Archiwum pamiętnika - matiniebieskieoko

Informacje z 2008.6:

czekając na......
2008-06-30 14:39
jakoś sie dziwnie ten tydzień zaczyna.
co prawda wczoraj Hiszpania ograła Niemcy w ME, i chwała Bogu, ale....
Młody opornie ze spaniem, jedzeniem, jakiś nie swój, chyba też mu coś dokucza. nie wiem czemu, ale wszystko co na wierzchu to jego, rozdrażniony okropnie. jak krzykniesz, to od razu wpada w płacz, histerię niemal, łzy jak grochy. z maniakalnym uporem poluje na butelki z wodą, odkreca i rozlewa. na dywan rozlewa, ja wycieram, T. raczył zapomnieć i dywan pływa. Matek z niewinnąa miną podkrada się do kolejnej butli.
poza tym nieco ganiania jest i zamieszania przy tym, bo trzeba skompletować wszystkie dokumenty do pracy dla T.
tajemnicza przesyłka jak na razie zaginęła w akcji, ni widu ni słychu, ale lepiej, żeby się znalazła..... niby nie moja w tym rzecz, ale się przejmuję.
przejmuję się też tym, że dziewczyny jeszcze w dwupaku, bo z Magdą najwyraźniej jak i ze mną, to samo.... myślała, że bedzie rodzic dziś, a tu może jutro. udziela mi się jej paskudny nastrój, a reszta siedzi jak na szpilkach. wszyscy czekają, śmiałyśmy sie dzisiaj, że w zasadzie my jak rodzina. Tomka i Tomka łączy wieloletnia przyjaźń, w sumie jak bracia..... więc czekamy na Polkę, która najwyraźniej ma gdzieś powagę sytuacji. śmiałyśmy sie też z tego, że na porodówce rzucałam w T. butelką mineralnej i pewną książką ;) jak sie okazuje, to wszyscy znajomi o tym wiedzą, tak to sobie mój mąż zapamiętał.....
mój Książę zaś zasnął wreszcie ;) w zasadzie nie pochwaliłam się jeszcze tym, że już od dłuższego czasu Matek zasypia sam w ciagu dnia ;) w łóżeczku, albo obok ;) nawet na podłodze nie raz zdarza mu się zasnąć. czasem każe sobie śpiewać kołysanki, czym nieraz doprowadza mnie do łez ze śmiechu. ja zaczynam śpiewać a on mi wtóruje, po kilku minutach ja juz poprostu nie mogę inaczej, jak tylko tarzać sie ze śmiechu, albo dusić się w poduszce.... to mruczenie jest powalające, no i to spojrzenie Mateusza ;)
od soboty znów ma Matek jakąś wysypkę, po rybie podejrzewam. nic się do tej pory nie działo, a teraz, znów na buzi. dalam dziecku wapno w syropie. Matek napił sie i potem wołał, że MAMA JECIE DAJ SIJOP!!!!!! lekoman normalnie. syrop tak, chętnie, gorzej z zawiesinami. kilka dni temu musiałam podać mu coś na biegunkę..... no łzy i płacz jakich jeszcze nie widziałam.... smak nie ten.... za to zwykłe niedosmaczone wapno podpijał babce Zośce ze szklanki.
w piątek popołudniu nad Warszawą szalała burza. Matek stwierdził, że BOI SIĘ, pokręcił sie po domu, a na sam koniec wlazł w kącik pomiędzy szafą a fotelem. troche mnie to zdziwiło, bo jeszcze nigdy tak nie reagował..... ale pamiętam jak ja sama, jako dziecko bałam się burzy.... trzeba będzie Mateusza jakoś oswoić, chociaż odrobina dystansu się przyda. biorąc pod uwagę zmienność aury przepowiadaną na okres letni, czas pomyśleć nad zakupem kaloszy dla Młodego, bo Matek uwielbia lądować w kałużach i jak tylko może, to żadnej nie przepuści, ot tak, zbój zbójowaty.
jak wstanie, to obiad i po zakupy. dziwny u nas dzień, wszystko do góry nogami, ale jak się Dzieć nie wyspi w ciągu dnia, to potem przekopane na amen.
a z ciekawostek przyrodniczych ;) nie, żebym coś pzeciw miała, ja nie z takich, ale wyglądało to dosć interesująco.... na sąsiedniej ulicy otwarto ośrodek wspólnot chrześcijańskich. wczoraj popołudniu na ulicy zrobiło się kolorowo, głośno i śpiewnie i obcojęzycznie.... uśmiechneliśmy się, okolica rozkwita, chociaż najwyraźniej nie wszystkim mieszkańcom to pasuje... czekamy na dalszy rozwój wwypadków......
miłego......
a my czekamy ;)



