Archiwum pamiętnika - matiniebieskieoko

Informacje z 2008.8:

z pamiętnika młodego muzyka
2008-08-29 10:12
grę na nerwach opanował do perfekcji.
probował swoich sił jako szarpidrut.
ostatnio dał koncert gry na garach....






pełen profesjonalizm ;)

Komentarzy: 7 (Komentarze)


a poza tym...
2008-08-26 15:21
no właśnie, co poza tym?
z nudów już po ścianach chodzę, dzisiaj to nawet Matkowy wózek wyprałam i teraz suszy się na przedpokoju. zajecie karkołomne, a wózek... na aż taki brudny to nie wyglądał ;)
po dwóch miesiącach stania odłogiem, troche zakurzony. ja po cichu zastanwiam sie po jakiego ja ten wózek kupiłam, skoro teraz stoi.
chociaż... w niedzielę dziadki w komplecie sztuk trzy zabrali Młodego do parku. szok... trzeba zapisać na kominie złotymi literami.
nie było ich z dwie godziny z kawałkiem. podobno Młody wyszalał się wybiegał, a na koniec grzecznie wlazł do wózka i przyjechał tak do domu. potem spać nie chciał.
ze spaniem w dzień mamy okrutne jazdy ostatnio. Młody nie śpi do oporu, a potem pada na nos około 18, a po 20 juz wyspany i gotowy na nowe przygody. kaplica!!!!!!
więc urządzam podchody, nie obywa się bez awantur. no i Młody doskonale czuje pismp nosem, walczy do upadłego, próbuje mnie zagadywać. na przykład patrzy się na swoją posciel i zaczyna opowiadać: MAMO: TO JEST MIŚ, A TO PIKA. O! A TO JE BALON, BALON JEST. ZIELONY ( tu pokazuje na zółty i zaczyna się koejna dyskusja by dojść do ładu i składu z tymi kolorami).
męczarnia nie poszła w las. po kilku dniach intensywnego gdakania wreszcie osiagnęłam co swoje ;) mówię wczoraj do Młodego: Ty zbóju, a on mi na to: MAMO! NIE JETEM BÓJ!! JESTEM MATIEUŚ!!!! kopara mi opadła.
Młody gada już jak stary ;)
w sobotnie popołudnie T. zabrał Młodego do sklepu muzycznego, w którym pracuje kolega T. Młody kolegę T. bardzo lubi. kolega T. gra na perkusji. Młody zaliczył pierwszą w życiu lekcję. ja bym się bała, że coś zniszczy. podobno radochy miał co niemiara. są foty, tylko siedzą uwięzione na amen w telefonie T.  T. nie przejawia chęci pozbycia się zawartosci pliku ze zdjęciami....
dziś z rana miałam rozmowę z koleżanką, która kilka dni temu skasowała swój samochód. na zdjeciach widać, że dość poważnie. wpadła w poślizg. jechała z synem, chłopcem starszym od Mateusza zaledwie trzy tygodnie. jakimś cudem nic im się nie stało, a przecież mogło się to skończyc o wiele gorzej. to tak a propos chwili, mgnienia oka... by nic nie zakłócało ustalonego porządku.....


Komentarzy: 3 (Komentarze)


na chorobowym :)
2008-08-26 09:17
nie, nie nudzę się ;)
jesień poczułam, swetry robię ;) najgorsze to zszywanie, wrrr...
jak już skończę, to pokażę ;)

oprócz tego wenę w końcu odnalazłam i scrapuję ;)
znaczy, wtedy gdy mam czas ;]



credits:
foto z serwisu stock.xchng, http://www.sxc.hu/
tło: papier7, preview_harmony_Julydesigns, http://julsdigiscrap.over-blog.com/
ramka: Frame2, fryskes_grungyframes_preview by by Fryske's Digiscrap Design;

A Anioły nawiały do ciepłych krajów......



