Archiwum pamiętnika - matiniebieskieoko

Informacje z 2007.5:

tak od serca ... i duchy przeszłości.....
2007-05-31 22:28
Szalony był dla nas tegoroczny maj ;)
Szczególnie dla mnie, trochę odżyłam po tej zakichanej zimie, psychicznie wyluzowałam, moja niegdyś niezmącona cierpliwość dawno gdzieś zniknęła, ale jest już nieco lepiej.

Na podsumowanie miesiaca kilka zaległości ;)

Ogółnie sporo spacerujemy, chociaż jak się tak ciepło zrobiło, to wyłazimy dopiero po południu, ja sama nie znoszę upałów, a co dopiero taki malec. Z tego powodu kłócę się z moim teściem, który najchętniej wystawiłby Młodego na największe słońce, żeby mi dziecko z udarem słonecznym wróciło... I nie pomagają żadne tłumaczenia... nic....

Dzisiaj byliśmy u lekarza i tak z gruchy ni z pietruchy Młody zaliczył szczepienie!!!!!!!!! Odra, świnka i różyczka..... Waga, która podobno nigdy się nie myli wskazała 12 kg a miarka 80 cm.... Ja bym kwestionowała owe wskaźniki, ale co tu dużo mówić, z miernikiem się kłócić nie będę.
W zasadzie wyszliśmy tylko do lekarza, a wróciliśmy do domu po kilku godzinach.....
Zakupy na impreze roczkową poszły się trzaskać dzisiaj, bo się na T. wkurzyłam. Jutro pójdę sobie sama z Młodym.

Z tego wszystkiego zapomniałam poprosić lekarkę o skierowanie do lekarza dla mnie. Z  tą moją kością ogonową na prawdę jest coś nie tak, a jak moja znajoma zaczęła mi opowiadać historie, to mi się w ogóle wizyty u lekarza odechciewa.

Wczoraj wieczorem nagle zrobiło się cicho a Mateusz zniknął z zasiegu wzroku. Jak się pokazał to wyglądał dosć dziwnie, a my myśleliśmy że padniemy ze smiechu. Okazało się, że M. zaadoptował sobie kubek z fusami po kawie i się nimi poczęstował dekorując pidżamę i dywan czarnymi paskami.. Ze zgrozą pomyśleliśmy, że teraz pójdzie spać o 6 rano.... Nic z tych rzeczy, godzinę później spał, najwyraźniej kawy się nie najadł ;)

Za to najlepszy numer Młody odstawił z poniedziałku na wtorek. Od rana mieliśmy w planach gości, więc należało wczesniej wstać. Oczywiście Mati obudził się krótko po północy i szalał do 3. W końcu padł w naszym łóżku, umoszczony między nami. Pobudkę zrobił nam jakiś kretyn już o 7 i nie było mowy, żeby M. poszedł spać spowrotem. Goście się spóźnili. Przyjechała moja przyjaciółka Werka ze swoim facetem i przywieźli Młodemu huśtawkę. Ucieszyłam się, ja oczywiście, bo chciałam mu taką kupić. Werka mnie ubiegła... Goście posiedzieli krótko, bo mieli i inne plany na ten dzień, a ja pognałam do sklepu po jakieś jedzenie na wyprawę do Domoteki. Jak tylko wróciłam, to przyjechał kurier z wózkiem dla Mateusza. Fakt, wózek używany, ale w całkiem dobrym stanie i jaka różnica w porównaniu ze starym wózkiem ;) Stary mam w planach sprzedać, ale jak zwykle nie ma komu zrobc zdjeć i wrzucić na jakis portal ogłoszeniowy.
Chwilę później Mati padł w wózku, a 10 min. potem przyjechały Gośka i Weronika. Młody odchrapał co swoje, a jak sie przebudził to pojechaliśmy do Marek. W samochodzie moje niedospane dziecko nie wiedzieć czemu dało koncert, normalnie łzy jak grochy mu leciały!!!!!
W Markach zaś okazało się, że plany się zmieniły dianetralnie! Co prawda czekała na nas Kasie z Filipkiem, ale w wyniku dziecięcych roszad urządziłyśmy sobie rajd po sklepach... W sumie nie powinno się tak to skończyć, bo już widziałam niezadowolenie na buzi Mateusza. Co prawda w Świecie Dziecka Mateusza zafascynowały zabawki, ale w drodze powrotnej Młody dał spowrotem czadu w samochodzie. Zastanawiałam się też, czy Kasia z Filipem wrócili przed deszczem ;)
Jak wróciliśmy to Młody padł i potem szalał do 23 ;)

