www.smyki.pl

Stronę Danusi odwiedziło juz 176638 osób.

Co u tam słychać u Danusi


Pamiętnik Danusi
pisany ręką tatusia i mamusi
 

Wizyta u logopedy.
2007-10-28

Buziaki dla wszystkich.

 Dawno u nas nie było żadnego wpisu, to wina ciągłego braku czasu. Dużo pracy, dużo zajęć no i ja, pochłaniamy każdą wolną chwile, a jak już się jakaś znajdzie to trzeba troszkę odpocząć. Ale dziś jest ten wspaniały dzień, kiedy przesuwaliśmy wskazówki zegara o jedną godzinkę do tyłu i w ten oto sposób mamy dłuższy dzień, możemy więc nadrobić zaległości (co wcale nie oznacza, że kolejny wpis będzie przy następnej zmianie czasu).
A czas mija nam pod znakiem gości i wizyt. Wszyscy chcą mnie poznać osobiście. Przyjechała nawet moja prababcia. To wyjątkowa wizyta, ponieważ mieszka baaaaardzo daleko, aż nad samym morzem, a mimo to znalazła czas i siłę, żeby do nas zawitać.
Ze zdrówkiem u nas też wszystko w porządku, wcale nie chorujemy. Niedawno moja Pani Iwona ukuła mnie w rączkę, tak na wszelki wypadek, żebym się nie zaraziła, jeśli spotkam kogoś przeziębionego. Byłam bardzo dzielna, nawet się nie skrzywiłam.
A w tym tygodniu znów wybraliśmy się całą rodzinką na wizytę do Pani logopedy. Masowała i miętosiła mojego pysia, na zewnątrz i w środku. Przemiła Pani Krysia oducza mnie kąsać i uczy żuć i tak przez pomyłkę udziabałam ją w paluszka - a rodzice ostrzegali .

 


Komentarzy: 7 (Komentarze)
 


Rządzi grafik
2007-10-03

Mieliśmy ponad dwa miesiące na przystosowanie się do nowej sytuacji. Ustawienia sobie rytmu dnia, zapoznania się ze sprzętem, przyzwyczajenia się do nowego mieszkanka. Teraz kiedy wszystko mamy już w małym paluszku i poczuliśmy się jak w domu, można też wrócić do normalnej pracy. Dzięki wspaniałomyślności i wyrozumiałości pracodawców, rodzice bez problemu mogą pogodzić pracę zawodową z opieką nade mną. Nasz tydzień układa się według grafika dyżurów przy mnie. Trochę tatuś, trochę mamusia, trochę Pani pielęgniarka -  moja kochana Iwonka, z którą spędzam dzień w bajkowym świecie opowiadań z książeczek.

Szkoda tylko, że pogoda się popsuła, bo smutno wyglądają okna takie „zapłakane” deszczem.

Na szczęście udało nam się wykorzystać ostatnie, ciepłe dni września na spacerki. Znaleźliśmy w okolicy park ,do którego z pewnością wrócimy, jak tylko pogoda będzie sprzyjać.


Komentarzy: 12 (Komentarze)