Archiwum pamiętnika - matiniebieskieoko

Informacje z 2008.10:

po krótce ;)
2008-10-27 23:19
mamo, a co się działo w piątek???
skleroza nie boli...
chyba pogoda średnia była, więc w domu siedzieliśmy z wyjątkiem na krótki spacer ;)
z resztą, spacer, nie spacer, ze spaniem w dzień nie utrafisz.
padł chyba po 18, T. wybył z kumplem na basen, a ja miałam miłe pogaduchy z Edychą Mattkową i sprzedałam jej małe co nieco ;)
na sobotę zaplanowaliśmy sobie wypad do Zielonki.
planowaliśmy jechać bardzo wcześnie, ale nic z tego nie wyszło, wrócić też mieliśmy jakoś wcześniej, ale też nic z tego nie wyszło :P
Młody starym zwyczajem dał Bubie popalić, Babcia jak zwykle wychodziła z siebie, choć już trochę mniej, bo udało nam sie babcię trochę uspokoić w kwestii karmienia Młodego. dla odmiany Młody poszedł spać w ciągu dnia razem z T. odbili sobie z dwie i pół godziny.
Młodemu jak sie coś nie podoba to mówi: TETAŃ, albo jak już wejdzie w pyskówke to leci: TY TETAŃ!!!! MAM DOŚĆ!!!! my już przywykliśmy, ale niektórym to ręce opadają....
dziadkowie, czytaj cała trójka odetchnęli, ze mi przeszł z tymi szczepionkami. z reszta jak przyszła ciotka i zaczęła opowiadać o tych galopujących szczepach bakterii i innych historiach, to mi się jakoś do końca samej odechciało, a w połowie rozmowy juz byłam w stanie lecieć i doszczepiać Młodego przeciw WZW, ale to inna opowieść...
dziadki kupili Młodemu pidżamę, zgodnie z zamówieniem: cieplutką i zmową, w misie, niebieskie, tylko, ze cała reszta jest biała...ciekawe na jak długo.
w niedzielę rano Młody nie zważając na zmiany w czasie wstał po staremu. z łóżeczka usłyszeliśmy tylko: MJEKO LUB i tyle było na kolejną godzinę.
potem oświadczył, ze DO WUJKA IDZIEMY i nijak nie dał sobie wytłumaczyć, że później, bo popołudniu. cały dzien był chłopak jakiś siakiś płaczliwy i markotny.
popołudniu rzeczywiście, spotkaliśmy sie z Magdą, Tomkiem i Polą na spacerze w parku. odwiedziliśmy też plażę. Młody pchał młodszą koleżankę  w jej bryce i bezceremonialnie poczęstował się jabłkiem z wózka znajomych... w drodze powrotnej był już tak zmęczony, ze trzeba było nieść go na rękach, ale utrzymywał, że spać nie pójdzie.
w domu było małe awanti, płacz wielki o MJEKO. padł chwilę po 17, na stary czas po 18.
spał do rana. niestety zmiana czasu jak by go omineła, już przed 6 zażądał, zeby włączyc mu bajki....
potem wygrzebał z mojej torby okulary do pływania i natychmiast zażyczył sobie kąpieli. z udziałem okularów oczywiście. Bry po drugiej stronie skype’a mało co nie padła ze śmiechu ;)
z resztą Młody postanowił pogadać z ciotką zamiast mnie...... potem ja w rewanżu miałam okazję pogadać sobie z Olim. jednak na moje pytanie, kiedy Oluś przyjedziesz do cioci, konkretnej odpowiedzi nie usłyszałam ;)
ten poniedziałek iście szewski. od rana jakieś dziwne wiadomości a potem popołudniowa zabawa w origami po polsku z deską klozetową. a wydawało by sie, że to takie proste zamotowac deske do wc na wskazanym miejscu. sprawę utrudniał dodatkow Matek, który pchał się do łazienki, żeby koniecznie zobaczyć co sie tam dzieje....
potem w pięć minut zasnął, tez po wcześniejszej awanturze o to....
i tak do wieczora.....
ostatnio pytam Młodego: czyj Ty jesteś synek, a on mi na to: NIE JEŚTEM SINEK, JESŚTEM TIEUŚ.
ok, więc tłumaczę koneksje i zależności. na początek w odpowiedzi otrzyałam: JEŚTEM SYNEK MAMUSI I TATUSIA, a teraz słysze: JESIEM TWÓJ SINEK :)
mój SINEK hehehe, zbój skończył w ostatni piątek 2 lata i 5 miesięcy. niedługo dwa i pół. czas nie wiem kiedy i jak leci.... ale byle do przodu ;)
w sprawch nocnikowych nadal stoimy w szczerym polu, chociaż Młody jakieś porywy nocnikowe ma. stwierdza, że CE SIUSIU i pedzi po nocnik, ale jeszcze nigdy nic tam nie wylądowało. toaleta natomiast full service. Mati myje: BZIUSIEK, NOGI, JECIE,  ŚTOPY, PUPĘ, SIJĘ, PACHI, no i WŁOSI tez próbuje myć sam, w tym wypadku ze szczególnie pechowym skutkiem. wszystko za sprawą czarodziejskiej piany hehhehehehhe......
spokojnej nocy...
do nastepnej notki...