Wczoraj za to sterczeliśmy w domu, bo pogoda wreszcie siadła. Co prawda po południu wyruszyłam z domu na poszukiwania Prawdy ;) Prawdę wbrew przewidywaniom znalazłam w Najbliższej ksiegarni. Zabrałam egzemplarz z półki i już z rąk nie wypuszczę, o nie!!!!! A jeśli o Prawde idzie, to jest to najświeższa w Polsce książka Pratchetta z serii Świat Dysku, a ja od łuższego czasu pozostaje maniaczką ;) Mimo szczerych chęci, po wieczornych porządkach, które mają jako tako dotrwać do soboty, późnym wieczorem już nie miałam chęci do czytania książki.
Dziwnym trafem po roku milczenia odezwała sie do mnie moja dawna kumpela. Odezwała się raczej do Tomka, ciekawe, nie??? Ja osobiscie nie lubię takich duchów przeszłości, więc rozmowa była jakaś taka drętwa, mimo usilnych prób podtrzymania tematu. Wydaje mi się, że to co już miałyśmy razem przeżyc to juz za nami. Ja mam teraz swoje życie, innych znajomych i przyjaciół, nie potrzeba mi tez żadnych adwokatów, żeby mnie z kimś pogodzić...... Mniejsza, nieważne, ale troche mnie to wytraciło z równowagi......

Wiem tylko tyle, że moje zycie kręci się wokół mojego Skarba, mojego dziecka....
I tak jaby mi ktoś powiedził 2 lata temu o tej porze, ze będę matką, to bym go wyśmiała, a teraz........


Mateusz mimo, że rozrabia, to jest niesamowity ;) Kocham go bardzo, te jego psoty, smiech, tupot stóp, piski, zabawy w akuku,ten buntowniczy charakter...
Dzisiaj na przykład pierwszy raz sam wszedł a potem wyszedł z łóżeczka, bo wyjelismy dwa szczebelki.
Teraz czekam na krzesełko do karmienia, bo Mati juz poważnie rwie sie do samodzielnosci w jedzeniu. Próba sprzed tygodnia, kiedy daliśmy mu dzieciowy widelec i postawiliśmy przed nim talerzyk z pokrojoną parówką mocno nas zadziwiła. Młody sam sobie nadziewał jedzenie na widelec, a potem bezbłędnie pakował go do buzi. Lepiej mu wychodzi picie ze zwykłego kubka niż z jakiegoś niekapka.....

W ostatnia niedzielę, zawędrowałam z nim do parku Praskiego, tak na spacer. Okazało sie, ze wparku festyn, a Młody pieje na widok balonów napełnianych gazem. Jakoś tak wyszło, ze po zakupach nie miałam już kasy na takie przyjemności, wiec postanowiłam znaleźć darmowe balony, których każdy miał pełno, a ja w końcu nic nie znalazłam. Zabrałam więc Mateusza dalej od tego zgiełku i wypusciłam z uwięzi wózka, co by sobie pobiegał. 
Na naszej drodze wyrośli chłopcy z balonami. Mateusz zaczął piszczeć na ten widok i zaczepiać chłopców. Zaczełam sie śmiać, żeby juz dał spokój... Chłopcy na szczęście byli tak mili, że podzielili sie z Młodym balonami. Ale minę szcześliwą miało to moje dziecko ;)
Tak niewiele potrzeba do szczęscia ;)
Tylko ten uśmiech ;)


