Archiwum pamiętnika - matiniebieskieoko

Informacje z 2007.9:

L-4
2007-09-29 16:07

No i się doprawiłam.
Skończyło się na antybiotykach, bo zachrypłam, i chwilami fonię traciłam.
Pięknie.
Ostatni raz tak doprawiona byłam z 5 lat temu.
Matka kaszle, jak stara gruźliczanka.
Chwilowo węch straciłam, co uwierzcie, matce życia nie ułatwia.
Do tego stopnia, ze dzisiaj rano było wielkie nadprogramowe mycie i pranie...
Dobrze chociaż, że T. w domu, to mogę bezproblemowo pobyczyć się w łóżku. Z małymi przerwami na bycie trampoliną......
W nadchodzącym tygodniu w planach było szczepienie Młodego, ale nie wiem, co z tego wyjdzie. Matejko dorobił się problemów natury dermatologicznej i chyba nie obędzie się bez konsultacji u lekarza.
Jak już się pozbieram, to zacznę odpisywanie na komantarze.
Miłego weekendu ;)


Komentarzy: 7 (Komentarze)


przypadki domowe
2007-09-27 11:29
Oj marnie jest.
Urządziłam się na dobre, katar z nosa cieknie, w gardle gula i coś trzeszczy... Wychodzi mi to wesele bokiem.
Dziś od samego rana jazda. Młody obudził się wcześniej niż ja, wylazł góra łóżeczka i oddał się sianiu zniszczenia. Gdy ja się obudziłam, z temperaturą, to na dzień dobry miałam sprzątanie. Wszystko uciapane w serku, który jakimś cudem Mati sobie sam otworzył......
No i ze trzy prania.
Wczoraj natomiast Młody spadł z kanapy, aż huknęło. Płacz był okrutny, ale to i tak nic nie nauczyło mojego syna, bo za trzy godziny próbował tego samego.....
Przedwczoraj natomiast Mati wpadł za łóżko, bo usiłował wyciągnąć rurę od odkurzacza.
No właśnie: odkurzacz!!! Niczym nieodrodne dziecko wiedźmy Mati ma fioła na punkcie mioteł i odkurzaczy... W szczególności.
Jak tylko oczy otwiera, to słyszę: ziziziziziziziziiziziziizizi. A jak tylko drzwi od pokoju otwieram, to zaraz pędzi pod szafę, gdzie odkurzacz trzymamy i nadaje to swoje ziziiizziiziiz, aż matka nie skapituluje.
Ogólnie cały mój dzień to sprint.....
Jak nie po pokoju, bo Mati jest właśnie na stole, na kanapie, przy komputerze, albo wyłazi przez barierkę łóżeczka, albo łapię w ostatniej chwili latające skorupy, albo samego Mateusza.....
Uwolniony pędzi albo do szafy, albo do łazienki, gdzie namiętnie poluje na wucet, albo próbuje spuszczać wodę, albo wsadza głowę do pralki. Wszystko, co nie zostanie usunięte spod reki jest wywlekane na środek przedpokoju, albo ląduje w wannie...

W kuchni jest jeszcze gorzej.
Najpierw w ruch idzie szafka z garami, potem z produktami sypkimi, więc nie pytajcie, co się wtedy dzieje.
Ziemniaki i cebula to towar obowiązkowo obmacany, oglądnięty z każdej strony. A jak się juz znudzi taka zabawa, to ziemniak leci przez całą kuchnię, albo razem z resztą pyrów i ziemia z wiadra ląduje na środku podłogi.

