skarby Moją stronę odwiedziło 50864 osób.   
 
Archiwum pamiętnika - skarby

Informacje z 2010.7:

 
 
2010-07-30 09:57
Własne zdanie

Wiem jak ważne jest, by mieć swoją opinię na każdy temat.
By potrafić ją uargumentować, obronić i nie rezygnować z niej  z byle powodu.
Oczywiście czasem się mylimy i mamy prawo zmienić zdanie.
Ale nie może to być regułą.

Zawsze staram się, by moje dzieci miały prawo do własnego zdania.
Nie utrzymuję ich oczywiście w jakichś błędnych twierdzeniach. Nie.
Ale poprzez małe rzeczy chcę im pokazać, że umieją samodzielnie myśleć, czy podejmować decyzje.
Swoje decyzje.

Wczoraj przy okazji wizyty u cioci na wsi, zaliczyliśmy wizytę na Mysiej Wieży.
Igorek wdrapał się na sam szczyt.
Dumny i zadowolony z siebie zatrzymał się oczywiście przy sklepiku z pamiątkami.
I jak to z Igorkiem bywa, bardzo długo wpatrywał się w przeróżne przedmioty.
To u niego norma.
Zanim coś kupi musi zobaczyć całą ofertę :)

Po chwili  stwierdził, że podoba mu się miniaturka Mysiej Wieży, ale chciałby zobaczyć jeszcze jeden sklepik.
Patrzył i patrzył, ale jego pierwszy wybór nie pozwolił mu na zachwyt inną zabawką.
Po 15 minutach byłam zniecierpliwiona i zaczęłam go popędzać.
W końcu wybrał myszkę, ale widziałam, że nie był zadowolony...
Zaczęłam drążyć temat.
Okazało się, że wybrał ją, bo myślał, że ja już się spieszę i nie wrócę do pierwszego stoiska...
/Nie dobrze/ myślę sobie....
Dziadek wziął go za rękę, oddali myszę i wrócił z miniaturką.
Na twarzy Igorka widać było ogromną radość.
Wytłumaczyłam mu wtedy, że zawsze musi dokonywać własnych wyborów.
Nie ma się kierować tym, co doradzają inni, jeśli jest do czegoś przekonany.

Mam nadzieję, że takie sytuacje, gdy pozwala mu się dokonywać małych wyborów, pozwolą mu być zdecydowanym i samodzielnym, kiedy będzie już dorosły.



Komentarzy: 1 (Komentarze)
 
 

 
 
2010-07-26 13:33
Teoria względności

Chociaż wszystko temu przeczy nagle stwierdzam,że powiększy nam się rodzina.
I, co bardzo zadziwiające, czuję przeogromną radość!
Będziemy mieć dziecko.
Już je widzę w myślach.
Ma czarne włoski, ciemne oczki i jest grubiutkie.
Wiem jakie będzie miało imię...
Ale coś jest nie tak.
Przecież ja nie mogę znowu być w ciąży!
Ja nie jestem na to gotowa, nie po pierwszym roku z Nataszką..
I JUŻ nie...
A mimo to jestem szczęśliwa, bardzo....

I w tym momencie się budzę.
Moja radość nagle zmienia się w zdziwienie.
Przecież nie myślę już o żadnym dziecku.
Moje dwa bobry mi wystarcza.
No gdyby się zdarzyło to będę je kochać z taką samą siłą, co Igorka i Nataszkę.
Ale... dwoje wystarczy....

Kiedyś, dawno temu wydawało mi się, że czym więcej, tym lepiej.
Na pewno.
Ale w mojej sytuacji trzeci Bóbr oznaczałby totalne uziemienie.
A ja chcę przecież działać, zacząć myśleć o sobie...

Jakie to wszystko względne..
Nasze pragnienia w jednym momencie mogą za kilka lat zupełnie się zmienić.
I zapominamy z jaką siłą i zacięciem czegoś chcieliśmy...
Bo już to mamy, już się oswoiliśmy...

P.S. Chyba po raz pierwszy w życiu sprawdziłam w końcu, co taki sen oznacza..
Ciekawych odsyłam do google :)

P.S.1 Gdzieś tam, jakaś maleńka cząsteczka mojego serca wciąż myśli o planie sprzed wielu lat.... o magicznej 3....
Ale to tylko cząsteczka....
Komentarzy: 3 (Komentarze)
 
 

 
 
2010-07-22 08:15
Inny świat

 Czy lubicie sny?
Ja uwielbiam!
Nawet , gdy są straszne i budzę się w środku nocy z bijącym sercem.
Nawet jeśli sprawiają, że chce mi się płakać (nie wiadomo dlaczego).
Lubię.
Ale najbardziej cieszę się, kiedy śni mi się jakaś ciekawa historia.
Zazwyczaj mam w niej rolę główną oczywiście :)
I denerwuję się, gdy wybudzi mnie z niej jakiś hałas, płacz dziecka czy po prostu poranek.

Ciekawe czym tak naprawdę są sny?
Podobno to w nich odreagowujemy sytuacje z prawdziwego życia.
I czasem to prawda.