Spokojnej nocy ;)


Komentarzy: 2 (Komentarze)


bez ładu i składu ;)
2007-05-30 13:58
No i prawie koniec maja ;)
Młody chrapie, i ja też myslę o spaniu.
Mieliśmy na spacer isć, ale w końcu padł, może i przez tą niezdecydowana pogodę???
Pogoda wreszcie odpściła i dzis mamy chmury zamiast upału ;)
U nas w zasadzie bez zmian, Młody rozrabia jak może.
Wczoraj przyszedł wózek - spacerówka, a za kilka dni przyjdzie krzesełko do karmienia. Czuję, ze dopiero bedzie się działo, jak Młody dostanie łyżkę w rękę ;)
Teraz czeka nas bojowe zadanie: pozbyć sie rzeczy po Mateuszu ;) Wózek, fotelik samochodowy, przewijak, ubranka itd......
Słowem, to z czego Młody powyrastał ;)
Jutro idę z Mateuszem na bilans roczniaka ;) T. grzmi na mnie, co bym poprosiła naszą doktor o skierowanie do ortopedy, bo chodzę i jęczę, ze mnie kość ogonowa boli ;)
Wczoraj Młody dostał w prezencie huśtawkę, jutro ją zainstalujemy hehe, będzie wesoło ;)
Taka ta moja notka jakaś bez składu i ładu, może po południu będzie lepiej ;)
Pozdrawiam ;)


Komentarzy: 3 (Komentarze)


lenistwo.....
2007-05-28 19:51
Znowu wieje pustką, chociaż to wina rozleniwiająco - męczącej pogody.
Temperatura mnie wykańcza a niewidoczne zmiany ciśnienia przygważdżają do poziomu kanapy ;)
Znów mam zaległości i nie wiem kiedy się z tego wygrzebię :(
Do tego w zeszłym tygodniu zmroził mnie brak pliku z pracą magisterska!!! Nie ma, przepadło.
Rwać włosów z głowy nie będę, ale i tak jakoś mi ciężko, bo jak się sytuacja nie wyjaśni, to mam jakieś 4 miesiące na przygotowanie świeżego egzemplarza, a nie mam pojecia jak się wyrobię...
Młody jak zwykle szaleje, piszczy, biega, demoluje większość rzeczy napotkanych na własnej drodze.
Trwają podchody nocnikowe, z jak na razie miernym skutkiem..
Młody wcina podobnie jak my, menu mu się rozszerzyło, a ostatnio w sobote sterczałam do północy w kuchni lepiąc pierogi. Dlaczego o tej porze? Bo chyba z tego gorąca Mateusz padł dopiero po 22, a ja miałam większosć składników przygotowanych....
Durna matka.
Dzis dla przykładu Mateusz wylał dziadkom na łóżko szklankę oranżady. Tak cicho się nagle zrobiło, myślę sobie: nic, tylko coś odstawił. Wchodzę do pokoju dziadków, Młody mina niewinna, uśmiech od ucha do ucha, a na łóżku plama..
W ramach walki z upałami kąpiel odbywa sie teraz 2 razy dziennie. Dziś dla urozmaicenia przy wyłażeniu z wanny Młody zalał pół łazienki wodą z konewki, którą ostatnimi czasy testuje w kąpieli.
Wszędzie Go pełno, a mieszkanie wygląda jak po przejściu huraganu. Po ostatnich tygodniach walki z bałaganem doszłam do wniosku, że chrzanię, nie sprzątam co 5 minut. 
Młody sieje spustoszenie bezlitośnie jak dla mnie.