Komentarzy: 10 (Komentarze)


będzie dłuuuga notka ;)
2008-10-23 15:22
przydało by się wyspać, ale ten projekt należy odłożyć na później.
Młody o dziwo zasnął w niecałe 10 minut, nie zważając na łupanie za ścianą. dziś w ramach desperacji poszłam do panów robotników grzecznie zapytać ile jeszcze będą mi demolować dni, bo dziecko przez to trzaskanie ma problem z zasypianiem, a mieszkam za ścianą. panowie zupełnie uprzejmie odrzekli, że najkrócej jeszcze miesiąc. ręce mi opadły do końca......
przydało by się nadrobić ostatni tydzień ;)
właśnie, przez to spanie, to takie jazdy są, ze na przykład umawiam się z kimś, a tu Młody chrapie w najlepsze. tak było tydzień temu: byliśmy umówieni na spacer do Parku Skaryszewskiego, a tu Mate spał do późna. zwykle wstaje najpóźniej przed 8.
w piątek wiadomo, my szaleliśmy, a Młody został z dziadkami. z domu musieliśmy wychodzić po kryjomu, bo Młody stał już w drzwiach z butami w rękach i krzyczał, że on też idzie.
w sobotę przed południem przybyła Weronika. Młodemu nieco się merda Nika Gardowa z Ciotką Weroniką w efekcie pyta: CIOCIA GOSIA?? NIKA??? mówię mu, Kochanie, to nie ta ciocia, to Ciocia Weronika. ostatecznie stanęło na tym, że przybyła CIOCIA NIKA :)
CIOCIA NIKA miala ze sobą cały swój obecny sprzęt i straszna rozpacz była, ze nie chciała się do końca wszystkim podzielić. Młody dorwał krem nivea i wysmarował się na biało. dobrze, ze nieszkodliwie. jest taki ciekawski, ze ten swój mały nos musi wetknąć wszędzie ;)
udało się nawet nakłonić Młodego do spania ;)
wieczorem był za to problem z zaśnieciem.
w niedzielę Matek stwierdził, że CE IŚĆ NA BASEN!!!! co musielismy wybijać z głowy. T. zbudował Młodemu samolot z klocków, co to Młody dostał na pierwsze urodziny od dziewczyn ze StaroGardu. klocki wreszcie wróciły do łask ;)
Matek pięknie się nimi bawi, ma fazę i jak tylko otwiera oczy z rana, to słyszę: MAMA! CHOĆ!!! BUDUJ TOLY!!! no i muszę budować, innego wyjścia nie ma.
Tomek kupił Młodemu samochód z serii tych co się je trzęsie i jadą. kupił Młodemu Szeryfa z filmu Auta. Młody oczy wielkie, bo auto wyje jak głupie. całe poniedziałkowe popołudnie spędziliśmy na jazdach z samochodem i nauce potrząsania ;)
Młody w końcu załapał co i jak, ale po drodze był niezły ubaw ;)
ponieważ w poniedziałek w dzień Mateusz nie spał, więc padł przed 19.
we wtorek z samego rana, czyli gdzieś około 6 Młody pierwsze co zrobił, to na dzień dobry zażyczył sobie swój samochód. T. musiał tłumaczyć, ze jeszcze za wcześnie ;) potem cały dzień też był z samochodem. na spacer i zakupy musiałam wyjącą zabawkę zabrać, bo wielki był płacz, ze Młody CE SIAMOCHÓD....
przed wieczorem do kompletu był już drugi.