No a najlepszą zabawą jest włażenie do piekarnika. Chyba zacznę bajki o Jasiu i Małgosi  czytać. Wiem, ze to niepedagogiczne straszyć dzieci, ale.....
Nie wiem, czy kiedykolwiek obok was przeleciała patelnia......
I jeszcze Tomek zawziął się na te pieruńskie rosiczki i sobie cieplarnie urządził. I szlag by to, bo to kolejna rzecz na pokuszenie. Mati namiętnie próbuje dostać się do lampki...... Dzisiaj T. dostanie nakaz eksmisji dla tych potworów.
No i oczywiście kąpiel. Całe szczęście, że Młody lubi się kąpać, ale, ale ;)
Otóż nikt nie kąpie się w ubraniu, a jak już Mati pozostawał przez kilka minut nagi, to ostatnio dokonał odkrycia.... Odkrył chłopak, że mu cos tam wisi między nogami...... Możecie sobie tylko wyobrazić zdumienie i chęć obejrzenia hyhyhyhyhy
No i to chyba na tyle. Pędzę, bo za chwilę będę miała wszystkie ubrania młodego na podłodze....
Bestia dobrała się do szafek i oczekuje oklasków za zamkniecie drzwiczek.......

Komentarzy: 8 (Komentarze)


środek tygodnia.... podobno ;)
2007-09-26 09:51

Co dziś dobrego???
Dzisiaj jak na razie bez większych szaleństw.
Za to pogoda za oknem najwyraźniej skapitulowała i ma nas gdzieś. Słońca brak.
Mati ma apetyt i od rana wtrąbił mleko, jakiś serek, chrupki....
Nawet owocami nie gardzi ;)
Zupy wcina i mięso.....
Nie mogę w to uwierzyć......
Tak czy inaczej trochę się lenimy, a jak już posprzątam mieszkanie to za pięć minut mieszkanie wygląda mniej więcej tak samo jak przed sprzątaniem.
Z klikaniem na kompie też coraz trudniej, bo Mati juz wymyślił sobie kilka sposobów na skuteczne oderwanie matki od kompa.
Albo siedzi u mnie na kolanach, albo się lepi do mnie, albo po prostu broi i trzeba interweniować ;)
Jeszcze wczoraj był spokój z samym komputerem, ale jak się okazało, że kiedy naciska się guziczek to wyskakuje cos z tego śmiesznego pudła, to Mati czatuje na okazję...........
Spanie tez jakby do normy wróciło. Wczoraj miałam z głowy dziecko już po 19............
Tylko ojciec wczoraj nabroił, bo dziecko w kąpieli dorwało gąbkę do mycia wanny i T. myślał, że to taka do zabawy.....................
I jeszcze próbowałam Młodego oszukać i dałam mu zwykłe mleko, nie dzieciowe i bestia się zorientowała i cały pomysł diabli wzięli. Nie wypije i już...
No i to chyba na dziś tyle. No chyba, że ktoś miałby jeszcze chęć zagłosować na naszą konkursową fotkę ;) Z góry dziękujemy ;)


Komentarzy: 4 (Komentarze)


A w głowie milion myśli mam....... cz. II
2007-09-25 12:33

Sobota: historia pewnej znajomości, starzy na weselu, Młody z babcią.
Młodemu zostało się z babcią, my na ślub na 14.
Cały dzień myślami jednak byłam przy małym,  i zastanawiałam się jak sobie radzi.
Rano niestety pojawiły się problemy - Szymon pokazał rogi.
I jeśli do tej pory mieliśmy wrażenie, że Mati to diable, to Szymon jest ze 3 razy gorszy. Przylał młodemu, potem go popychał i szczypał... Skończyło się na tym, że  Mati płakał na widok Szymona, bo się go bał.
Trochę z ciężkim sercem wyjeżdżałam, Młody spał w tym czasie. Podobno jak się obudził to szalał w ogródku.
Potem była impreza rodzinna, gdzie Mati objadł się i po dniu pełnym  wrażeń padł po 21. Podobno jednak tak łatwo nie było, bo poszedł spać z płaczem, według babci dla tego, że nas nie było. A przecież babcia była...
My w tym czasie całkiem nieźle, a właściwie tak dobrze, ze na dzień dzisiejszy nie mogę dojść do siebie, tak mnie po tych szaleństwach na parkiecie wszystko boli.
Ale, ale, to chyba było najdziwniejsze wesele, na jakim byliśmy. A to z powodu wiecznie nieuchwytnej pary młodej.
A historia tej miłości, to w skrócie bajka o żurawiu i czapli, albo kwintesencja pewnego przysłowia: w tym największy jest ambaras żeby dwoje chciało na raz.....
Okazuje się jednak, że nie ważne gdzie i kiedy, ważne, z kim się człowiek bawi.
I tak się wyszaleliśmy w gronie znajomych.
Jedzenie było bardzo dobre, za to muzyka pozostawiała wiele do życzenia i trzeba było kilka razy interweniować ;)
Koniec końców bawiliśmy się całkiem, całkiem....
A jak wracaliśmy do domu to nad nami było piękne gwieździste niebo.

