www.smyki.pl

Stronę Danusi odwiedziło juz 176593 osób.

Co u tam słychać u Danusi


Pamiętnik Danusi
pisany ręką tatusia i mamusi
 

Bez Tytułu
2008-03-14

     Pragniemy serdecznie wszystkim Wam podziękować. Ogromna solidarność z jaką tu się spotkaliśmy była dla nas nieocenionym wsparciem. Nie odpisywaliśmy, nie odzywaliśmy się, ale blog był cały czas otwarty, a my na bieżąco śledziliśmy każdy komentarz.
     Nasza przygoda z blogiem, życzliwe przyjęcie do Smykowej rodziny, doping, wsparcie duchowe dawało nam siłę i motywację.
Przez prawie trzy lata dzieliliśmy się z Wami naszym życiem. Życiem poniekąd na kredyt, bo według rokowań lekarzy, Danusia miała od nas odejść w dniu, kiedy trafiła pierwszy raz do szpitala. Dostaliśmy jednak w darze cudowne trzy i pół roku. Ten czas był dla nas swego rodzaju dokształceniem, poszerzeniem naszych kwalifikacji  w trudnej szkole życia. Nasze wartości zostały przeklasyfikowane,  a wiara w człowieka zwiększyła się po wielokroć.  Nasze losy niejednokrotnie były zależne od postronnych, często zupełne obcych nam ludzi. Nigdy jednak nie spotkaliśmy się z brakiem życzliwości. Przeciwnie, bez przerwy poznawaliśmy osoby z ogromnym sercem i wolą pomocy. Słowa dziękuję nigdy nie zejdą z naszych ust.
     Nauczyliśmy się cieszyć każdą chwilą życia, a każdy dzień traktować jakby był tym ostatnim. Wiem, że to wyświechtane frazesy, ale zupełnie niesłusznie, bo nie ma nic prawdziwszego.

     Żegnamy się dziś z Wami ale obiecujemy zjawić się tu znowu kiedy pojawi się w naszej rodzinie jakiś Smyk.
Ostatni raz prosimy Was – połączcie się z nami myślami i modlitwą jutro o godzinie 12.00 (tj. 15.03.2008r), kiedy to będziemy odprowadzać naszego Aniołka.

Dla  Danusi

Do drzwi puka Pan Bóg
Kiedy my jesteśmy smutni,
To zawsze wchodzi do naszego serca
Kiedy serce jest otwarte.
Samotni, którzy umarli
Zawsze będą razem z nami.
Zawsze będą w naszym sercu
I zawsze z Panem Bogiem
I w niebie z Aniołami

autor: Karolinka lat 5 – kuzyneczka Danusi


Komentarzy: 129 (Komentarze)
 


['] ['] ['] 04.03.2008 ['] ['] [']
2008-03-04

W cieniu Twoich rąk ukryj proszę mnie...

Gdy boję się ,gdy wokół mrok,

bądz światłem bądz nadziei dniem

Wszystkim o czym śnie ,

głosem w sercu mym

Jak ręka która trzyma mnie

 Nad brzegiem mocy brzegiem dni...

Badz jak skrzydła dwa kiedy braknie sił...

Chwyć mnie i nieś niech niebo bliżej będzie

 Tak bardzo chce w ramionach skryć się Twych

 Aniele mój...

 Aniele....

                                   ... jestem już Aniołkiem

 

Dziękujemy za wszystko Rodzice.

http://www.wrzuta.pl/audio/2FgcfjmEvg/


Komentarzy: 379 (Komentarze)
 


Elektryzująca przygoda
2008-03-01

      Był już późny wieczór ,ja po kąpieli i kolacji przysypiałam, gdy nagle…. zgasło światło, zamilkło radio, a respirator zaczął wydawać przeraźliwe dźwięki – ZABRAKŁO PRĄDU.
Żeby było ciekawiej, tego dnia przez kilka godzin respirator był odłączony od zasilania i baterii zostało na ok. 4 godziny.
      Przestraszeni rodzice w pierwszej kolejności zadzwonili na infolinię energetyki, gdzie usłyszeli, że oni nie wiedzą nic o awarii i musi to być u nas w bloku. Ojej, gdyby  to była awaria linii energetycznej, naprawili by szybciutko z własnej woli, a w takiej sytuacji, nikt o awarii nie wiedział, a wszyscy sąsiedzi poszli spać spokojni, że kiedy się obudzą prąd już będzie. Ale nie moi rodzice, którzy mięli przed oczami wizję podawania mi powierza ręcznie od godziny 3 w nocy do rana, a i tak nie wiadomo kiedy awaria zostałaby usunięta.
Kolejny telefon był do administratora spółdzielni, który chyba wzbudzony, polecił nam zadzwonić na pogotowie elektryczne. Tam dowiedzieliśmy się, że spółdzielnia nie dopełniła formalności i nie poinformowała ich o nowo wybudowanym bloku. Znowu telefon do administratora, który poprosił nas o numer telefonu, do pogotowia elektrycznego. Więc my kolejny raz ze świeczką do tablicy informacyjnej na klatce, skąd spisywaliśmy wszystkie te numery. Administrator obiecał oddzwonić.
      W tym czasie rodzice zorganizowali nam nocleg u przyjaciół, a mama spakowała wszystkie niezbędne rzeczy do torby. Pan administrator rozbudzony już na dobre, jak obiecał tak oddzwonił, poprosił, żebyśmy jeszcze raz zadzwonili na pogotowie elektryczne, żeby mogli przyjąć zgłoszenie. 
Panowie elektrycy przyjechali po godzinie, to była już godzina 24, niestety nikt z nas nie wiedział gdzie znajduje się skrzynka z bezpiecznikami. Pan z administracji, który już chyba nawet się nie kładł poinformował, w której klatce, niestety nie naszej – ale jak się do niej dostać, skoro nie działają domofony. Tatuś wypatrzył  blask świeczki w jednym z okien na parterze, pobiegł do domu po taką długą łyżkę do butów, która jednak okazała się za krótka, więc panowie wdrapali się sobie na plecy i cichutko zastukali. Przestraszony sąsiad wpuścił ich do klatki, ale tam niespodzianka – skrzynka z bezpiecznikami zamknięta na kluczyk, trzeba było się włamać, żeby za tymi ostatnimi drzwiczkami przełożyć jedną wajchę.
Była godzina 1 w nocy kiedy znów zaczęły działać urządzenia elektryczne.
      Tak skończyła się nasza nocna przygoda. Ale rodzice już nie dadzą się zaskoczyć i rozglądają się z generatorem prądu, który nas poratuje w takiej sytuacji.
Dziś taka wichura za oknem, nie wiadomo co nas czeka. Mamy jednak obiecaną pomoc ze Straży Pożarnej, która w razie potrzeby może pożyczyć nam taki generator.


Komentarzy: 3 (Komentarze)