wtorek ciepły i piękny był, wsadziłam Mateusza w wózek, w drodze wyjątku, bo miałam kilka spraw do załatwienia. w drodze powrotnej Młody padł, ale samochód ściskał w ręku. popołudniu też był spacer, ale już piechotą. i tu padło historyczne: MAMUSIU!!! A DLACEGO STOIMY???? chodziło o to, ze stanęliśmy, bo czekaliśmy na zmianę świateł na przejsciu dla pieszych. zaczynamy się bać tego DLACEGO????
poza tym Młody gdzieś po drodze przytulił się do moich nóg i stwierdził: NIE PUSCIĘ CIE!!!!
przytulaśny i całuśny jest, no i wymaga, byśmy poświecali mu co raz więcej swojego czasu.
wtorek upłynął mi pod hasłem: szczepić? nie szczepić?? chodzi mi o szczepienia przeciwko pneumo i meningokokom. nawet umówiłam Młodego na dziś na szczepienie, ale w między czasie posypało się mnóstwo wątpliwości. przyznam szczerze, że nie chodzi o koszt tych szczepionek, ale o zdrowie i bezpieczeństwo mojego dziecka. niektóre argumenty znajomych były za, niektóre przeciw, niektóre dosć drastyczne. postanowiłam sie zdać na opinie osób, które mają cos wspólnego z naszą słuzbą zdrowia i spotkałam się o dziwo z opinią, ze jest to bezsensowne..... postanowiłam nie szczepić na razie...
wczoraj tez byliśmy umówieni, ale z samego rana myslałam, ze mi łęb pęknie i nos odpadnie. tym razem ja zwiodłam. gdzieś w okolicy 13 zabrałam Młodego na dwór, ale po pół godzinie byliśmy w domu, bo Młody załatwił grubszą sprawę i to tak, że musiałam Go wsadzić do wanny. postanowiłąm skorzystać z okazji i umyć Młodemu głowę. jak sie okazało, brzoskwiniowy szampon Bambino niestety szczypie w oczy. wrzask był na cały dom..... pól godziny potem Młody wymiotował i dostał temperatury. w perspektywie miałam już jakąś cholerę znowu, znaczy jakiegoś rota lub coś. tyle, ze po czopku jakos ustąpiło. potem, popołudniu doszłam do wniosku, ze moze coś zjedliśmy, bo i mnie rozbolał brzuch. wieczorem miałam powtórke z rozrywki w wykonaniu Młodego. znowu wanna i pranie. poszło całe pościelowe. ponieważ Matek wyspał się już wieczorem, to kręcił się do 23. w między czasie obejrzał Shreka w całości, a ja zostałam szczęśliwą posiadaczka dwóch biletów na koncert Whitesnake'ów, z czego baaaaaaaaaaaardzo, ale to baaaaaardzos sie cięszę ;)
a dziś????
pobudka przed 7, Młodemu nic, chociaż była mała akcja protestacyjna ;) do południa lało, ale Młody nie chciał siedzieć w domu. jak tylko skończyło padać, ubrałam dziecię ciepło i poszliśmy załatwiac sprawy. pod koniec wyprawy pod samym domem Młody stwierdził: MAMUSIU, BOLĄ NÓŚKI, WEŚ MNIE NA LĄĆKI. więc ja mówię, zobacz synku, już pod domem jesteśmy... po chwili mój syn z bolącymi nóżkami wskoczył do kałuży..... ściemniacz mały i artysta.......
co do artystów hehhehhe. nie wiem już za co pochwaliłam Mateusza i zaczęłam bić mu brawo. a On co??? zaczął kłaniać się w pas. nie wiem gdzie on taka pozę wypatrzył, ale omal nie padliśmy ze śmiechu ;)
tym samym: miłego dnia ;)

Komentarzy: 14 (Komentarze)


