www.smyki.pl

Stronę Danusi odwiedziło juz 176609 osób.

Co u tam słychać u Danusi


Pamiętnik Danusi
pisany ręką tatusia i mamusi
 

Postrzyżyny
2006-09-27

Bardzo lubię spędzać czas z rodzicami, lubię wszystko co wspólnie robimy. Wspólne spacerki, czytanie bajeczek, zabawy, nawet obowiązkowe ćwiczenia.
Ale najbardziej lubię wieczory. Kiedy rodzice wkładają mnie do ciepłej wody, mydlą mi brzuszek i polewają go wodą z kubeczka. Lubię kiedy smarują mi ciałko balsamikiem, czeszą włoski a przy tym wszystkim całusom i pieszczotom nie ma końca. Ostatnio robią coś dziwnego, czymś dziwnym. Dmuchają mi we włoski ciepłym wiaterkiem, a ponieważ potem są suche, więc znaczy, że je suszą, wychodziło by na to, że co coś dziwnego to suszarka. Bardzo lubię ten miły koniec dnia i zazwyczaj przy tym zasypiam.
Ale ostatnio mamusia ułożyła mnie na brzuszku i już wszystko wskazywało na to, że będę zasypiać, a tu nagle usłyszałam za sobą dziwne szczęknięcie i szept taty „nie tak dużo!!”.
Mama wykorzystując moją nieuwagę i senność PODCIĘŁA MI WŁOSKI.

 
To był mój pierwszy zabieg fryzjerski, nie było tak źle, ale za to teraz moje warkocze nie kończą się jak mysie ogonki, tylko pokaźnym pędzelkiem – bardziej jak ogon wiewióreczki.

 

Ps. Ach ten internet – dociera wszędzie, nawet tam gdzie krówki i kotki. Mamusia dorwała w tej swojej głuszy kawiarenkę internetową, przeczytała, że razem z tatusiem tęsknimy za nią i wróciła wcześniej niż to planowała. po powrocie była bardzo radosna a tatuś nawet stweirdził, że jakby się unosiła 2 cm nad ziemią.


Komentarzy: 7 (Komentarze)
 


Mamusi ani mru mru....
2006-09-18

No to się udało. Wysłaliśmy Mamę na zasłużony urlop. Za siedem gór i za siedem rzek tam gdzie zawsze zaczynają się najpiękniejsze baśnie. Do małej wioseczki gdzie jest tylko kilka domów jeden sklep, dookoła same pola a na nich biegają różne zwierzątka. Ma tam siedzieć nic nie robić i odpoczywać. Tak właśnie mi tato powiedział tylko nie wiem kto tak mamę zmęczył na pewno tatuś bo ja  nie umiem męczyć. Na początku był problem , bo mamusia nie chciała nas zostawić samych mówiąc, że nie damy sobie rady. Alek jak pokazaliśmy manie ułożone w szafce ubranka dla mnie na każdy dzień i pełną lodówkę jedzenia dla tatusia to chyba się przekonała, że będę dzielnie się nim opiekować. Jak będzie u mnie to mu wszystko powiem co ma robić żeby dał sobie radę. Troszkę już za mamą tęsknie ale jestem dzielny zuch i wytrzymam te kilka dni, a mamusi ani mru mru o tym, bo na pewno będzie to pretekst dla niej żeby szybciej wrócić.


Komentarzy: 23 (Komentarze)
 


Takie ze mnie czupiradło :-)
2006-09-13

       Tak jak daleko sięgam pamięcią od zawsze na mojej głowie miałam czapeczkę. Duża , mała, kolorowa  każda chcąc nie chcąc mieściła się na mojej główce. Czasami gdy czapek już brakowało to do roboty brały się kapturki. Nie wiem dlaczego rodzice ciągle ukrywali mnie przed światem wkładając mi nakrycie głowy, ale podejrzewam że chcieli coś ukryć i nikomu nie pokazywać. Niestety mimo ich ogromnych starań pewnego dnia wszystko wyszło na jaw, tzn. nie bardzo wyszło tylko ukazało się, a mianowicie moi rodzice zauważyli że ja mam włosy. Może wcześniej je widzieli ale nie bardzo zwracali na nie uwagę.  Ale już tak wymyślnych fryzur nie da się nie zauważyć. Panie pielęgniarki, które sie mną opiekują, prześcigają się w pomysłach i zawsze dbają żebym była ślicznie wyczesana.  


Komentarzy: 19 (Komentarze)
 


Wygodne spacerki
2006-09-04

Od dłuższego już czasu rodzice szeptali coś o jakiejś niespodziance dla mnie. Twierdzili, że jestem już za duża (hm ale za duża na co?), że jest mi już nie wygodnie (ależ ja na brak wygody nie narzekam), że już już niedługo?? Potem że już jest ale jeszcze nie do końca przygotowana dla mnie (tzn. ta niespodzianka). Aż wreszcie pewnego dnia tatuś wparadował na salę wielkim pojazdem. Ale fura pomyślałam nie sądząc, że teraz taką będę się wozić. Kiedy mnie w niej usadził zrozumiałam o czym mówili, że się już dla mnie nie nadaje. Chodziło im o mój wózeczek, który służył mi dzielnie, ale niestety nie rośnie razem ze mną i musiał iść w odstawkę.

Mój nowy środek lokomocji jest dużo większy i wygodniejszy. Mogę w nim spokojnie się kręcić, machać łapkami i przeciągać się. A przede wszystkim jestem w nim dużo bezpieczniejsza. Teraz spacery to dopiero coś!

W zapewnieniu mi komfortu ponownie pomogli nam dobrzy ludzie, którym oczywiście bardzo dziękujemy, a przede wszystkim babci - buziaczki



Komentarzy: 34 (Komentarze)