Komentarzy: 1 (Komentarze)


dziecięca moc ;)
2008-06-29 22:47
niedzielny wieczór ;)
mniejszy potwór śpi, wymęczony wrażeniami dnia, duży potwór u kolegi ogląda finał ME..... takie męskie wsparcie, kolega z dużym prawdopodobieństwem jutro oficjalnie zostanie tatą ;) Magda w szpitalu czeka na rozpakowanie, bo Pola tak jak Mateusz, na świat jej się nie śpieszy......

weekend można powiedzieć rodzinny, co zaplanowaliśmy, to kompletnie nie wypaliło, ale nie ma tego złego..... mam nadzieję, że w lipcu damy radę, bo do 18 T. musi pracować w obu pracach, bo szef go puścić nie chciał..... wiec zostanę słomianą wdową, bo T. przez następne trzy tygodnie będzie tylko w domu spał..... trochę sie o niego martwię, czy on da radę, on martwi się o mnie, czy ja dam radę z Młodym.... zorganizowany neprędece sztab antykryzysowy w postaci : ja i Weronika uznał, że jakoś sytuacje trza bedzie ogarnąć i opanować. stanęło na tym, że będziemy chyba z obiadkami biegać co dzień ;) a co tam, taka dobra żona bedę, co to mężowi obiadki do pracy przywozi ;) co do gotowania, to przejde szkołę, bo teściowie w tym czasie wyjeżdżają na urlop.... wygląda na to, że w tym roku, nie ma co planować, bo działa tu jakieś prawo niespodzianki. trzeba brać co dają i w miarę możliwosci zmieniać na korzyść dla siebie... to tak w propos drzwi było ;)

Młodemu ze spaniem to sie już kompletnie pozajączkowało, spać ostatnio chodzi po 22, i to najwcześniej, jeśli nie jest wykończony....
w czwartek padł dopiero po powrocie do domu, bo tak udało nam się wrócić z eskapady z Kasią i Miłkiem...
w piątek też pokazał co potrafi, w sobotę nie spał oczywiscie cały dzień, padł z płaczem po 16, wstał po 19..... wieczór zakończył po 24, bo oglądał z nami film zawzięcie..... o Pandzie film, o Kung Fu Pandzie ;) cały film obejrzał, aż w szoku byliśmy ;) na Zemstę Sithów nie miał juz ochoty ;) a dziś przed południem zabraliśmy dziecie i rowerek i udaliśmy się do Parku Praskiego.
i tu nastapi foto story heeheehhe..... sporo tych fot dziś nacykaliśmy, bo Matek bawił się wspaniale i miał towarzystwo. towarzyszył mu nowy kolega - Staś..... biegania i śmiechu było co nie miara, były i bańki i zające ;) i coś sobie latało......

prawda jest taka, że radosci życia często nie da się opisać żadnymi słowami słowami............ szczególnie tej dziecięcej........












