Tak piękne, jak w Bieszczadach ;) Dosłownie na wyciągniecie ręki......
Za to jak już dotarliśmy do domu było ciekawie ;) Dobijaliśmy się do domu z 10 minut ;)
Jak już dziewczyny otworzyły nam drzwi, to zbieraliśmy się spać. Młody spał jak zabity ;)

Niedziela: dzień drugi wesela, powrót do domu.
Młody obudził się z uśmiechem na buzi na nasz widok.
Po śniadaniu poszliśmy do ogródka, Młody szalał na rowerku, potem z Tomkiem i widać było, ze nie chce nas wypuścić.
Musieliśmy się cichcem wymykać.
Pogoda piękna, ciepło, a wszyscy mocno nie dobici po dniu wczorajszym.
Obiad w gronie znajomych, Młodych ni widu ni słychu ;)
W końcu gdzieś po 14 zabraliśmy się do domu.
A tam Mati juz na nas czekał, cały zadowolony z naszego powrotu....
Kolejną godzinę spędziliśmy w ogródku, a Mati odkrył studnię i wrzucał do niej kamyki. Dobrze, ze studnia jeszcze wysoka. Młody zadowalał się efektami dźwiękowymi ;)
Pakowanie i powrót do domu.
Znowu pociąg.
T. juz panikował, że tłok będzie na pewno w tym pociągu, ale miejsce się znalazło.
Młody tylko wychodził ze skóry, bo zęby go męczyły.
I już...
Mati padł krótko po 21................


Komentarzy: 2 (Komentarze)


A w głowie milion myśli mam....... bonus ;)
2007-09-24 20:51
Mysli milion na minute, ale się matka zgapiła. Dziś Młody skończył 16 miesiecy!!!!!
A to.... Tak na zachętę ;) 23.09.2007









Komentarzy: 4 (Komentarze)


A w głowie milion myśli mam.......
2007-09-24 09:40
 

No właśnie, dzisiaj będzie bardzo długa notka. Przez ostatnich dni nazbierało się aż tyle, że boję się, żebym o czymś nie zapomniała ;)
Ano, najważniejsze te zębiszcza. I to była spora niespodzianka dla nas, bo Mati jakoś bez większych akcji przeszedł wyżynanie, tylko wczoraj, podczas powrotu był niespokojny i na miejscu usiedzieć nie mógł. Ostatecznie pomogły tic taki ;) Miętowe ;)
Po drugie: Młody od kilku dni mam spory apetyt i wcina wszystko co mu się pod nos podstawi. Głównie jednak kanapki, do których zapałął miłością ;)

Czwartek: wielki powrót bogini katastrofy kuchennej i… pożogi.
No tak, ogółem mało co mieszkania z dymem nie puściłam, bo zapomniałam, ze garnek jest na gazie, i wyszłam z młodym na krótkie zakupy do sklepu obok domu…. W sumie oprócz zadymionej kuchni, to większych szkód nie było, ale aż strach myśleć. Jak na ironie losu, popołudniu po domach chodzili kominiarze rozdając kalendarze.  
Na szczęście ;)
Jak to kiedyś stwierdził mój mąż, to on i Mati przez całe Zycie będą jeść omlety i kanapki….
Wieczorem dotarła ciotka Edyta z…. nowym psem. Pies zestresowany, a Młody wyjątkowo szalejący ;) Na psa jakoś wyjątkowo się nie rzucał, za to pies obszczekał Mateusza kilka razy.