Co mnie najbardziej przeraża ostatnio, to ufność Młodego wobec obcych!!!!!!!
Nie ma mowy, żeby spuścić Go z oka, bo od razu zmierza w kierunku obcych ludzi bez żadnego strachu!!!!!!!!!
Do tego mój Syn nauczył się wszystko wymuszać płaczem, w domu trwa proceder tępienia takiego zachowania.
Głowa mnie boli od tego wrzasku...
Spokojnej nocy ;)


Komentarzy: 5 (Komentarze)


Dzień Matki ;)
2007-05-26 12:28
Kochane Mamuśki!!!!!!!!!!
Dziś nasze swięto ;), więc życzę Wam jak i sobie wszystkiego co najlepsze i spełnienia marzeń ;)
Co by życie było usłane płatkami róż, co by nam Maluchy zdrowe i mądre rosły, i dużo pociechy z drugiej połówki ;)
Jesteście najwspanialsze, najlepsze i w ogóle ;).
Cudowne z Was Matki, Kobiety, Przyjaciłółki ;)
Mogłabym tak pewnie i z pół dnia ;)
Ściskam Was mocno i życzę dużo słońca w tym tak ważnym dla nas dniu ;)

Komentarzy: 15 (Komentarze)


Dziękujemy za życzenia ;)
2007-05-25 22:26
Teoretycznie, to już po urodzinach, ale w praktyce, to się dopiero zacznie ;)
Impreza za tydzień, i wychodzi na to, że będzie bardziej huczna niż przewidzieliśmy ;)
Wszystkim pięknie dziękujemy za życzenia, postaramy się Wam podziękować osobiście ;)
Pozdrawiamy i ściskamy  ;)



Komentarzy: 6 (Komentarze)


Pierwsze urodziny
2007-05-24 09:05
No i w końcu minął rok!!!!
Mati właśnie dziś obchodzi swoje pierwsze urodziny ;)
I już od rana rozrabia ;)
A ja, matka, jakoś nie umiem sobie tego przyswoić, że to już tak szybko ten czas minął...
Wszystkiego co najlepsze Synku!!!

dodane o 16:50
Mati przyszedł na świat dokładnie rok temu o 15:50.
Waga startowa była zaskakująca, bo Młody ważył 4,450 kg i mierzył 59 cm...
Wielki z nigo chłop ;)
W ciągu roku potroił swoja wagę, urósł co niemiara, zmężniał i dziś jest Roczniakiem ;)


Mati!!!
My, tj. Rodzice, życzymy Ci wszystkiego co w życiu najlepsze, żebyś był zdrowy i wyrósł na na prawdę mądrego człowieka...
Przed Tobą całe życie, a My chcielibyśmy, żeby ten świat witał Cię co dzień z otwartymi ramionami i tulił, gdy będzie trzeba...


Beatka z Wariatkowa napisała dzisiaj coś bardzo ważnego, coś o czym ja myślałam cały wczorajszy wieczór, że narodziny dziecka, to też i święto matki, a raczej święto kobiety, która z przyjściem na świat dziecka zostaje MATKĄ. A ja miałam najpiękniejszy prezent na Święto Matki w zeszłym roku ;)
Największy SKARB!!!!!


Dzisiaj zapraszamy wszystkich na wirtualnego torta, prawdziwy 2 - 3 czerwca ;)
Jakby ktoś miał ochotę, to zapraszamy ;)







Komentarzy: 37 (Komentarze)


