www.smyki.pl

Stronę Danusi odwiedziło juz 176605 osób.

Co u tam słychać u Danusi


Pamiętnik Danusi
pisany ręką tatusia i mamusi
 

Dalej niż do parku
2007-05-30

W tym tygodniu dla odmiany wyjechałam na wycieczkę. Pojechaliśmy karetką do zaprzyjaźnionego szpitala w Opolu. Przez kilka dni poznam tu dużo nowych ciotek. Zrobią mi badanie takim wielkim komputerem i dużo zdjęć. Mi się one nie podobają, bo są takie czarno szare, wolę jak tatuś pstryka mi kolorowe fotki.

Nie martwcie się, nic mi nie jest, chcą mi tylko zrobić „ogólny przegląd”, aparaturą lepszą niż mamy tu na miejscu.

Podobno jest to związane z niespodzianką, ale na razie cicho sza.


Komentarzy: 6 (Komentarze)
 


Piękny Maj
2007-05-20

Maj mija sobie nieubłaganie.  Niedawno wszystko budziło się do życia, wzrastało, kwitło, piękniało, ptaszki wykluwały się z jajeczek, których skorupki można było znaleźć na ziemi, a już po paru dniach  wszystko jest w pełni zielone, soczyste i wyrośnięte. Dlatego też ktoś wpadł na pomysł skoszenia mojej spacerkowej łąki. Nie ma już trawki, kwiatków ani pszczółek i bąków, o muszkach nie wspomnę bo nie mają już do czego przylecieć. Wszystko leży i pachnie. Pachnie niesamowicie nigdy wcześniej nie czułam tego zapachu więc było to dla mnie nowe doznanie na dzisiejszym spacerku. Tatuś mi wyjaśnił, że trawka niebawem odrośnie, silniejsza i bardziej zielona i kwiatki znów zakwitną.
Rodzice ostatnio są bardzo zabiegani i mocno podekscytowani, szeptali mi, że szykują dla mnie jakąś super niespodziankę, nie chcą nic powiedzieć, żeby nie zapeszyć. Dziwne ale ja mogę poczekać bo ja lubię niespodzianki.


Komentarzy: 12 (Komentarze)
 


Maj przywitał nas piękną pogodą.
2007-05-05

Kiedy odbywałam moją popołudniową drzemkę, wpadli rodzice z dziadkami i porwali mnie na spacerek.
Z zaciekawieniem wpatrywałam się w już tak bardzo gęste korony drzew, wyszukując śpiewających ptaszków.
Cały park był pięknie ukwiecony, kwitły też kasztany. Rodzice powiedzieli, że to czas egzaminów dojrzałości i że trzeba mocno trzymać kciuki za moją ciocię Asie – więc trzymam.
Kiedy przechodziliśmy pod jednym z drzew tato rzucił się na mnie i obsypał mnie całusami, mama też się podsunęła, bo okazało się, że na drzewie tym rosła jemioła, pod którą podobno trzeba się całować. Mnie tam obojętnie, ja mogę dostawać buziaki zawsze i wszędzie.
W parku spotkaliśmy moją koleżankę wiewióreczkę i piesia i tego ptaka co tak strasznie krzyczy, a my nie wiemy jak się nazywa.
Spacerek jak zwykle bardzo nam się udał, a Wam smykusie przesyłam dmuchawce, niech dofruną do Was z pozdrowieniami od nas.


Komentarzy: 12 (Komentarze)