Komentarzy: 1 (Komentarze)


crash test
2008-06-27 15:00
co by nie było, byliśmy dzisiaj z Młodym na bilansie dwulatka.
generalnie, z mojego punktu widzenia to norma, ale prawda nie jest kolorowa...
już mi się żołądek zaciska, na samą myśl, z nerwów. Młody dostał skierowanie na konsultacje ortopedyczna w sprawie kręczu.. wraca szyja. co prawda, kręcz u Mateusza jest bardzo dziwny, bo nie powykręcało go, ale czas skontrolować sprawę.... to ja sie boję, on trwa w błogiej nieświadomości, bo w kwestii rozwoju psycho - ruchowego wszystko jak najbardziej w porządku. tylko ta pielucha.....
dalej, przykra niespodzianka - próchnica..... nieciekawie. jak dla mnie kolejna katastrofa, chociaż to było nie do unikniecia przy martwych zębach...... czas więc do dentysty..... no i koniec ze słodyczami. dziadek dostał już instrukcje, ze koniec z cukierkami i innymi, z czego zadowolony nie był.... reszta gra, chociaż też ponad normę: prawie 16 kg wagi i 97 cm wzrostu. wszystko powyzej 97 centyla. no i drobna sprawa KUKAKOWA..... oj, czekają nas spore jazdy...... głowa zaczyna mnie boleć sama z siebie...
co prawda, nie czuje sie mega znokautowana, ale najlepiej też nie.
po powrocie do domu Matek wchłonął sporą porcje zupy ogórkowej, mleko i padł na podłodze.
a mieliśmy do miasteczka Smerfów jechać...... pojedziemy jak wstanie, licze na to, że pośpi najwyzej do 16. trza sie przyszykować.
Tomek podpisał dziś umowę w nowej pracy, jeszcze załatwiamy część dokumentów, we wtorek sie zacznie. na razie lekki stresik.
pewna tajemnicza przesyłka, a właściwie jej brak też mnie nieco rozstraja....
na weekend w planach wyprawa na basen, rodzinna wyprawa ;) niedaleko mamy park wodny ;) jestem bardzo ciekawa, jak na to wszystko Matek zareaguje ;)
tymczasem, życzymy miłego weekendu ;)
jakoś tak nie mam głowy do czego innego po tej wizycie u lekarza....


Komentarzy: 2 (Komentarze)


na dobranoc
2008-06-24 22:33
 13 w piątek od teraz będzie dla nas dniem szczęśliwym, jak cholera szczęśliwym....
13 w piątek, z rana T. stwierdził, że nie wie po co on jedzie na tą rozmowę, ale pojechał, i wrócił zadowolony. w poniedziałek 16 dostał telefon, ze został przyjęty, ale jakoś tak to do nas nie docierało. od 1 zaczyna pracę, na stanowisku, na jakim chciał, za całkiem przyzwoitą kasę........ jeszcze nie może to do nas dotrzeć......... skończą się zmiany i weekendy w pracy.....
w tej kwestii na tyle, no i oczywiście jestem z mego małża dumna ;) piórka mi rosną ;)
za to Matek daje nam sie we znaki. dziś urządził koncert w sklepie, że IZIAKA i IZIAKA. nie dostał, wkurzyłam się....
z niedzieli na poniedziałek mielismy nieprzespaną noc, bo jaśnie książę obudził się króko po północy i nie chciał już spać....... noc przekopana, awanti około 3 nad ranem, chłopak nie do zdarcia. wszystko dlatego, że w niedziele od 6 do 18 nie zmrużył oka. za to apetytem mnie zaskoczył, bo wchłonął danonka, potem obiad a na śpiocha butlę mleka....
w poniedziałek zmusiłam go do spania, pospał dwie godziny.  jak tylko otworzył oczy, to usłyszałam: IDZIMY???? tośmy poszli, z obiadem do ZOO, a mieliśmy isć na plażę. skończyło się na tej samej trasie co zwykle, oczywiście z przerwą na jedzenie....
człapał dzielnie całą drogę, nawet nie miałknął, padł przed 21. z rana okazało się, że ma poobcierane stopy. koniec intensywnych spacerów bez wózka. dzisiaj była misja: skarpetki. i awanti w sklepie...
taki buntownik bez powodu..... i jedzenie też mu się odwidziało, za to nadal pije mleko z proszku. na zwykłe nadal ani nie spojrzy, a moje podchody spełzają na niczym.
w domu rozrabia, dzis nasłałam go na babcię, babcia miałą dość ;)
upał teżnam się daje we znaki...
a ja jestem padnięta i pisze już bez ładu i składu....
spokojnej.......