Piątek: wyjeżdżamy ;)
Ale zanim wyruszyliśmy, to od rana były zakupy, potem uściski i prezenty imieninowe, a na koniec około 13 Mati zasnął uwieszony na mnie jak jakaś mała małpka ;)
Pakowanie i na dworzec. I tu się zaczęło ;)
Takiej podróży to jeszcze nie było. Znaczy się takich durnych przygód to ja nawet nie miałam przez całe swoje podróżnicze życie ;)
W necie na rozkładzie pospiech do Lublina był o 15:55, na dworcu okazało się, ze jest, ale o 15:53.
Za moment okazało się, ze spóźni się jakieś 20 minut, ale pani w megafonie trzeszczała o wszystkim, tylko nie na naszym peronie. No i jak już o określonej godzinie wtoczył się pociąg, to my hyc do niego. Chwile potem wysiadaliśmy, bo okazało się, ze to pociąg do Kołobrzegu.
Fajnie, nie??? Kolejny pociąg, do Lublina okazał się IC, i tez wysiadaliśmy w biegu. Ciekawe tylk, dlaczego nigdzie o tym IC nie było informacji.
Jak to się mówi do trzech razy sztuka. Trzeci pociąg był nasz, ale tłok na korytarzu i przedzieranie przez dwa wagony, by dotrzeć do przedziału dla rodziców z dziećmi z wózkiem ręku dały mi w kość. Tymczasem Mati dał koncert, bo się biedny zdenerwował.
Oświadczyłam Tomkowi,  że z domu to się może ruszymy za jakieś 10 lat!!!!!!!!
Jak to się mówi, ze każdego człowieka spotyka się dwa razy, to w pociągu czekała na nas niespodzianka. Kiedyś, gdy wracaliśmy z komunii w pociągu młody miał towarzystwo pewnej  Julki. I kogo spotkaliśmy???? Julkę i jej mamę ;) O tyle dobrze, że dzieciaki mogły razem porozrabiać, i jakoś zająć się wspólną zabawę ;)
Podróż zleciała szybko. W Dęblinie byliśmy po…półtora godzinnej podróży ;)
Jeszcze chwila i Brzeziny.
No i co???
Mati i  Szymon stanęli twarzą w twarz.
Oj było wesoło ;) Tupot małych stóp to mało powiedziane ;)
Spotkanie mistrzów chaosu ;)
Wspólna kąpiel w brodziku, wspólna konsumpcja i takie tam.
Młody padł w końcu po 23, a my cieszyliśmy się ze się chłopcy tak ładnie razem bawią…………

C. D. N. ;)


Komentarzy: 1 (Komentarze)


poszło!!!!!!!!!!!!!!!!!!
2007-09-23 22:37
No to już ;)
Młody śpi snem sprawiedliwych, zasłużonym zresztą.
W końcu 4 zęby w jeden weekend to niezła jazda ;)
Razem 16 ;)
A my wykończeni, wymęczeni.....
Co i jak jutro ;)
P.S. Dziekujemy za imieninowe zyczenia ;)

Komentarzy: 4 (Komentarze)


Imieniny Młodego ;)
2007-09-21 12:03
21 września ;)
Dziś po raz drugi imieniny Mateusza ;)
I składamy życzenia innym Mateuszom ;)


Komentarzy: 9 (Komentarze)