STRATEGIA
2007-05-22 21:42
Hmmm... od jakiegoś czasu mamy problem z Dziadkiem... Dziadek jakby mógł to by pasł Młodego 24 godziny na dobę, bo oczywiście ja tylko dzieciaka wodą karmię... Oczywiście idzie o mleko, które przecież nadal pozostaje w diecie Malucha...
Dziadek dopasa Mateusza za moimi plecami biszkoptami, paluszkami, chrupkami, apotem mi dziecko odmawia jedzenia...
Albo wsadziłby mu w rękę pajdę chleba ze smalcem... I ciągle słyszę: daj mu jeść, nakarm go itd...
Szlag mnie już trafia, bo kto by pomyślał, obu babciom udało sie wyperswadować kulinarną partyzantkę z głów, a do dziadka nie trafia. A raczej odbija się i leci gdzieś dalej.
Nie pomaga żadno tłumaczenie, że Młody dość dobrze wygląda, że lepiej żeby dziecko zjadło owoc, albo warzywa, nie.... Do dziadka nie docieraja też względy ekonomiczne całej tej sytuacji, w końcu mleko też do najtańszych nie należy i nie mam zamiaru wylewać niezjedzonej zupy w nieskończoność....
Dziadek jest ewidentnie impregnowany na argumenty wszelkie!!!!
Dziadek wie wszystko najlepiej..... a w domu o karmienie trwają wojny!!!!!
Cała ta sytuacja zaczyna mnie dość mocno drażnić, więc jeśli ktoś ma sposób na takich opornych dziadków, to niech mnie poratuje!!!!!!!!
Bo ja powoli nie wyrabiam...

U nas nadal tłok przy kompie, więc zaległości nadrobie jak juz się  troche rozluźni.

Za dwa dni wielki dzień ;)
Szykujemy sie już powoli, chociaż większa impreza z powodów powiedzmy technicznych, w pierwszy weekend czerwca ;)

Pozdrawiam ;)


Komentarzy: 6 (Komentarze)


z ostatneij chwili!!!!!!!!!
2007-05-21 12:25
Właśnie przed kilkoma minutami wypatrzyłam w tym małym pysiu dwa kolejne zęby!!!!!!!!!!
Przebiły się górne dwójki, więc obecny stan, to 8 zęboli ;)


Komentarzy: 5 (Komentarze)


19 -21 maja 2006
2007-05-20 19:36
 Wypadałoby powiedzieć: przep[raszamy za przerwy w programie, ale ostatnie dwa dni dzielę kompa z T., czyli pozostaję odcięta od netu ;)

Wracając jednak do całej historii sprzed roku ;)
Po nieprzespanej nocy nastąpił kolejny poranek, juz o godzinie 6 siostry spacerowały po oddziale z maszynerią do KTG. Ja miałam zalecone 4 do 5 na dobę, a w nocy siostry biegały z trąbkami po kilka razy. Jedne cicho jak myszki, zeby podsłuchać nasze dzieci i nie zbudzić matek, inne budziły nas w środku nocy szumiącym podsłuchem....
Najpierw śniadanie, potem badania. T miał przybyć popołudniu z zapasami. Wieczorem przesyłał mi wieśści, ze LORDI weszło do półfinału Eurowizji, a Wiśniewski jak zwykle dał ciała heheh...
Ponieważ szpital Bródnowski, to szpital kliniczny, było powiedzmy wesolo, bo po korytarzach kręciło się sporo studentów. Byli też w gabinetach...
Na USG potwierdziło się, ze w moim brzuchu mieszka sobie mały facet, wagi 3800. Lekarz tylko rzucił: o Matko! Wielki chłop! W kolejce do badań szybko nawiązuje się znajomości, więc potem było dużo łatwiej ;)
Badania przeciągnęły się do obiadu, który zjadłam chyba tylko dlatego, ze byłam głodna ;)
Po południu przybył T. z odsieczą heheheh, przywiózł mi nawet sernik, za którym wprost przepadam.
Wieczorem w pokoju wylądowała kolejna zapłakana Matka.... Teraz to ja strałam się ja jakoś pocieszyc ;)
W łazience prawie wywinęłam orła na śliskiej od wody podłodze. Złapałam się umywalki niemal w ostatniej chwili....
Cisza nocna o 22 zamieniła się w plotki  i nękanie siostry, która miała akurat dyzur, a była tak uprzejma i  zrobiła nam wykład ;) Odpowiedziała na wszelkie zadane pytania ;)
W sobote z rana czekała mnie kolejna porcja wrażeń: kolejny zalecony test oksytocynowy, co by sprowokować mój organizm do rozdwojenia. Na salę powędrowałam z książką i wodą ;) ale i tak byłam niemal pewna, ze tego dnia jeszcze wróce piętro wyżej.
I tak się stało, skurcze były po prostu minimalne.
Po południu miałam gości, przyjechali nasi znajomi i tak się śmialiśmy, ze podejrzewałam, ze połowa skurczy na zapisie KTG, to poprostu efekt spazmów śmiechu ;) T. dotarł zaraz po szkole, u dziewczyn też byli mężowie. Sala pprostu zapchana, ale tego chyba trzeba tym wszystkim matkom. Żeby chociaż na chwilę przestały myśleć o tym, ze coś grozi ich dzieciom...
Niedziela rano.... Zaczynam spacery wokół oddziału. Po dwadzieścia okrążeń wokół korytarzy, spacery po schodach i takie tam. Maria gania mnie bezlitośnie, chociaż ja jakoś dziwnie reaguje na oksytocynę i puchną mi nogi. Poporannym ważeniu wychodzi na jaw: 78 kg!!!!
Po południu przyjeżdża Tom z moja Mamą..... a ja czuje się jakbym pomiędzy nogami miała jakąś piłkę, bo młody się przesunął.... KTG nie wykazuje jakichś wyjatkowych wstrząsów sejsmicznych.....
Tej nocy w szpitalu rodzi pacjentka dosłownie na zywca i sąsiadka z sali obok... Ja przygotowuję sie do kolejnej kroplówki...
C.D.N........