Komentarzy: 4 (Komentarze)


dość zaległa sesja....
2008-06-20 17:22
sprzed miesiąca... no prawie. dzień po urodzinach Mateusza....
nawet miesiąc nie minał, a ja mam wrażenie, że od tego dnia upłynęły całe wieki.
niestety, nie wiadomo dlaczego, wszystkie foty są zażółcone.
Młody okiem ciotki Weroniki......




























Komentarzy: 2 (Komentarze)


żebym nie zapomniała ;)
2008-06-19 11:56
 bilans dwulatka 27.06 godz. 12:30
teraz czekamy na gości......

Komentarzy: 0 (Komentarze)


nie mam talentu do wymyślania tematów.........
2008-06-17 14:23
 wielka rewolucja skończyła się na niczym i teraz czas wszystko odtrąbić.
musiałam schować swoje ambicje do kieszeni i jeszcze przez dłuższy czas w moim cv będzie etat kury domowej.....
szkoda mi z jednej strony, już mi skrzydła rosły, ale......
no cóż, dobro Mateusza jest najważniejsze.
czemu sobie odpuściłam??
bo nie było by z kim zostawić dziecka?
bo w czasie 20 minutowej wycieczki do sklepu Młody zdążył uciec dziadkowi na ulicę, a dziedek zwichnąć sobie kostkę???
oczywiście wszystko wyszło po fakcie, gdy dziadek zaczął człapać....
no to tak serio serio, to nie wyobrażam sobie teraz obarczać kogokolwiek obowiązkiem pilnowania Mateusza.
do tego Zośka zawaliła sprawę, i nie było komu zostawać pprzez te 3 tygodnie z dzieckiem....
na tym koniec tematu.
może powrócę do niego za kilka miesięcy.
sytuacja nie jest jakaś beznadziejna, ale co i jak napiszę za kilka dni, gdy już będziemy stać pewnie.
a poza tym??
w sumie norma.
napadło mnie coś, chyba z żalu i poprzestawiałam meble w pokoju, częściowo oczywiscie. reszta przy okazji malowania, bo nie można na te strasznie wymazane ściany patrzeć. więc dopadło mnie...... Młody niestety źle odebrał przekaz i dał czadu. urządził sobie skoki z komody do łóżeczka i wspinaczkę na parapet okna...... i dziwię się, ze dopiero teraz, skoro komoda stała obok łóżeczka niemal od początku, a łóżko pod oknem???
nie wiem, co wstąpiło w to moje dziecko, ale we mnie sie zagotowało......
to chyba bunt dwulatka jednak i to w dość nieciekawym wydaniu.
wczoraj zabrałam Mateusza do ZOO, piechotą, bez wóżka, licząc na to, że jak się porządnie przespaceruje, to padnie wcześniej. oczywiście pomyliłam się. wieczorem wpadł do nas kumpel na mecz, więc Młody musiał się popisać. padł po 22 niemal na siedząco. mecz jaki był, wszyscy wiedzą, w każdym bądź razie zaczęłam się zastanawiać, jak takie coś można oglądać na trzeźwo......
w sobotę zaś spędziliśmy na Podzamczu na pikniku naukowym. postanowiliśmy odszukać zaprzyjaźnione bractwo odtwarzajace historię starożytnych Rzymian i zaprezentowac oficjalnie naszą Latorośl.... powspominaliśmy stare czasy i pożegnaliśmy towarzystwo. było dość ciekawie, dopiero przy wyjściu miał miejsce mały dramat w wykonaniu Mateusza. poszło o dmuchaną zjeżdżalnie, bo mimo tego, ze Matek wygląda na 3 - 4 latka, to nadal ma przecież 2 lata.
czarna rozpacz, że wypuścić z wózka nie chcemy, pan z obsługi też pokręcił nosem... i weź tu teraz tłumacz takiemu artyście, ze nie wolno, bo za młody???
tyle z przyjemności.
w niedzielę wieczorem T. wydobył gitarę i Młody mógł poszaleć.
poza tym miał towarzystwo jedenastoletniej kuzynki Tomka, więc był cały w swoim żywiole ;) tym samym udało nam sie ulotnić na 2 godziny i obgadać na spokojnie naszą sytuację.....
oczekiwania co do matrażu urosły niespodziewanie do jakichś 50 kilku metrów.....
i tak to..... w pogoni za marzeniami czasem trzeba sobie nieco odpuścić..... wybierać to, co konieczne, bo niektóre marzenia mogą poczekać....
miłego.............