Panie i Panowie.....
2008-10-22 11:00
wrzucam foty z koncertu. za jakość przepraszam, wybrałam co najlepsze było.....

it's show time!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

 


Komentarzy: 11 (Komentarze)


17. 10. 08
2008-10-20 10:31
czasem musi być i miejsce na taką notkę, bo obiecałam ;)
dziś dzień dziecka mam ja, matka ;)
wiem też, ze za kilka lat Młody zapewne będzie mieć do nas pretensje, że został bezczelnie z akcji wyłączony, ale...
wszystko zaczęło się jakieś dwa miesiące temu, gdy nawiedził nas D. oświadczając, ze szykuje się coś grubszego ;)
w końcu nie wypadało się wykręcać, bo już tyle razy grali ,a my wciąż nie byliśmy w stanie dotrzeć.
im bliżej było imprezy, tym więcej było newsów, co to pozostają z gatunku tych nieoficjalnych.
i w końcu przyszedł 17 października.
pogoda pod psem, zimno jak nie wiem co, od rana nastrój średni i nie koncertowy :P
przed wyjściem zdążyliśmy się o jakąś głupotę pociąć, na autobus czekaliśmy z 10 minut, potem utknęliśmy w korku, spóźniliśmy sie z pół godziny i już byliśmy pewni, że nasze imienne bilety przepadły.
na miejscu okazało się, że w zasadzie Tuzmadar kończy już grać, znajomych jeszcze niewiele, a wszystko odbywa się na półotwartym terenie i murowane, że nas wywieje. cóż, trzeba byo troche pomyśleć słysząc słowo amifiteatr.......
i tak było, tyle, że adrenalina powodowała chyba, ze było mi całkiem ciepło ;)
dla tych trzech magicznych godzin było warto.
co prawda stylityka Chainów nie do końca mi odpowiada, Panowie jednak szaleję na scenie ;) prawda taka, że jednak dobre, bo Polskie ;)
za to występ Evergreya powalił mnie na kolana ;)
jeden plus dla miejsca, w którym odbywała sie cała impreza. amfiteatr jest dość mały, więc można powiedzieć, że impreza jak na takie warunki kameralna. Szwedzi byli dosłownie na wyciagnięcie ręki i robili niezłe show. prowadzilidialog z publicznoscią, zartowali, szaleli na scenie, no i oczywiscie grali,co najważniejsze ;)
a ja jak ten kretyn, jak tylko dostałam w łąpy aparat, tak natłukłam tych zdjeć ze 200. najpierw Chainom, potem na początku koncertu Evergreya aparat zawołał, że mu baterie siadają. myślę, ze to przez nagły spadek tempwratury. potem połowa zdjeć poszła do kosza, bo wyszło na to, ze nasz aparat nie dał rady.... a Panowie ze sceny do zdjeć też nam pozowali, bo takich jak ja, z aparatami było sporo ;) nasz aparat nie zdzierżył tego tempa, więc tym bardziej utwierdziło nas to w przekonaniu , że czas na poważne zmiany sprzętu.
wiem, ze jakieś to takie chaotyczne, ale od piątku nie potrafie się pozbierać z tym wszystkim......
w każdym bądź razie poskakałam, potupałam, pokrzyczałam, pośpiewałam, posmiałam się, a T. zamarzał stojąc obok mnie ;)
tylko te cholerne zdjęcia.......
co do zamarzania: o afterparty nie było już mowy, T. wyciął prosto do domu coś am burcząc pod nosem.
a nastepnego dnia zapłaciłam za te szaleństwo ;) czułam się tak, jakbym pole przeorała, taka byłam zmęczona od tego zimna. Panowie ze sceny też w końcu chyba nie wytrzymali tego zimna, Tom Englund stwierdził, że już im palce sztywnieją ;) a przed tem wylał sobie na głowę butelkę wody.... normalnie na ten widok publika chyba zesztywniała ;) nam po głowie chodziła tylko jedna myśl: samobójca...... najwyżej Evergrey z Polski przywiezie do domu grypę. ot, taka pamiątka z podróży ;)
potem może bedę taka odważna i wrzucę tu kilka fotek, jakości średniej ;)
brakowało mi czegoś takiego. gdy wróciliśmy do domu, Matek dobrze juz chrapał, rozwalony we własnym łóżeczku ;)
ot i tyle.....
miłego dnia....