Komentarzy: 2 (Komentarze)


Rok temu o tej samej porze II
2007-05-18 08:41
18.05.2006
Daje mi popalić to moje dziecko, a tak samo było już rok temu ;)
Rano z T. pojechaliśmy do mojego lekarza. Obstawa była obowiązkowa ;)
Jechaliśmy chłonąc wiosnę, zapach bzów i innego kwiecia.
Umówiłam się z moim doktorem, że gdyby nic się nie dzialo, to mam na KTG przyjechać i od progu usłyszałam od położnej: O! A Pani co tutaj jeszcze robi????
Kobieta podłączyla mnie pod aparat, poleżałam z 10 minut, a ta mnie do gabinetu ciągnie. Lekarz bada mnie i każe pędzić do szpitala, bo podejrzewa wyciek wód i zaniki tętna u dziecka.
Wyszłam z tego gabinetu rycząc jak bóbr.
Przepłakałam całą drogę do domu, T. pocieszal mnie jak umiał, wiosny już nie było :(
Dotarliśmy do domu, zabralismy torbę i pojechaliśmy do Szpitala Bródnowskiego.
Pani doktor, która mnie przjmowała towarzyszyła mi juz do samego końca tej historii ;)
Po badaniu okazało się, ze wszystko jest w porządku, tyle tylko, ze skoro jestem w terminie, to zatrzymują mnie do finału ;) Ech...
A mój osobisty Gin mnie wystraszył, chyba nie pierwszy już raz...
Ja pojechałam piętro wyżej, a T. pojechał jeszcze do domu, bo zabrakło mi jakiś dokumentów.
Na górze podłączyli mnie pod kroplówkę z oksytocyną i czekali na wyniki testu. Trafiłam na jakąś wyjątkowo niemiła położną więc postanowiłam tej pani trochę umilić życie. Ponieważ Pani nakrzyczała na mnie, ze co? Czy chcę słonia urodzić w 10 miesiącu ciąży? To zaczęłam ja męczyć o wszystko co robiła. Próbowała się wymigać od odpowiedzi rzucająć: A czy będzie Pani wiedziała co ja mówię? A ja jej na to: to niech Pani mi wytłumaczy!!!!
Pół godziny później na łóżku obok pod KTG wylądowała kobieta z wielkim brzuchem..... I okazało się, że tylko dzięki niej przeżyłam te kilka kolejnych dni nie ryczac 24 godziny na dobe ;) Spotykamy się z resztą do dziś, mieszkamy blisko siebie i czasem łazimy na wspólne spacery: My i Bliźniaki ;)
Potem do szpitala dotarł T. i po następnej pół godzinie z negatywnym testem indukcyjnym wylądowałam na oddziale patologii ciąży.
Jak tylko T. pojechał to mi puściłynerwy i znowu w ryk....i.... o jejku, ale ja jestem głodna!!!!!!!!!!!!!
W sumie przez calutki dzień z tych nerwów niewiele jadłam i teraz Młody też zaczął protestować.... Całe szczeście, ze współlokatorki przyszły mi z pomocą, bo T. cały zapas miał przywieźć następnego dnia.
Wieczorem jeszcze jedno KTG i pora spać, a ja z boku na bok....
Tego dnia odebrałam chyba ze 20 telefonów....
Następnego dnia miało być weselej ;)