Komentarzy: 2 (Komentarze)


w kwestii wyjaśnień i uprzedzeń ;)
2008-06-11 15:59
mało, a będzie co raz mniej.
po kilku miesiącach czajenia sie, wielu debatach, że chciałabym i boję się, tak zupełnie z dnia na dzień wracam do świata ludzi pracujących.
od najbliższego poniedziałku zaczynam trzytygodniowe szkolenie. fakt, nie będzie mnie całymi dniami, Matek zostanie z Tomkiem i dziadkami. potem już będzie luźniej: niepełny wymiar godzin.... kto by pomyślał, że tak szybko pójdzie??? właściwie z dnia na dzień, chyba się jeszcze nie nastawiłam psychicznie do końca.
jestem pełna obaw, jak oni tu sobie poradzą, no i te trzy tygodnie, gdzie nie będzie mnie w domu po 10 - 11 godzin???
ale. damy radę.
czasem trzeba sie poświęcić dla dobra ogółu. a ogół..... kiedyś powiedziałabym, ze ogół to Ja, teraz ogół to My ;)
trzymajcie za nas kciuki, bo świat powoli staje na głowie.
z pracą oczywiscie wiąże się kasa, która nie oszukujmy się, przyda się jak najbardziej.
T. w piątek też idzie na rozmowę, może też sie coś zmieni??
w każdym bądź razie męczy chłopak te swoje zlecenia.
czasem ubaw mamy, bo regułą staje się, że im więcej się namęczy, to i tak klient wybiera najprostszy i najmniej atrakcyjny projekt.
z czego taka zależność???
co do Mateusza. no cóż, oprócz tego, że mama będzie uciekać na kilka godzin dziennie.... no właśnie, nie wiem jak to będzie z jego strony i nieco obawiam się tej reakcji, bo ostatnio znów nie mogę nawet do kibla iść sama, ale może to juz najwyższy czas i nienajgorsza pora, żeby coś zmienić? dla mnie też "odcięcie pępowiny" nie będzie łatwe.
z innych spraw. chyba w końcu wystosuję jakieś pisemko do naszej wspaniałej komunikacji miejskiej ze skargą. nie, nie czepiam sie, złośliwa też nie jestem, ale mam już powoli dość kierowców, którzy traktują pasażerów jak worki kartofli. w niedzielę miarka chyba się przebrała, myślałam, że zawału dostanę. kierowca wyhamował tak, że Matek razem z wózkiem prawie wyladował na podłodze. szczęściem był przypięty i ktoś w ostatniej chwili pomógł mi utrzymać wózek. nic się nie stało... owszem, na szczęście tego kierowcy, bo miałam iść i go rozszarpać na strzępy. a pan sie tłumaczył, że mu motocyklista wjechał.... szlag z takimi durnymi ludźmi...
ja sobie nie chcę już wyobrażać, co by było, gdyby na miejscu Młodego było niezabezpieczone niemowlę w głębokim wózku..... dziś to samo, ostre hamowanie. a we mnie się gotuje. jeszcze trochę a dojdzie do rękoczynów, bo warszawski ZTM zawyczaj zbywa klientów z pretensjami jakimś durnym tłumaczeniem...
czasem też zdaża mi się zabrać Mateusza na zakupy bez wózka. i jedzie jak pełnoprawny pasażer na krzesełku i jest dumny jak paw ;)
co do guzów i siniaków, to Matek nadal kolekcjonuje namiętnie, bez większych zmian.
upodobał sobie włażenie na stołki, i jak tak dalej pójdzie, będę musiała wszystkie krzesła i taborety na szafy powstawiać.
bunt dwulatka daje znać o sobie.
gadulstwo też. papuga? kataynka???? ale to akurat cieszy.
ostatno znów Młody wędruje do nas, do łóżka, gdzieś przed 5 rano z żądaniem mleka i zmiany pieluchy.
co do pieluch, to jest tak, że ściąga sobie sam, a potem oczywiście leje gdzie popadnie zamiast do nocnika. chyba czas kupić małą deskę.
ostatnio też zaczął się interesować KUKAKIEM i próbuje sprawdzać co kto ma hheheheh. ze zdziwieniem stwierdził, ze jednak MAMA NIE MAM KUKAKA :)
poza tym czekamy na Polkę ;) Magda ma sie rozdwoić już w tym miesiącu ;)
dzisiaj też razem z Matkiem mieliśmy tako jedno misie specjalną dotyczącą jednego malutkiego przedmiotu, ktory ma w sobie sporą moc ;) ale.... o tym zapewne jak już wszystko zostanie zrealizowane ;)
i tym optymistycznym akcentem ;)
do następnej notki ;)