Komentarzy: 20 (Komentarze)


gadki szmatki
2008-10-16 14:37
właściwie, to nie ma o czym za specjalnie pisać.
chyba tylko o tych potyczkach ze spaniem, co to Mateusza albo śpi w dzień, albo nie śpi.
trzeba sporej dawki cierpliwości, by dopilnować, aby syn odpłynął.
zapomniałam też ostatnio napisać, że istnieje możliwość, ze w pracy u T. powstanie przedszkole przyzakładowe. strasznie chodzi mi to po głowie, bo przynajmniej jedno z nas miało by Go pod samym nosem. okazuje się też, że na chwilę obecną T. już teraz bardziej przeżywa problem przedszkola niż ja. może dlatego, że ja jestem większą optymistką???
poza tym jutro koncert  Chainów i Evergreya;) zdecydowaliśmy, że Młody zostanie jednak z dziadkami, bo długo by nie wytrzymał, a my mamy ochotę na deser, czyli afterparty :) z drugiej strony taka prawda, że do jutra może się wiele zmienić i wcale nie musimy się tam znaleźć.
z innych rodzinnych ambitnych planów, to kolejne studia. oczywiście w przyszłym roku, ale......
i tyle w całości.
prawdopodobnie już teraz: miłego weekendu.


Komentarzy: 19 (Komentarze)


zdjęcia z Zielonki
2008-10-15 10:59
zanosi się na to, z eto ostatnia nasza jesień w ZIelonce......
z wyprawy do lasu ;)

 


Komentarzy: 1 (Komentarze)


zdjęcia: ZOO
2008-10-15 10:56
szaleństwo zoologiczne ;)

 


Komentarzy: 0 (Komentarze)


zdjęcia: park
2008-10-14 21:03
coś duuużo tego było, nawet jak na mnie.
odpuściłam wiec sobie wklejanie  i uprościłam sprawę ;)

na początek jesienny spacer po parku ;)

 


Komentarzy: 0 (Komentarze)