Komentarzy: 9 (Komentarze)



[1] [2] »


Moją stronę odwiedziło 157018 gości.

* - BUNIA GRUNIA :)

* - WIOLUŚ I JULUŚ ;)

!!!!!!!!!! - !!!! RATUJ MALUCHY!!!!!!!

* - * FOTY

* - * KSIĘGA GOŚCI

* - * MY

* - * OGŁOSZENIA

* - *BLOG

* - ALA

* - bardzo dzielny MICHAŁEK

* TO TEŻ LUBIMY OGLĄDAĆ :) - BLANKA

* - BRY I BUBU

* - CHłOPAKI STELLKI, CZYLI KAJTKOWE PRZYGODY I KACPERKOWE TEż ;)

* - DUŚKA I MAJA

* - GOCHA I NIKA

* - http://www.polskieserce.pl/

* - JASIEK

* - KACPEREK AGNIESZKI

* - KUBUŚ

* - MALUSZKI

* - MATI POKOCH Ł TEŻ LUMPKA ;)

* - MATTI

* - MIŁOSZ I KADM ;)

* - MINI MINI - z malucha zrobi zucha ;)

* - nakarm głodny brzuszek

* - NIKUŚ MONIKI

* - OLIWIEREK

* - patch adams i szpital \"zdrówko\"

* - PATKA & STEJSI

* - Pierwszy smykowy kumpel ;) czyli ALUSIE :)

* - POSADŹ DRZEWO!!!!

* - POSZUKIWACZE BIESZCZADZKICH ANIOłóW

* - SMYKI

* - TOBIASZ WAWRZYńCOWY

* ULUBIONA BAJKA MATEUSZA :) - TOMEK I PRZYJACIELE

* - TYMON - synek Mab i Keyffa



2007-08-01
Pierwszy rysunek.... ciekawe tylko czemu właśnie na ścianie?

2007-07-24
14 miesięcy

2007-06-24
13 miesięcy Niebieskookiego

2007-06-21
Rok na Smykach

2007-05-31
Szczepienie niespodzianka: odra, świnka i różyczka

2007-05-24
Mateusz skończył rok

2007-05-21
Obie górne dwójki

2007-05-12
Wyprawa do Dęblina

2007-05-10
Nadawał: Tatatatata przez pół godziny i na tym sie tatowanie skończyło ;)

2007-05-03
Spacer o 6::30 rano????

2007-04-26
Pierwsza impreza w Bolku...... Teraz to sie zaczyna za młodu ;)

2007-04-24
11 miesięcy

2007-04-12
Kupiliśmy pierwsze butki

2007-04-08
Pierwsza Wielkanoc Mateusza

2007-04-04
Wyszły dwie dolne dwójki

2007-03-24
10 miesięcy

2007-02-24
9 miesięcy

2007-01-24
8 miesięcy

2007-01-20
Wyszła w końcu lewa górna jedynka... prawa tuż tuż ;)

2007-01-12
już... już .... już.... prawie sam siedzę ;)

2006-12-31
Mati przymierzył się do raczkowania i coś dziwnego mu z tego wyszło ;)

