www.smyki.pl

Stronę Danusi odwiedziło juz 176615 osób

Co o tym myślicie?


Komentarze
 

      Był już późny wieczór ,ja po kąpieli i kolacji przysypiałam, gdy nagle…. zgasło światło, zamilkło radio, a respirator zaczął wydawać przeraźliwe dźwięki – ZABRAKŁO PRĄDU.
Żeby było ciekawiej, tego dnia przez kilka godzin respirator był odłączony od zasilania i baterii zostało na ok. 4 godziny.
      Przestraszeni rodzice w pierwszej kolejności zadzwonili na infolinię energetyki, gdzie usłyszeli, że oni nie wiedzą nic o awarii i musi to być u nas w bloku. Ojej, gdyby  to była awaria linii energetycznej, naprawili by szybciutko z własnej woli, a w takiej sytuacji, nikt o awarii nie wiedział, a wszyscy sąsiedzi poszli spać spokojni, że kiedy się obudzą prąd już będzie. Ale nie moi rodzice, którzy mięli przed oczami wizję podawania mi powierza ręcznie od godziny 3 w nocy do rana, a i tak nie wiadomo kiedy awaria zostałaby usunięta.
Kolejny telefon był do administratora spółdzielni, który chyba wzbudzony, polecił nam zadzwonić na pogotowie elektryczne. Tam dowiedzieliśmy się, że spółdzielnia nie dopełniła formalności i nie poinformowała ich o nowo wybudowanym bloku. Znowu telefon do administratora, który poprosił nas o numer telefonu, do pogotowia elektrycznego. Więc my kolejny raz ze świeczką do tablicy informacyjnej na klatce, skąd spisywaliśmy wszystkie te numery. Administrator obiecał oddzwonić.
      W tym czasie rodzice zorganizowali nam nocleg u przyjaciół, a mama spakowała wszystkie niezbędne rzeczy do torby. Pan administrator rozbudzony już na dobre, jak obiecał tak oddzwonił, poprosił, żebyśmy jeszcze raz zadzwonili na pogotowie elektryczne, żeby mogli przyjąć zgłoszenie. 
Panowie elektrycy przyjechali po godzinie, to była już godzina 24, niestety nikt z nas nie wiedział gdzie znajduje się skrzynka z bezpiecznikami. Pan z administracji, który już chyba nawet się nie kładł poinformował, w której klatce, niestety nie naszej – ale jak się do niej dostać, skoro nie działają domofony. Tatuś wypatrzył  blask świeczki w jednym z okien na parterze, pobiegł do domu po taką długą łyżkę do butów, która jednak okazała się za krótka, więc panowie wdrapali się sobie na plecy i cichutko zastukali. Przestraszony sąsiad wpuścił ich do klatki, ale tam niespodzianka – skrzynka z bezpiecznikami zamknięta na kluczyk, trzeba było się włamać, żeby za tymi ostatnimi drzwiczkami przełożyć jedną wajchę.
Była godzina 1 w nocy kiedy znów zaczęły działać urządzenia elektryczne.
      Tak skończyła się nasza nocna przygoda. Ale rodzice już nie dadzą się zaskoczyć i rozglądają się z generatorem prądu, który nas poratuje w takiej sytuacji.
Dziś taka wichura za oknem, nie wiadomo co nas czeka. Mamy jednak obiecaną pomoc ze Straży Pożarnej, która w razie potrzeby może pożyczyć nam taki generator.

 
 
 
 
 
 
 
  • Dnia 2008-03-03 o godz. 18:32
    ami napisał(a):
    Ojej to straszne przezycie.... rodzice pewnie mają dość adrenaliny na bardzo długo. Życzymy więc danusiu aby u Ciebie w domku zawsze był prąd.... i aby rodzice nie musieli się martwić. Pozdrawiamy :)
    Strona WWW ami to http://amelia.corcia.pl a adres IP to 192.168.51.*
  • Dnia 2008-03-03 o godz. 11:47
    Ciocia Ewa napisał(a):
    Aż mi tchu zabrakło jak to czytałam. Gratuluję rodzicom operatywności, refleksu i szybkości dzialania.Jak wiele zależy jednak od cywilizacji i techniki. Gorące całuski od rodzinki z Międzychodu. P.S. właśnie wróciłam ze Słupska (wczoraj) ale tam prądu nie zabrakło ,choć wichura była okropna.
    Strona WWW Ciocia Ewa to a adres IP to 83.18.254.*
  • Dnia 2008-03-02 o godz. 21:54
    Murkowo napisał(a):
    Po pierwsze bardzo dziękujemy za życzenia dla Misi! Po drugie - no niezła przygoda, naprawdę :( Właśnie niedawno nie było u nas prądu przez 3 godziny i tak się zastanawialiśmy, co wtedy robią ludzie, którzy mają bliskich na tlenie, na respiratorze... ech... Dobrze, że ten generator będziecie mieli. Buźki! Ściskamy mocno!
    Strona WWW Murkowo to a adres IP to 82.143.160.*
  •  

    Dodaj swój komentarz: