skarby Moją stronę odwiedziło 50844 osób.   
 
Archiwum pamiętnika - skarby

Informacje z 2011.1:

 
 
2011-01-30 13:42
Bez sensu rozmowy.

 Nataszka od jakiegoś czasu opowiada wszystkim że ma mnóstwo rzeczy w piwnicy albo garażu.
I tak na przykład zauważywszy u babci jakąś figurkę stwierdza:
-Ja mam pełno w garażu takich!
Do tej wypowiedzi dołączyły ostatnio inne.. i tak powstał dziwaczny dialog:
-Ja mam pełno takich figurek , prawda mamo?
-Tak-niestety inna odpowiedź nie wchodzi w grę.
-Ale mamo! Ja mam pełno w garażu! Na niby i nie na niby, widzialne i niewidzialne, prawda?

I tak właśnie może wyglądać godzina z naszego życia. Natasza zadaje mnóstwo tego typu pytań, a ja muszę odpowiadać twierdząco.
Gdy próbowałam mówić "nie" zaczynały się rzewne płacze i setki innych pytań.
Odpuściłam więc, tym bardziej że tendencja jest już spadkowa :0

Komentarzy: 3 (Komentarze)
 
 

 
 
2011-01-26 18:42
O kurierze i prawdomówności...

 Człowieka, tak jak książki, nie powinno się oceniać po okładce.
Hmmm... Łatwo powiedzieć, ale pierwsze wrażenie niestety często jest najważniejsze.

Kilka dni temu przyszedł do nas kurier.
Podejrzany typ. Bandzior bez charakteryzacji.
Kolczyk w uchu, mętne oczy i kilkudniowy zarost sprawiły, że bałam się zbyt szeroko otworzyć mu drzwi.
Minął jakiś czas, a dziś odbieram domofon i słyszę:
-Kurier.
Odruchowo otworzyłam, choć przez głowę przebiegła mi myśl: Nic nie zamawiałam.
Otwieram drzwi i struchlałam.
Pan Bandzior we własnej osobie.
Puścił mi usmiech jak ten włamywacz z "Kewin sam w domu", a ja już w głowie sobie poukładałam, że na pewno wie, że męża mam w delegacji i ma jakieś złe zamiary.
On zwątpił, a potem zapytał:
-Nie odebrałem od Pani potwierdzenia.
-Ja nie mam żadnego potwierdzenia, żadnych kartek tam nie było!
-Musi Pani mieć- i włazi mi na korytarz.
Po mnie -myślę sobie, ale nadrabiam miną.
-Proszę sprawdzić-nalega pan.
-Dobrze- mówię i lekko domykam drzwi, dając mu do zrozumienia, że ma nie wchodzić.

Na szczęście zostawiłam cale opakowanie, zanoszę mu i mówię, że nie ma.
Okazało się, że potwierdzenie było, włożone w małą paczuszkę i przyklejone do folii..
Dałam, podpisałam ale pan się ociąga i pyta:
-I jak, działa dekoder?
(nie mogłam powiedzieć, że nie, bo by się wydało, że jestem sama. Nie mogłam powiedzieć, że się kilka godzin męczyłam z paskudztwem i nic)
-Tak, tak. Mąż założył.
Podkreśliłam słowo mąż, a tymczasem odezwało się moje dziecko nr1.
-Ale, ale ale! Prosze pana! Mama sobie nie radziła, nieumiejętnie to zrobiła i nie podłączyła, bo tata..
-Igorku, idź do pokoju!
-Ale mamo, bo tata..
-Idź już, ja rozmawiam z panem..
Dziecko nr2 dokończyło:
-Tatusia przecież nie ma..

Ja spaliłam tak zwanego buraka i się uśmiechnęłam, dość nieudolnie, do pana.

A morał z tego taki...
Skoro ja, matka, powtarzam dzieciom do znudzenia, że zawsze trzeba mówić prawdę. I choćby nie wiem co wolę, gdy mi powiedzą prawdę, bo będę im wtedy mogła ufać.. to co one mają zrobić?
Są grzeczne, stosuja się do moich poleceń :)
Komentarzy: 3 (Komentarze)
 
 

 
 
2011-01-24 07:52
Przyjaciół poznaje się w biedzie?

 Jest takie przysłowie, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.
Z pewnością coś w tym jest, ale...
w moim przypadku prawdziwych przyjaciół poznaje się też ... na odległość.
Nigdy nie zdawałam sobie sprawy, że tak trudno jest utrzymać z kimś kontakt, gdy nie mieszka się w tym samym miejscu.
Nie wiedziałam również o tym, że wiele z tych osób, które uważałam za bardzo mi bliskie, zupełnie te kontakty zaniedba.
Oczywiście i ja nie jestem bez winy, ale gdy widzę, że jedna strona się stara, ja staram się tak samo.

Niestety zazwyczaj, gdy myślałam, że wiąże mnie z kimś bardzo dobra relacja, ona nie zdawała egzaminu z odległości...
I odwrotnie...
Są takie osoby (bardzo niewiele), które mnie zaskoczyły.
Dzwonią i interesują się tym, co u mnie, mimo, że ja wcale się tego nie spodziewałam.

Kiedyś moja ciocia, siostra mojej mamy, powiedziała mi, że człowiek sam się rodzi i tak naprawdę cały czas jest sam.
Jest w tym ziarno prawdy...
Mimo, że mam cudownego męża, kochane dzieci, niesamowitą siostrę i wyjątkowych rodziców.
Ale rodzina jest ZAWSZE na pierwszym miejscu.
Jednak poza nią potrzebujemy czasem kogoś "z zewnątrz".

Zawsze marzyłam o przyjaciółce od serca.
Miałam szczęście poznać ją w liceum.
Miała na imię Asia i choć dziś nasz kontakt się urwał, długo starałyśmy się go utrzymać.

Potem na studiach było kilka osób bardzo mi bliskich.
Niestety właściwie wszystkie mogę uznać tylko za dobre koleżanki.
Mimo, że jedna była dla mnie w pewnym sensie jak siostra.
(Druga jest mi bliska i dziś, przekonałam się o tym mieszkając z powrotem w Poznaniu.)

I tak się czasem zastanawiam, czy gdybym mieszkała blisko tych osób, wszystko byłoby inaczej?
Jednak gdzieś tam, w środku myślę sobie, że wcale nie.
Byłoby podobnie, no może z większa ilością zachowywania pozorów.





Komentarzy: 6 (Komentarze)
 
 

 
 
2011-01-13 09:15
Różnice...

 Czasem zastanawiam się jak to możliwe, by rodzeństwo różniło się tak bardzo...
Nataszka z Igorkiem właściwie już pływając sobie spokojnie w ciepłych wodach płodowych, wykazywali zupełnie inne usposobienie.
Ona- cały czas się wierciła, kopała gdzie popadnie i.. wciąż straszyła, że się urodzi zbyt wcześnie :)
On- grzecznie siedział w jednym miejscu, czasem się przeciągał, czasem delikatnie kopnął.
Z nią musiałam przeleżeć pół ciąży, łykać tabletki, które sprawiały, że serce wyskakiwało mi z klatki a ja czułam się jak staruszka.
Gdy nosiłam w sobie Igorka studiowałam, pracowałam a do ostatniego dnia ciąży chodziliśmy z Bobrzanym tatą na bardzo długie spacery po poznańskich ścieżkach.
Gdy przeszli na drugą stronę brzucha, różnice widoczne były jeszcze bardziej...
On- jadł i spał, czasem, z objedzenia, miał kilkuminutowe kolki... najwyżej raz dziennie...
Ona- pierwsze 24 godziny swojego życia spędziła wisząc na cycku z szeroko otwartymi oczami..  Nie wspomnę nawet, że następne pół roku wciąż miała kolki giganty, z przerwami na ogromną niechęć do jedzenia.

Jak jest teraz....
Nataszka jest wciąż pełna energii, budzi się uśmiechnięta i aż do wieczora śpiewa, tańczy, dręczy brata :). Uwielbia się przebierać, pozować do zdjęć i namiętnie koloruje.
Igorek natomiast ma totalny spokój.. wciąż główkuje, tracąc przy tym jakiekolwiek panowanie nad rzeczami przyziemnymi. Godzinami konstruuje nowe wynalazki z kartonu i kleju, albo składa najtrudniejsze nawet klocki lego.
Podczas gdy jego siostra dba by mieć umyte ręce, doskonale założone skarpetki i czystą bluzeczkę, on notorycznie zapomina o zapięciu guzika w spodniach, zakłada bluzki na drugą stronę i wciąż wszystko gubi. 
Dziś rano tak bardzo się zamyślił, że ubrał sobie bluzkę na piżamkę, zapomniał założyć majteczek a przy śniadaniu nie zauważył, że herbata, której szuka stoi tuż przed jego nosem....
W kontaktach z dziećmi również reprezentują zupełnie przeciwne postawy.
Igorek zrobiłby dla kolegów wszystko, zawsze się z nimi zgadza, pozwala im zabierać swoje zabawki i wierzy w każde ich słowo.
Nataszka natomiast wychodzi z założenia, że miło bawić się z kimś, ale równie dobrze mozna się bawić samemu. Ma jednak w sobie coś, co sprawia, że przyciąga inne dzieci. I zawsze to ona jest mamą, księżniczką czy panią przedszkolanką Elą. A jeśli komuś się to nie podoba, nie robi to na niej wrażenia...
Różnice mogłabym wymieniać bez końca...

Co ich łączy?
Uwielbiają zadawać pytania... od świtu aż do nocy oczywiście...
Śpiewają... (teraz repertuar kolędowy)
Kochają książeczki z naklejkami i zadaniami.
Daliby wszystko za paczkę chipsów czy lizaka.
I... kochają się..
coraz bardziej


Komentarzy: 3 (Komentarze)
 
 

 
 
2011-01-10 07:25
Łódź

Dzieci podobno nie lubią zmian...
Ja myślę, że raczej nie lubią rozstawać się z ludźmi.
Bobry od tygodnia mieszkają w Łodzi.
Nowe mieszkanie bardzo im się podoba i czują się w nim komfortowo.
Nawet chwilowy brak telewizji im nie przeszkadza.
Jedyne za czym tęsknią to właśnie pewne osoby..
Igorek za swoim kolegą Maksem, a Nataszka za panią przedszkolanką Elą...
Ale ogólnie nie jest wcale tak źle jak myślałam...

Nawet my, rodzice, poradziliśmy sobie ze zmianą znacznie gorzej niż one...
Komentarzy: 2 (Komentarze)
 
 



  

- ANTOSZKI  


- DUSZKOWO  

- glitter  

- KAMILEK  

- LEONKI  


- MATYLDA  


- PITKOWO  

- SAMCIO  

TŁA - TŁA  

- ULOTNI  

- WAZIEJKI  

- WERONISIA  



  
2007-09-26
NATASZKA

2005-06-20
IGOREK



  
2007-06-01
jesteś lokacha!-jesteś niedobry