Komentarzy: 5 (Komentarze)


powrót Zimistrza
2008-06-08 12:06
Młody najwyraźniej postanowił zbojkotowac lato, albo odezwała sie w nim dzika tęsknota za śniegiem, chociaż śnieg, to może na obrazku widział????
wnioskuję po ostatnich wyczynach.
rano w kuchni gadam z moja mamą przez telefon, Młody buszuje obok. odwracam się i nagle słyszę szuuuuuuuuuuuu. widzę unoszącą się w powiietrzu biel i czuję zapach brzoskwiń. kaszka fruwa wszędzie......... Młody biały, kuchnia biała.........
posprzątałam.
wykąpałam........
wysypalam talkiem..........
pół godziny później wchodzę do pokoju a tu??????
zgrozo......
biało wszędzie........
talk..........
Mati biały jak ściana.......
dywan okryty warstwą proszku............
i co ja mam z nim zrobić?????
udusić?????
Zimistrz się panoszy......

Komentarzy: 5 (Komentarze)


małe i większe wyprawy ;)
2008-06-06 21:46
szkodnik spi.
padnięty.
zapewniamy mu wrażeń po maxie. jak już szaleć, to po całości.
bawimy się całkiem dobrze.
po stu latach zakupiłam wreszcie bilet miesięczny i rozpoczęłam akcję: polubić miasto w którym mieszkam.
dziś zawędrowaliśmy na Towarową, w mało wyeksponowane miejsce ;) wybieraliśmy się już od paru dobrych miesiecy, zawsze coś stało na przeszkodzie. dzisiaj.... ta dam!!!!!!!!! fajerwerki i takie tam inne..... Młody na nogach juz od 5:30 ku mojej rozpaczy. jednak przyda się taki trening przed zbliżającą sie akcją: Matka Polka rusza do pracy......
od 6 do 9 odbywały się różne akcje w domu: to mycie, to sprzątanie i takie tam.
wycieczka ruszyła o 11.
kilkanaście minut po bylismy już w dosć magicznym miejscu, co prawda pachnącym komuną, ale.....
z budynku Muzeum Kolejnictwa wyszedł bardzo sympatyczny pan, który pomógł mi wnieść wózek. pan roześmiał sie, ze przynieliśmy drwa do lasu na widok Tomka. zapytał Młodego, czy przyniósł Thomasa, a Matek na to, że PĄCIĄG hihhhhihihihihi......dostaliśmy zółte bilety i ruszyliśmy na salę.
dziecko oszalało. modele parowozów, wagonów, pociągów..... wszystko takieniesamowite. makiety, na widok któych Matek aż piał. pędzące wagoniki i wielkie, olbrzymie wręcz parowozy na ekspozycji zewnetrznej.
następnym razem zaciagniemy Tomka ;)
fot brak.
po wyjsciu Mat padł jak szczygieł........
obudził się dokłądnie wtedy, gdy dotknęliśmy kołami ziemii, na środku pokoju.....
popołudniu zaś wyruszyliśmy z rowerkiem.
we trójkę.
miał być krótki spacerek, wyszło ponad dwie godziny.
na razie trenujemy manewr pedałowania, opanowany na tyle, by stopy pozostawały odpowiednio na właściwym miejscu ;)
nie obyło się bez scen w jordanku i ucieczek w kierunku ulicy.
trza jeszcze panować nad Młodym.
pilnować i trzymać krótko.
ale i tak jest fajnie.
spokojniej ;)