dłuuuuuuuga notka ;)
2008-10-13 21:46
napisz notkę..
taaa....
dziecko moje szalejące pisać nie pozwala.
przyczyna prosta: nie sypia w dzień i to co raz częściej.......
w sumie wchodzi to już do normy dziennej.
tylko jedno małe ale: jak dzieć niewyspany, to zamienia się w diablę.
całymi dniami w zawrotnym tempie, byle by intensywniej.
taki typ widocznie.
w zeszłą niedzielę szaleliśmy w parku, Młody padł po 17, wstał po 19 i rozrabiał do 23.
padł jak padł, a ja męczyłam spore do  pół do trzeciej w nocy.
w poniedziałek wylądowaliśmy w Zielonce, pogoda nawet względna była.
we wtorek i środę nie wydarzyło się chyba nic szczególnego, bo jakąś lukę w pamięci mam, ogólnie spacery i inne pierdoły.
w czwartek wybraliśmy się do ZOO. w planach było spotkanie z Kacprem i Agnieszką, a w połowie zabawy dołączyły do nas Laura z Agatą. dodatkowo jeszcze wyszło na to, że ja i Agata dokumentnie ślepe jesteśmy, bo w parku się mijałyśmy. wszystko przez farbę do włosów i wyprawy do fryzjera.... poza tym Laura taka malutka i drobniutka jak była tak jest nadal. z Agą i Kacprem spotkaliśmy się przed ZOO, Kacper nieco ociągał się z wejściem. w ZOO zaopatrzyliśmy się w drewniany wózeczek i ruszyliśmy. Młody jechał jak książę udzielny, rozparty w wózku, matka robiła za konia pociągowego. w przypadku drugiej pary - Kacper uwiesił się mamie na szyi, i wisiał tak przez całą drogę na plac zabaw. po drodze udało nam się zaliczyć dokarmianie inwentarza, chłopaki mieli niezłą zabawę, ja też ;)
potem zaliczyliśmy rundkę kolejką, a jeszcze potem obiad, bo Młody wpadł jak torpeda do restauracji i z apetytem na frytki. obiadu raczej nie doczekał spokojnie i ruszył na plac zabaw.
i tu muszę przyznać, że pomimo swego totalnego rozbrykania Matek zaczyna wreszcie łapać o co chodzi z tą ostrożnością. na razie jest ona umiarkowana, a raczej nikła, ale w końcu jest.
co do tego w końcu: Młody przemieścił się w inną stronę, a na plac zabaw doczłapały się dziewczyny. ubaw był niezły, bo jak można było nie poznać się nawzajem. dzieciaki momentalnie znalazły wspólny język, my też się jakoś dograłyśmy we trzy i tak, zanim się człowiek obejrzał było już dobrze po 15.
w ZOO okazało się, ze najwyraźniej jestem matką gdaczącą. to co wyprawiała Laura najpierw niemal doprowadziło mnie do zawału, a potem pod presją ze strony Agaty, pozwoliłam Młodemu na to samo. niezłą miał zabawę chłopak...... największą atrakcją wypadu okazały się jednak zjazdy na łańcuchowym czymś ;) największą zabawę miałyśmy oczywiście my - matki. dzieci po takiej przejażdżce postanwiły sobie odpuścić ;)
dopiero w drodze powrotnej dzieci zainteresowały się zwierzyną ;)
trafiliśmy też na porę karmienia fok. sprawa dość widowiskowa.
Kacper przespał całość wygięty w chińskie osiem, a Młody ostentacyjnie oświadczył: MAM DOŚĆ i poszliśmy do domu, drogą okrężną  :)
w tramwaju spotkaliśmy T.
w domu Młody padł przed 17 w 5 minut i spał do 6 rano bez przerw.
w piątek z rana moje okulary dokonały żywota, w jakich okolicznościach wspominać nie będę.
z resztą piątek minął bez większego echa.
w sobotę z rana wyruszyliśmy do Zielonki, na grzyby.
babcia stwierdziła, ze pewnie nic nie znajdziemy i tylko na spacer idziemy, ale ospzęt zabrała.
T. jak zwykle szalał z aparatem, Młody z wiaderkiem, my z nosami przy ziemi.
Młody powinien mieć instynkt grzybiarza w genach, ale jak na razie teego nie wykazuje. z resztą las najwyraźniej Go przerasta. wszyscy biegali dookoła, a On, biduś siedział na gałęziach i nas nawoływał. gdy tylko próbował się ruszyć, zaraz leżał jak długi, bo o coś wciąż zawadzał.
najszczęśliwszym dzieskiem na świecie w tej sytuacji to On nie był.
po powrocie do domu padał, araczej padli obaj: ojciec i syn.
Matek nauczył się do nas mówić: MAMUSIU i TATUSIU.... oj mamy z tego ubaw, ale miłe to jest ;)
po powrocie do domu, z przyczyn nie do końca od nas zależnych musieliśmy zwinąć żagle i wybyć. zaniosło nas na Kabaty do znajomych, na mecz.
i cóż: to był wieczór pod znakiem: WUJEK!!!!!!!!!
Młody zdominował imprezę ;)
zdominował wszystkich.
zeby dziecię sienie nudziło, Panowie wydobyli kolejkę elektryczną, która coś nie łączyła na stykach. gdy tylko pociag stawał, Młody leciał do chłopaków krzycząc: WUJEK!!!! i wujek był na zawołanie ;)
bynajmniej komedia.
znalazla sie też i ciocia, tyle, że Matek na widok Marty zrobił wielkie oczy i nawiał.
zaczeliśmy sie śmiać, ze Marta niania powinna być.
widać Marcie nie w smak było, ze Młody przed nią uciekł i próbwała Mateusza obłaskawiać na wszelkie sposoby: a to batonikiem , a to czymś tam. w końcu wykorzystała drugie hasło wieczoru: UMYJ SMOKA :) Młody znalazł smoka z kinder niespodzianki, który oblewa wodą. ciotka była tą, która najczęściej smoka napełniała i tym chyba wkupiła się właski, ale łątwo nie było.
w domu byliśy po 23, ale Młody do spania się nie garnął.....
na niedzielę planowaliśy Łazienki, ale gdzieś po 10 minutach wyprawy uznaliśmy, że to bez sensu, bo Młody wył o byle co. wylądowaliśmy w sklepie, po kurtkę. upolowałam coś siekawego wreszcie, chociaż Młody wył nadal. i w drodze powrotnej też końca fochów i łez nie było.
w domu mówię do niego, zeby poszedł spać, a On i na to, że SPAŁEM W NOCI.....
czasem ręce mi opadają przy nim, wybitnie rezolutny człowieczek......
dziś to samo ;)
wstał przed 7, padł po 20.....
obiecuję mobilizację, i ze w końcu wrzucę tu te foty, bo już się ich sporo nazbierało....
tymczasem miłej nocy ;)