Kawaler na panieńskim ;)
2007-09-20 15:00

Piszę notkę dzisiaj, bo nie wiem, jak będzie z jutrem.
Szykujemy się na wesele, ale jak nigdy jesteśmy w kompletnym proszku.
Przede mną jeszcze dwa prania. Nie wiem, gdzie te rzeczy wyschną, a wyschnąć muszą do jutra i koniec.
Jeszcze  rano trzeba będzie jechać po jakieś zakupy, kilku rzeczy brak, a być muszą.
No i pakowanie. Chyba oszaleję ;)
Tymczasem, w międzyczasie, we wtorek wieczorek zabrałam Młodego na panieński.
No co???
Nie było, z kim zostawić dziecka, impreza w zasadzie po sąsiedzku, klimat posiadówki i masa wspomnień.
Było by ok, gdyby Młody nie poczuł, że same kobiety w około, co to za nim biegać będą i poszedł w tango.
No jeszcze tak nie było, żeby Młody w gościach aż tak rozrabiał.
Wszystko było interesujące, wszak nowe miejsce. Harem Ciotek na zawołanie, do dyskusji, gotowych oddać swe telefony, ku uciesze małego artysty.
Nie powiem, ja też dobra jestem. Jak obejrzałam sobie zdjęcia potem, to jak zwykle najwięcej tam Mateusza. Widać kwestia przyzwyczajenia.
Młody spróbował wszystkiego, co było do jedzenia, zaanektował butelkę z winem do zabawy, przy pomocy, której potem stłukł potem jeden z pięknych kubeczków przyszłej panny młodej. Trochę głupio, ale kubka raczej skleić się nie dało.
Gdzieś przed 22 postanowiłam grzecznie usunąć się z młodym, co by więcej szkód nie powstało ;)
Od wtorkowej nocy coś i mnie bierze, gardło pobolewa, jakoś niespecjalnie się czuje. Bateria leków i innych takich w pogotowiu. Mati sprawy jak zwykle nie ułatwia i aż go energia roznosi. Tym samym Mati roznosi cały dom.
Teraz chwila spokoju, bo śpi.
Ja znikam, życząc wszystkim miłego weekendu.
P.S. Foty z panieńskiego i wesela po powrocie ;)


Komentarzy: 7 (Komentarze)


oddam małego paskudnika!!!!!!!!!
2007-09-18 13:49

Właściwie to nie ma zbytnio, o czym pisać.
Właściwie, bo już niedługo  14, a Mati ani myśli spać.
W końcu znowu mu się poprzestawiało i co wieczór trwają walki o spanie. Dziecko wprost nie daje się oderwać ode mnie, gdy próbuje go uśpić.
Cała szarpanina trwa gdzieś do 23.... A rano Mati odsypia.. do 9 śpi.
Wczoraj co prawda udało się tak, ze Mati sam w końcu zasnął w łóżeczku i to z wyjętymi szczebelkami!!!!
Ano wsadziłam ta dużą kołdrę od babci do łóżeczku i się Młody zakopał. Przynajmniej ciepło mu było ;) Ale co z tego, jak osiągnięcie miało miejsce przed 23.
Dzisiaj natomiast Młody ma na koncie zalaną podłogę w kuchni i dziurę w głowie.
Mati w zasadzie wygląda jak dziecko wojny i granatu, chyba nie ma takiej części tego małego ciałka, na której nie byłoby jakiegoś siniaka, czy zadrapania.
Powiedzmy w niedzielę popołudniu moja mama pomagała mi i pilnowała Mateusza.
Babcia jest bardzo ostrożna, tymczasem młody zdążył spaść ze swojego fotelika do karmienia i podbił sobie oko.
Babcia uznała, ze my, czyli ja i mój brat byliśmy od diabła, ale Mati przeszedł nas obojga juz dawno....
Dzisiejsza dziura w głowie, to rana powierzchowna i efekt niedozwolonej zabawy - czyli zrywania przewodu od kablówki ze ściany.....
Z drugiej strony zastanawiam się, co on w sobie takiego ma, ze nawet obcy ludzie w parku obdarowują go nawet... kasztanami....
Ano wczoraj udaliśmy się z moja teściową i Matim do urzędu, żeby wreszcie dowód wyrobić. Jakimś trafem kolejka była mikra i sprawy poszły ekspresem.
Powrót urządziliśmy parkiem ;)
Mati po trzech dniach więzienia z wózka wystrzelił jak z procy. Wytarzał się w piachu na placu zabaw, uciekał, i pięknie zszedł zupełnie sam z górki!!!!!!!
No i szukaliśmy tych kasztanów, których z reszta mało juz zostało ;)
I co???
I nadal gadzina nie śpi, ma gdzieś...
Znów nabroił, a teraz robi bałagan w  wysprzątanym pokoju.....
A do wieczora jeszcze daleko :)


Komentarzy: 8 (Komentarze)



[1] [2] [3] »


Moją stronę odwiedziło 157106 gości.

* - BUNIA GRUNIA :)

* - WIOLUŚ I JULUŚ ;)

!!!!!!!!!! - !!!! RATUJ MALUCHY!!!!!!!

* - * FOTY

* - * KSIĘGA GOŚCI

* - * MY

* - * OGŁOSZENIA

* - *BLOG

* - ALA

* - bardzo dzielny MICHAŁEK

* TO TEŻ LUBIMY OGLĄDAĆ :) - BLANKA

* - BRY I BUBU

* - CHłOPAKI STELLKI, CZYLI KAJTKOWE PRZYGODY I KACPERKOWE TEż ;)

* - DUŚKA I MAJA

* - GOCHA I NIKA

* - http://www.polskieserce.pl/

* - JASIEK

* - KACPEREK AGNIESZKI

* - KUBUŚ

* - MALUSZKI

* - MATI POKOCH Ł TEŻ LUMPKA ;)

* - MATTI

* - MIŁOSZ I KADM ;)

* - MINI MINI - z malucha zrobi zucha ;)

* - nakarm głodny brzuszek

* - NIKUŚ MONIKI

* - OLIWIEREK

* - patch adams i szpital \"zdrówko\"

* - PATKA & STEJSI

* - Pierwszy smykowy kumpel ;) czyli ALUSIE :)

* - POSADŹ DRZEWO!!!!

* - POSZUKIWACZE BIESZCZADZKICH ANIOłóW

* - SMYKI

* - TOBIASZ WAWRZYńCOWY

* ULUBIONA BAJKA MATEUSZA :) - TOMEK I PRZYJACIELE

* - TYMON - synek Mab i Keyffa



2007-08-01
Pierwszy rysunek.... ciekawe tylko czemu właśnie na ścianie?

2007-07-24
14 miesięcy

2007-06-24
13 miesięcy Niebieskookiego

2007-06-21
Rok na Smykach

2007-05-31
Szczepienie niespodzianka: odra, świnka i różyczka

2007-05-24
Mateusz skończył rok

2007-05-21
Obie górne dwójki

2007-05-12
Wyprawa do Dęblina

2007-05-10
Nadawał: Tatatatata przez pół godziny i na tym sie tatowanie skończyło ;)

2007-05-03
Spacer o 6::30 rano????

2007-04-26
Pierwsza impreza w Bolku...... Teraz to sie zaczyna za młodu ;)

2007-04-24
11 miesięcy

2007-04-12
Kupiliśmy pierwsze butki

2007-04-08
Pierwsza Wielkanoc Mateusza

2007-04-04
Wyszły dwie dolne dwójki

2007-03-24
10 miesięcy

2007-02-24
9 miesięcy

2007-01-24
8 miesięcy

2007-01-20
Wyszła w końcu lewa górna jedynka... prawa tuż tuż ;)

2007-01-12
już... już .... już.... prawie sam siedzę ;)

2006-12-31
Mati przymierzył się do raczkowania i coś dziwnego mu z tego wyszło ;)

2006-12-31
pierwszy Sylwester

2006-12-24
7 miesięcy i pierwsze swięta

2006-11-18
Mati ma 2 zęby!!!! Dwie dolne jedynki. A co się trzeba nagimnastykować, coby te dwie perełki dojrzec ;)

2006-11-12
Chrzest Mateusza: Wypędzaliśmy diabołka, chociaż chyba go tam nie było ;) Chrzestnymi zostali Ania i Piotrek ;)

2006-09-24
Skończyłem 4 miesiące i przekręcam się z pleców na brzuch!!!!

2006-09-24
Pierwszy raz byłem z rodzicami w Łazienkach Królewskich

2006-09-23
spróbowałem soczku jabłkowo - marchwiowego, ale niezbyt mi smakowało

2006-09-22
imieniny tatusia

2006-09-21
Wizyta u ortopedy. Dostałem skierowanie na rehabilitację. Mam kręcz szyi

2006-09-21
Czekam na moje pierwsze imieniny

2006-09-16
urodziny taty

2006-09-16
pierwszy raz jadłem jabłko!!!!

2006-09-05
Drugie, kontrolne badanie USG bioderek. Skierowanie do ortopedy z podejrzeniem kręczu szyi :(

2006-08-24
imieniny mamusi

2006-08-24
Skończyłem 3 miesiące!!!!

2006-08-17
Drugie kłucie ( PENTAXIM )

2006-08-02
Początek wojny butelkowej

2006-07-29
Oficjalny koniec afery pępkowej :)

2006-07-24
Skończyłem 2 miesiące!!!!

2006-07-18
Dostałem PESEL :)

2006-07-07
Początek afery pępkowej

2006-07-06
Pierwsze kłucie

2006-07-01
Pierwsz poważna wyprawa Mateusza do Łowicza

2006-06-24
Skończyłem miesiąc!!!!

2006-06-23
Pierwszy Dzień Taty

2006-06-21
Badanie USG bioderek w szpitalu Dzieciątka Jazus

2006-06-21
Ruszył www.matiniebieskieoko.mlody.pl

2006-06-09
Odpadł mi pępol

2006-06-02
Pierwszy spacer ( przespałem w całości )

2006-06-01
Pierwszy Dzień Dziecka

2006-05-27
Wróciliśmy z mamą do domu ;)

2006-05-26
Pierwszy Dzień Matki

2006-05-24
Pierwszy raz zaszczyciłem ten świat spojrzeniem moich niebieskich oczu :)



2008-03-07
Mati skrócił sobie Mamam Mirabel na MAMA BEL :) CITAJ znaczy czytaj

2008-03-07
AŁA BUBA, tak mówi na psa babci Zosi

2008-03-07
TANTIN Franklin, EMO Elmo, ENI Erni, BEJT Bert, ODZO Odżo, TELEK Trelek, EDET Edek,

2008-03-07
KAZIŚ tak mówi na dziadka Kazika

2008-03-07
MININA - Malina

2008-03-07
DESC deszcz, LIST liść

2008-03-07
DUM DUM auto, samochód, UTU pociąg, TATOJ - traktor

2008-03-07
IDZIŚ widzisz?

2008-03-07
MAMA SIO ;]

2008-03-07
TU tak woła do siebie

2008-03-07
liczebnik DWA używa w odpowiednim kontekście

2008-03-07
CICI, AŁA, BIII, MUUU, BEE, MEE, CHRR, KIC KIC, PUM - słoń, TOT kot, WILT wilk, ADA koń

2008-03-07
CAPA - czapa

2008-03-07
BAJA bajka, PAN pan,

2008-03-07
PICIU, MNIAM, PAPU, JEŚĆ, DAĆ, DAJ, MóJ, TY, TAM, CZEŚĆ, PIES

2007-05-13
Matejko prycha na kota ;)

2007-05-12
Młody mówi BACH! gdy upada