Komentarzy: 1 (Komentarze)



[1] [2] »


Moją stronę odwiedziło 157005 gości.

* - BUNIA GRUNIA :)

* - WIOLUŚ I JULUŚ ;)

!!!!!!!!!! - !!!! RATUJ MALUCHY!!!!!!!

* - * FOTY

* - * KSIĘGA GOŚCI

* - * MY

* - * OGŁOSZENIA

* - *BLOG

* - ALA

* - bardzo dzielny MICHAŁEK

* TO TEŻ LUBIMY OGLĄDAĆ :) - BLANKA

* - BRY I BUBU

* - CHłOPAKI STELLKI, CZYLI KAJTKOWE PRZYGODY I KACPERKOWE TEż ;)

* - DUŚKA I MAJA

* - GOCHA I NIKA

* - http://www.polskieserce.pl/

* - JASIEK

* - KACPEREK AGNIESZKI

* - KUBUŚ

* - MALUSZKI

* - MATI POKOCH Ł TEŻ LUMPKA ;)

* - MATTI

* - MIŁOSZ I KADM ;)

* - MINI MINI - z malucha zrobi zucha ;)

* - nakarm głodny brzuszek

* - NIKUŚ MONIKI

* - OLIWIEREK

* - patch adams i szpital \"zdrówko\"

* - PATKA & STEJSI

* - Pierwszy smykowy kumpel ;) czyli ALUSIE :)

* - POSADŹ DRZEWO!!!!

* - POSZUKIWACZE BIESZCZADZKICH ANIOłóW

* - SMYKI

* - TOBIASZ WAWRZYńCOWY

* ULUBIONA BAJKA MATEUSZA :) - TOMEK I PRZYJACIELE

* - TYMON - synek Mab i Keyffa



2007-08-01
Pierwszy rysunek.... ciekawe tylko czemu właśnie na ścianie?

2007-07-24
14 miesięcy

2007-06-24
13 miesięcy Niebieskookiego

2007-06-21
Rok na Smykach

2007-05-31
Szczepienie niespodzianka: odra, świnka i różyczka

2007-05-24
Mateusz skończył rok

2007-05-21
Obie górne dwójki

2007-05-12
Wyprawa do Dęblina

2007-05-10
Nadawał: Tatatatata przez pół godziny i na tym sie tatowanie skończyło ;)

2007-05-03
Spacer o 6::30 rano????

2007-04-26
Pierwsza impreza w Bolku...... Teraz to sie zaczyna za młodu ;)

2007-04-24
11 miesięcy

2007-04-12
Kupiliśmy pierwsze butki

2007-04-08
Pierwsza Wielkanoc Mateusza

2007-04-04
Wyszły dwie dolne dwójki

2007-03-24
10 miesięcy

2007-02-24
9 miesięcy

2007-01-24
8 miesięcy

2007-01-20
Wyszła w końcu lewa górna jedynka... prawa tuż tuż ;)

2007-01-12
już... już .... już.... prawie sam siedzę ;)