Komentarzy: 0 (Komentarze)


usprawiedliwienie ;)
2008-10-10 23:31
ano!!! wiem, fotek brak, ale jakoś czasu też brak. sporo się dzieje, weekend też zapowiada się intensywny, nie mówiąc już o nadchodzącym tygodniu... oj  będzie się działo ;)
przynajmniej jakoś po niedzieli postaram się coś tu wrzucić, bo wczoraj w zoo byliśmy i to w bardzo miłym towarzystwie Agi i Kacpra oraz Agaty i Laury
Młody się tak wyszalał, że pobił rekord odsypiania. jak padł około 17 to spał całą noc do 6 rano......
coś nowego ;)
tym samym życzymy wszystkim udanego weekendu, co poniektórych ściskamy mocno. buziaki ;)

Komentarzy: 1 (Komentarze)



[1] [2] »


Moją stronę odwiedziło 157092 gości.

* - BUNIA GRUNIA :)

* - WIOLUŚ I JULUŚ ;)

!!!!!!!!!! - !!!! RATUJ MALUCHY!!!!!!!

* - * FOTY

* - * KSIĘGA GOŚCI

* - * MY

* - * OGŁOSZENIA

* - *BLOG

* - ALA

* - bardzo dzielny MICHAŁEK

* TO TEŻ LUBIMY OGLĄDAĆ :) - BLANKA

* - BRY I BUBU

* - CHłOPAKI STELLKI, CZYLI KAJTKOWE PRZYGODY I KACPERKOWE TEż ;)

* - DUŚKA I MAJA

* - GOCHA I NIKA

* - http://www.polskieserce.pl/

* - JASIEK

* - KACPEREK AGNIESZKI

* - KUBUŚ

* - MALUSZKI

* - MATI POKOCH Ł TEŻ LUMPKA ;)

* - MATTI

* - MIŁOSZ I KADM ;)

* - MINI MINI - z malucha zrobi zucha ;)

* - nakarm głodny brzuszek

* - NIKUŚ MONIKI

* - OLIWIEREK

* - patch adams i szpital \"zdrówko\"

* - PATKA & STEJSI

* - Pierwszy smykowy kumpel ;) czyli ALUSIE :)

* - POSADŹ DRZEWO!!!!

* - POSZUKIWACZE BIESZCZADZKICH ANIOłóW

* - SMYKI

* - TOBIASZ WAWRZYńCOWY

* ULUBIONA BAJKA MATEUSZA :) - TOMEK I PRZYJACIELE

* - TYMON - synek Mab i Keyffa



2007-08-01
Pierwszy rysunek.... ciekawe tylko czemu właśnie na ścianie?

2007-07-24
14 miesięcy

2007-06-24
13 miesięcy Niebieskookiego

2007-06-21
Rok na Smykach

2007-05-31
Szczepienie niespodzianka: odra, świnka i różyczka

2007-05-24
Mateusz skończył rok

2007-05-21
Obie górne dwójki

2007-05-12
Wyprawa do Dęblina

2007-05-10
Nadawał: Tatatatata przez pół godziny i na tym sie tatowanie skończyło ;)

2007-05-03
Spacer o 6::30 rano????