Nataszka miała raz bardzo realistyczny sen.
Obudziła się z tak przeraźliwym krzykiem, że szczerze się wystraszyłam.
I zapytała mnie:- Gdzie jest wilk?
Ja na to -jaki wilk? Nie ma żadnego wilka.
-Jest mamciu, przed chwilą patrzył mi w oczy.
Zabrzmiało to niezbyt mile, tym bardziej, że to była 2 w nocy.
Zaczęłam jej tłumaczyć, że to sen, że tego nie ma i po godzinie zasnęła.
A ja zaczęłam zachodzić w głowę skąd jej się to wzięło.
Myślała, że z opowieści dziadka o Jasiu i Małgosi.
I już dziadka strofuję, że jej zbyt obrazowo o wilku opowiadał, aż mnie oświeciło...
Dzień wcześciej oglądałam film i tam były wielkie wilczyska..
No tak.. dla mnie  niezbyt straszne, a ona o nich  rozmyślała.

Igor śni o sytuacjach codziennych.
Zawsze, gdy się wybudza wydaje mu się, że był gdzie indziej.
Albo woła by mu oddać jakąś rzecz.
śmieszne to troszkę i trzeba mu tłumaczyć wszystko po kolei.

Ale do czego zmierzam?
Chyba do tego jak miło jest mieć dobre sny.
To tak jakby nagle znaleźć swój drugi świat.
Szczególnie, gdy wraca się w nim do stałego miejsca.
A tak się czasem zdarza.
Komentarzy: 5 (Komentarze)
 
 

 
 
2010-07-20 14:25
Krążę...

 Dziś nie będzie o Bobrach..
Może tylko tyle, że mają się dobrze..
Są grzeczne (zazwyczaj) i kochane (noooo... zawsze)

Będzie znowu o tym jak krążę wokół własnej osi...
Chciałam być mamą... jestem dzięki Bogu...
A teraz chciałabym jeszcze być zadowolona z siebie...
Nie z ładnej buzi, prostych nóg czy zgrabnego nosa....

Chciałabym się rozwijać.
Móc stawiać sobie cele inne niż ugotowanie pysznego obiadu.
Ale jakoś tak mi nie wychodzi.

Pracy znaleźć nie umiem.
Za mało chyba się staram.
Nikt mnie nie chce.. BUUUUUU!

A nawet jeśli ktoś by zechciał, to ja i tak nie wiem jak długo będę w danym miejscu...
Dlatego nie wiem czy ma to sens.
Ale z drugiej strony całą sobą czuję, że CZAS NA ZMIANĘ..
TYlko jak?

Mam nadzieję, że coś wymyśle, wkrótce..


Aaaa i dajcie mi jeszcze jakąś strzelbę na wszystkie ciekawskie sąsiadki i inne ciotki klotki, które raz po raz pytają dlaczego nie pracuję.
(W myślach rzucam się im do szyi ze złości.)
Pieniądze prześlę czekiem jakby co ;)
Komentarzy: 4 (Komentarze)
 
 

 
 
2010-07-09 14:30
Kiedy wrócimy.... z wakacji?

 Dlaczego nie piszę?
Ale jak tu pisać, gdy niemal całe dnie spędzamy na świeżym powietrzu?
Zresztą... to pewnie norma dla wszystkich!
Po tak długiej i nieznośnej zimie, nawet upały nikomu nie przeszkadzają.
A już na pewno nie dzieciakom :)

Ostatni tydzień spędziliśmy u jednych i drugich dziadków.
Było fantastycznie choć pod koniec Igorek czymś się zatruł.
Po raz pierwszy w jego życiu...
Było nieciekawie..
Na szczęście to silny chłopiec  i już nadrabia stracone 3 kg.

Wydawałoby się, że wszystko jest w porządku...
Ja bardzo dobrze czuję się w "moim" mieście...
Dzieci też chyba już się przyzwyczaiły...
Niestety nie jest to takie proste.
A dowiedziałam się o tym przypadkiem, wczoraj wieczorem.

Zmęczeni jak mopsy wróciliśmy ze spaceru.
Potem oczywiście kąpiel, kolacja i bajki.
Igorek leżał sobie na łóżku i nagle zapytał:
-Mamo! Kiedy wrócimy już z wakacji?
-Z wakacji? Przecież już wróciliśmy od babci...
-Nie mamo, ja pytam kiedy wrócimy do domu?
-Ale jesteśmy w domu!
-Nie, nie jesteśmy Ja chcę do naszego domu, do Gdańska...

Smutno mi się zrobiło ale wytłumaczyłam mu jak sprawy wyglądają i że póki co do Gdańska nie wrócimy.
Może później.
Ale kiedy?
Nie wiem.
Komentarzy: 1 (Komentarze)
 
 



  

- ANTOSZKI  


- DUSZKOWO  

- glitter  

- KAMILEK  

- LEONKI  


- MATYLDA  


- PITKOWO  

- SAMCIO  

TŁA - TŁA  

- ULOTNI  

- WAZIEJKI  

- WERONISIA  



  
2007-09-26
NATASZKA

2005-06-20
IGOREK



  
2007-06-01
jesteś lokacha!-jesteś niedobry