2006-12-31
Mati przymierzył się do raczkowania i coś dziwnego mu z tego wyszło ;)

2006-12-31
pierwszy Sylwester

2006-12-24
7 miesięcy i pierwsze swięta

2006-11-18
Mati ma 2 zęby!!!! Dwie dolne jedynki. A co się trzeba nagimnastykować, coby te dwie perełki dojrzec ;)

2006-11-12
Chrzest Mateusza: Wypędzaliśmy diabołka, chociaż chyba go tam nie było ;) Chrzestnymi zostali Ania i Piotrek ;)

2006-09-24
Skończyłem 4 miesiące i przekręcam się z pleców na brzuch!!!!

2006-09-24
Pierwszy raz byłem z rodzicami w Łazienkach Królewskich

2006-09-23
spróbowałem soczku jabłkowo - marchwiowego, ale niezbyt mi smakowało

2006-09-22
imieniny tatusia

2006-09-21
Wizyta u ortopedy. Dostałem skierowanie na rehabilitację. Mam kręcz szyi

2006-09-21
Czekam na moje pierwsze imieniny

2006-09-16
urodziny taty

2006-09-16
pierwszy raz jadłem jabłko!!!!

2006-09-05
Drugie, kontrolne badanie USG bioderek. Skierowanie do ortopedy z podejrzeniem kręczu szyi :(

2006-08-24
imieniny mamusi

2006-08-24
Skończyłem 3 miesiące!!!!

2006-08-17
Drugie kłucie ( PENTAXIM )

2006-08-02
Początek wojny butelkowej

2006-07-29
Oficjalny koniec afery pępkowej :)

2006-07-24
Skończyłem 2 miesiące!!!!

2006-07-18
Dostałem PESEL :)

2006-07-07
Początek afery pępkowej

2006-07-06
Pierwsze kłucie

2006-07-01
Pierwsz poważna wyprawa Mateusza do Łowicza

2006-06-24
Skończyłem miesiąc!!!!

2006-06-23
Pierwszy Dzień Taty

2006-06-21
Badanie USG bioderek w szpitalu Dzieciątka Jazus

2006-06-21
Ruszył www.matiniebieskieoko.mlody.pl

2006-06-09
Odpadł mi pępol

2006-06-02
Pierwszy spacer ( przespałem w całości )

2006-06-01
Pierwszy Dzień Dziecka

2006-05-27
Wróciliśmy z mamą do domu ;)

2006-05-26
Pierwszy Dzień Matki

2006-05-24
Pierwszy raz zaszczyciłem ten świat spojrzeniem moich niebieskich oczu :)



2008-03-07
Mati skrócił sobie Mamam Mirabel na MAMA BEL :) CITAJ znaczy czytaj

2008-03-07
AŁA BUBA, tak mówi na psa babci Zosi

2008-03-07
TANTIN Franklin, EMO Elmo, ENI Erni, BEJT Bert, ODZO Odżo, TELEK Trelek, EDET Edek,

2008-03-07
KAZIŚ tak mówi na dziadka Kazika

2008-03-07
MININA - Malina

2008-03-07
DESC deszcz, LIST liść

2008-03-07
DUM DUM auto, samochód, UTU pociąg, TATOJ - traktor

2008-03-07
IDZIŚ widzisz?

2008-03-07
MAMA SIO ;]

2008-03-07
TU tak woła do siebie

2008-03-07
liczebnik DWA używa w odpowiednim kontekście

2008-03-07
CICI, AŁA, BIII, MUUU, BEE, MEE, CHRR, KIC KIC, PUM - słoń, TOT kot, WILT wilk, ADA koń

2008-03-07
CAPA - czapa

2008-03-07
BAJA bajka, PAN pan,

2008-03-07
PICIU, MNIAM, PAPU, JEŚĆ, DAĆ, DAJ, MóJ, TY, TAM, CZEŚĆ, PIES

2007-05-13
Matejko prycha na kota ;)

2007-05-12
Młody mówi BACH! gdy upada