2007-04-26
Pierwsza impreza w Bolku...... Teraz to sie zaczyna za młodu ;)

2007-04-24
11 miesięcy

2007-04-12
Kupiliśmy pierwsze butki

2007-04-08
Pierwsza Wielkanoc Mateusza

2007-04-04
Wyszły dwie dolne dwójki

2007-03-24
10 miesięcy

2007-02-24
9 miesięcy

2007-01-24
8 miesięcy

2007-01-20
Wyszła w końcu lewa górna jedynka... prawa tuż tuż ;)

2007-01-12
już... już .... już.... prawie sam siedzę ;)

2006-12-31
Mati przymierzył się do raczkowania i coś dziwnego mu z tego wyszło ;)

2006-12-31
pierwszy Sylwester

2006-12-24
7 miesięcy i pierwsze swięta

2006-11-18
Mati ma 2 zęby!!!! Dwie dolne jedynki. A co się trzeba nagimnastykować, coby te dwie perełki dojrzec ;)

2006-11-12
Chrzest Mateusza: Wypędzaliśmy diabołka, chociaż chyba go tam nie było ;) Chrzestnymi zostali Ania i Piotrek ;)

2006-09-24
Skończyłem 4 miesiące i przekręcam się z pleców na brzuch!!!!

2006-09-24
Pierwszy raz byłem z rodzicami w Łazienkach Królewskich

2006-09-23
spróbowałem soczku jabłkowo - marchwiowego, ale niezbyt mi smakowało

2006-09-22
imieniny tatusia

2006-09-21
Wizyta u ortopedy. Dostałem skierowanie na rehabilitację. Mam kręcz szyi

2006-09-21
Czekam na moje pierwsze imieniny

2006-09-16
urodziny taty

2006-09-16
pierwszy raz jadłem jabłko!!!!

2006-09-05
Drugie, kontrolne badanie USG bioderek. Skierowanie do ortopedy z podejrzeniem kręczu szyi :(

2006-08-24
imieniny mamusi

2006-08-24
Skończyłem 3 miesiące!!!!

2006-08-17
Drugie kłucie ( PENTAXIM )

2006-08-02
Początek wojny butelkowej

2006-07-29
Oficjalny koniec afery pępkowej :)

2006-07-24
Skończyłem 2 miesiące!!!!

2006-07-18
Dostałem PESEL :)

2006-07-07
Początek afery pępkowej

2006-07-06
Pierwsze kłucie

2006-07-01
Pierwsz poważna wyprawa Mateusza do Łowicza

2006-06-24
Skończyłem miesiąc!!!!

2006-06-23
Pierwszy Dzień Taty

2006-06-21
Badanie USG bioderek w szpitalu Dzieciątka Jazus

2006-06-21
Ruszył www.matiniebieskieoko.mlody.pl

2006-06-09
Odpadł mi pępol

2006-06-02
Pierwszy spacer ( przespałem w całości )

2006-06-01
Pierwszy Dzień Dziecka

2006-05-27
Wróciliśmy z mamą do domu ;)

2006-05-26
Pierwszy Dzień Matki

2006-05-24
Pierwszy raz zaszczyciłem ten świat spojrzeniem moich niebieskich oczu :)



2008-03-07
Mati skrócił sobie Mamam Mirabel na MAMA BEL :) CITAJ znaczy czytaj

2008-03-07
AŁA BUBA, tak mówi na psa babci Zosi

2008-03-07
TANTIN Franklin, EMO Elmo, ENI Erni, BEJT Bert, ODZO Odżo, TELEK Trelek, EDET Edek,

2008-03-07
KAZIŚ tak mówi na dziadka Kazika

2008-03-07
MININA - Malina

2008-03-07
DESC deszcz, LIST liść

2008-03-07
DUM DUM auto, samochód, UTU pociąg, TATOJ - traktor

2008-03-07
IDZIŚ widzisz?

2008-03-07
MAMA SIO ;]

2008-03-07
TU tak woła do siebie

2008-03-07
liczebnik DWA używa w odpowiednim kontekście

2008-03-07
CICI, AŁA, BIII, MUUU, BEE, MEE, CHRR, KIC KIC, PUM - słoń, TOT kot, WILT wilk, ADA koń

2008-03-07
CAPA - czapa

2008-03-07
BAJA bajka, PAN pan,

2008-03-07
PICIU, MNIAM, PAPU, JEŚĆ, DAĆ, DAJ, MóJ, TY, TAM, CZEŚĆ, PIES

2007-05-13
Matejko prycha na kota ;)

2007-05-12
Młody mówi BACH! gdy upada