www.smyki.pl

Stronę Danusi odwiedziło juz 176595 osób.

Co u tam słychać u Danusi


Pamiętnik Danusi
pisany ręką tatusia i mamusi
 

Mama Danusi po raz kolejny stawia się do tablicy ...
2007-03-25

...  tym razem właściwie.
Jak już wspominałam zupełnie nieświadomie przerwałam zabawę, polegającą na tym, że wywołane do tablicy mamy odkrywają swoją ciemną stronę, czyli nie znane nikomu tajemnice.
Choć z założenia blog Danusi ma być wyłącznie o niej, mimo to dodam kilka szczegółów o sobie, jako pamiątkę, którą kiedyś razem przeczytamy, bo zdarzenia te mogą się zatrzeć w pamięci.
1. będąc zupełnie małym dzieckiem kategorycznie odmawiałam jedzenia. Byłam tak zwanym niejadkiem. Z opresji ratowała mnie starsza siostra - Agnieszka, która zjadała za mnie kiedy rodzice nie widzieli. Kiedy już minął mi okres nie jedzenia, nastał ogromny apetyt (jakoś trzeba było nadrobić chude lata). Brałam kanapki do szkoły, w szkole jadłam na stołówce obiad, po powrocie jakąś kanapkę, potem z rodziną obiad i kolacje, a pewnie w międzyczasie jeszcze cos pogryzałam. Ale to nie wszystko, bo jak już zjadłam swoją stołówkową porcję, cichaczem zakradałam się do stolika gdzie jadła siostrzyczka, kucałam przy jej krzesełku i rozdziawiałam dzioba jak wróbelek w gniazdku, a ona mnie dokarmiała.
2. mimo, że Agnieszka, była najcudowniejszą siostrą pod słońcem (czytaj wyżej) kłóciłyśmy się okropnie,  o wszystko i bez przerwy. Któregoś dnia wyprowadziłam ją z równowagi do tego stopnia, że jej nerwy nie wytrzymały, wystawiła mnie z mieszkania za drzwi i zatrzasnęła je za sobą. Potuptałam do sąsiadów, którzy musieli jej tłumaczyć, że jestem jeszcze dzieckiem i musi się uzbroić w cierpliwość do czasu, aż podrosnę i zmądrzeję.
3. w dzieciństwie miałam różne zwierzątka: pieski, kotki, papużki, chomika. I o chomiczku chciałam. Kiedy moje zainteresowanie nim się utrwaliło i opiekę nad swoim przyjacielem traktowałam poważnie, rodzice kupili mi książeczkę, w celu pogłębienia mojej wiedzy. Tam wyczytałam, że zwierzątko powinno mieć domek, w którym mogłoby się schować. Zakomunikowałam rodzicom nowo zdobytą informację z żądaniem zorganizowania M dla chomika. Tato przyniósł do domu sklejkę, zaprojektowaliśmy domek z sypialnią i spiżarnią i wykonaliśmy go wspólnie. Niestety chomik nie bardzo był nim zainteresowany, a wręcz stawiał opór. Wepchnęłam go trochę na siłę licząc, ze się przyzwyczai. Na następny dzień znalazłam go w tym domku ale martwego. Najprawdopodobniej sklejka była za świeża i otruł się oparami kleju. A może umarł ze starości, a to był zbieg okoliczności. Faktem jest, że do dziś żyję z poczuciem winy.
4. ta historia zdarzyła się w wakacje. Koleżanka zaproponowała mi, żebym odwiedziła z nią jej babcie, która mieszkała kilkanaście kilometrów od naszej miejscowości. Chcąc być posłusznym dzieckiem, zadzwoniłam do rodziców do pracy by zapytać o zgodę. Niestety nie zastałam ani mamy, ani taty (telefony komórkowe były tylko w filmach fantastycznych). Usprawiedliwiona dobrymi intencjami, pojechałam mimo braku pozwolenia. Ponieważ wróciłyśmy wcześnie, nie uznałam za stosowne opowiedzieć o naszej wyprawie. Jednak po południu, rodzice posadzili mnie przed sobą i zapytali co dzisiaj robiłam. Oczywiście zaczęłam coś kręcić, ale szybko zostałam sprowadzona do pionu, bo rodzice poinformowali mnie, że pan, który tego samego dnia montował u nas szafki w łazience widział mnie przed południem na dworcu w miejscowości, do której zrobiłyśmy sobie wycieczkę.
Nauczyło mnie to że kłamstwo zawsze wyjdzie na jaw i nic nie ukryje się przed rodzicami.
5. okazuje się, ze głupstwa popełnia się nie tylko w dzieciństwie. To co teraz opowiem przydarzyło mi się w życiu dorosłym.
Pewnego dnia, pod koniec pracy przyszedł do mnie kolega z pokoju obok i powiedział (cyt. „no to ja spadam”). Zapracowana i trochę zdziwiona, bo nigdy nie przychodził mnie informować, że wychodzi, odpowiedziałam mu (cyt. „to spadaj”). Na następny dzień dowiedziałam się, że kolega ten zwolnił się z pracy i właśnie dzień wcześniej chciał się pożegnać, na dobre.
Nigdy nie udało mi się sprostować tej sprawy bo do nowej pracy wyjechał za granicę. Mi jest strasznie głupio, a znajomi  mają z tego powodu temat do żartów.

Mam nadzieje córeczko, że będziemy miały jeszcze nie jedna okazję do wspólnego wspominania młodych lat twoich rodziców, również tych ciemniejszych stron.

Teraz kolej na wezwanie do tablicy kolejnych pięciu mam. I tu jest problem bo akcje obrała takiego rozmachu, ze prawie wszyscy są już po. Ja wzięłam się na metodę i wywołuję do tablicy naszych najświeższych znajomych, którzy w smykowej rodzinie są od niedawna.
Do tablicy wywołuję mamy z:

bartusioweopowieści.lovely
mrówka.corcia
michał.synek
słoneczka.aledzieci
sarenka.corka


Komentarzy: 5 (Komentarze)
 


Mama Danusi zgłasza się do tablicy....
2007-03-18

Cała nasza rodzinka zdrowa i zadowolona z życia.
W niedzielę przyjechała do mnie babcia i ciocia. Wyciągnęły mnie na wózeczek, ale niestety tylko na korytarz, bo na zewnątrz było paskudnie. I tak fajowo było. Mama z ciotką plotkowały a babcia gaworzyła do mnie i gruchała jak gołąbek, a ja śmiałam się  pełną buzią i usteczkami próbowałam ją naśladować.
Naprawdę, uśmiecham się coraz częściej, wszyscy to zauważają i dziwią się. A co tu się dziwić zadowolona jestem to się uśmiecham, ale jak mam zły humorek to też potrafię to pokazać, a co.

Dodane: 19.03.

Ojoj, popełniłam faux pas – zostałam wywołana do tablicy i pomyślałam, że mama matusia zniecierpliwiła się brakiem wpisów. Okazało się, że niczego nie świadoma przerwałam łańcuszek. Tak to jest, jak nie odwiedza się stron smykowych przyjaciół i nie wie się co się na smykach dzieje.

Obiecuję poprawę, znajdę chwilkę, zastanowię się i stawie się do odpowiedzi.

A tak poza tym: czy ktoś wie kto to zaczął, bo ja dziś próbowałam się doszukać ale chyba zakroiło to tak szeroka skalę, że nie znalazłam początku.


Komentarzy: 16 (Komentarze)
 


Dziś jest również moje święto.
2007-03-08

W tym dniu tak pięknym prawie wiosennym

Dla moich kochanych kobietek

(I dla wszystkich kobietek nieznanych)

Moc serdeczności i ciepła przesyłam

By było im miło nie tylko dzisiaj

Ale każdego dnia kiedy tego potrzebują

Bądźcie dzielne i wytrwałe w dążeniu do

Realizacji swoich marzeń i żeby nigdy

Wam nie zabrakło nikogo kogo mogłybyście

Kochać i na kim mogłybyście się w potrzebie wesprzeć.

PS. Serdeczne podziękowania dla Siostry, która upomniała się o kokardki dla mnie. Buźka.


Komentarzy: 8 (Komentarze)
 


Cześć Kochane Smykasy.
2007-03-02

Dawno już moi rodzice nic nie pisali. Ale można im to wybaczyć bo ostatnio mają mało czasu żeby cokolwiek zrobić w wolnej chwili. Bo jeżeli mają wolny czas to oczywiście spędzają go ze mną zaniedbując pozostałych. No, ale cóż mi to wcale nie przeszkadza. U mnie wszystko jak najlepiej. Po wcześniejszej chorobie ani śladu i na szczęście omija mnie dużym łukiem. Czekamy na cieplejsze dni żeby urozmaicić dzień spacerkami. Na razie mamy marzec a w marcu jak w garncu, więc na szybkie ocieplenie nie ma co liczyć. Ale mogę was zapewnić że jak już przyjdzie wiosna i ją wypatrzymy to od razu damy wam znać. Trzymajcie się mocno.

Tak jak Babcia obiecała - tak zrobiła. Oto ślad wiosny na południowym – zachodzie Polski.

Niezła ta moja Babcia Fotoreporterka.


Komentarzy: 10 (Komentarze)