2006-12-31
pierwszy Sylwester

2006-12-24
7 miesięcy i pierwsze swięta

2006-11-18
Mati ma 2 zęby!!!! Dwie dolne jedynki. A co się trzeba nagimnastykować, coby te dwie perełki dojrzec ;)

2006-11-12
Chrzest Mateusza: Wypędzaliśmy diabołka, chociaż chyba go tam nie było ;) Chrzestnymi zostali Ania i Piotrek ;)

2006-09-24
Skończyłem 4 miesiące i przekręcam się z pleców na brzuch!!!!

2006-09-24
Pierwszy raz byłem z rodzicami w Łazienkach Królewskich

2006-09-23
spróbowałem soczku jabłkowo - marchwiowego, ale niezbyt mi smakowało

2006-09-22
imieniny tatusia

2006-09-21
Wizyta u ortopedy. Dostałem skierowanie na rehabilitację. Mam kręcz szyi

2006-09-21
Czekam na moje pierwsze imieniny

2006-09-16
urodziny taty

2006-09-16
pierwszy raz jadłem jabłko!!!!

2006-09-05
Drugie, kontrolne badanie USG bioderek. Skierowanie do ortopedy z podejrzeniem kręczu szyi :(

2006-08-24
imieniny mamusi

2006-08-24
Skończyłem 3 miesiące!!!!

2006-08-17
Drugie kłucie ( PENTAXIM )

2006-08-02
Początek wojny butelkowej

2006-07-29
Oficjalny koniec afery pępkowej :)

2006-07-24
Skończyłem 2 miesiące!!!!

2006-07-18
Dostałem PESEL :)

2006-07-07
Początek afery pępkowej

2006-07-06
Pierwsze kłucie

2006-07-01
Pierwsz poważna wyprawa Mateusza do Łowicza

2006-06-24
Skończyłem miesiąc!!!!

2006-06-23
Pierwszy Dzień Taty

2006-06-21
Badanie USG bioderek w szpitalu Dzieciątka Jazus

2006-06-21
Ruszył www.matiniebieskieoko.mlody.pl

2006-06-09
Odpadł mi pępol

2006-06-02
Pierwszy spacer ( przespałem w całości )

2006-06-01
Pierwszy Dzień Dziecka

2006-05-27
Wróciliśmy z mamą do domu ;)

2006-05-26
Pierwszy Dzień Matki

2006-05-24
Pierwszy raz zaszczyciłem ten świat spojrzeniem moich niebieskich oczu :)



2008-03-07
Mati skrócił sobie Mamam Mirabel na MAMA BEL :) CITAJ znaczy czytaj

2008-03-07
AŁA BUBA, tak mówi na psa babci Zosi

2008-03-07
TANTIN Franklin, EMO Elmo, ENI Erni, BEJT Bert, ODZO Odżo, TELEK Trelek, EDET Edek,

2008-03-07
KAZIŚ tak mówi na dziadka Kazika

2008-03-07
MININA - Malina

2008-03-07
DESC deszcz, LIST liść

2008-03-07
DUM DUM auto, samochód, UTU pociąg, TATOJ - traktor

2008-03-07
IDZIŚ widzisz?

2008-03-07
MAMA SIO ;]

2008-03-07
TU tak woła do siebie

2008-03-07
liczebnik DWA używa w odpowiednim kontekście

2008-03-07
CICI, AŁA, BIII, MUUU, BEE, MEE, CHRR, KIC KIC, PUM - słoń, TOT kot, WILT wilk, ADA koń

2008-03-07
CAPA - czapa

2008-03-07
BAJA bajka, PAN pan,

2008-03-07
PICIU, MNIAM, PAPU, JEŚĆ, DAĆ, DAJ, MóJ, TY, TAM, CZEŚĆ, PIES

2007-05-13
Matejko prycha na kota ;)

2007-05-12
Młody mówi BACH! gdy upada