Credits:
foto z serwisu stock.xchng, http://www.sxc.hu/;
tło: LDU_FALL_PAPER_6,http://lavadownunderscraps.blogspot.com/;
ramka1: corina_liveoutloud_ctcallfreebie_overlay,liveoutloud ctcallfreebie by by Corina Nielsen Designs;
ramka2: LJD_StampCluster9 by Lindsay Jane Designs;
serce: digitreats_jump_heart1, digitreats_jump_elements12 by digitreats.typepad.com;
agrafki: mimilou-élément35,mimilou-élément36,preview_mybuterfly_mimilou by Mimilou Designs;
swirls: bsilvia_swirled_floral_edges_4LITE_brushes_ver7_4, gimp_brushes;
światło: justeuneetincelle-etincelle04, Juste une etincelle by Belissa, http://lescrapdebellisa.blogspot.com/;
pióro: justeuneetincelle-plume01,Juste une etincelle by Belissa, http://lescrapdebellisa.blogspot.com/;


Komentarzy: 2 (Komentarze)


gadki szmatki
2008-08-23 14:16
 moge powiedzieć, że poległam na placu boju.
po miesiącu jeczenia, że coś mnie boli wylądowąłam u naszej lekarki.
finał taki: angina plus zatoki równa sie antybiotyki i cała pozostała bateria leków.
jak na złość chyba, bo kiedy ja mam jakieś plany, to leżą one na twarzy.
imieniny spędze w łóżku.
zostałam wiec uziemiona, Mateusz na spacery bedzie z tatą chodził przez najbliższy tydzień.
no właśnie, spacery.
w czwartek w końcu udało nam sie zpotkać z Magdą i z Polą.
Młodemu wyjaśniłam, że przyjdzie ciocia z malutką dzidzią i poszlismy, a raczej pojechaliśmy do parku.
niezmiennie jazda tramwajem należy do największych atrakcji ;)
w tramwaju spotkaliśmy znajomego, który ostatni raz widział Mateusza, gdy Młody miał jakieś dwa miesiące. Młody zawstydził sie, nie chciał ręki podać, powiedział tylko CZEŚĆ i siedział na swoim krzesełku. zresztą płyta mu się włączyła o tramwajach i autobusach. znajomy w szoku był, że Młody tak gada ;)
w parku zaś Młody zachowywał sie wyjątkowo grzecznie ;) jak na niego. za rękę już nie dał się trzymać, a na widok wózka z balonami podbiegł do niego i cap za balona. matka chciała nie chciała za balona zapłacić musiała....
z balona zrobiliśmy KJUIKA :)
balon zrobił nas w balona i po kilku minutach wielkiej radości połączonej z nadmierną eksploatacją wyzionął ducha. mus był zaradzić na małą tragedię ;) zawiązałam smętne resztki na supeł, co by uszy były i dziecko szczęliwe z gumką na ręku biegało.
z Magdą urządziliśmy podchody wokół muszli koncertowej, jakoś nie mogliśmy się spotkać , bo wszyscy biegaliśmy w zupełnieinne strony ;)
Pola natomiast wykazała spore podobieństwo do Mateusza z tego okresu: wyłącznie na rękach i na papugę ;)
po pół godzinie okazało się, ze jednak z Mateuszem łatwiej było.
jak tylko Pola wyczuła, że próbujemy odłożyć ją do wózka, od razu wpadała w złosć i robiła raban. a przy okazji jest wiecznie głodna ;)
Młody zajrzał do wózka, pooglądał koleżankę, a potem próbował wózek prowadzić.
potem sprawa skomplikowała się nieco, bo Młody też chciał na ręce ;)
potem biegał za wiewiórką, potem oglądał parkowe pomniki....
poza tym, jak na niego, to grzeczny był nibebywale ;)
w końcu wylądowaliśmy na placu zabaw, gdzie dzieć całkowicie już nie pamiętał o moich nerwach i szalał na zjeżdżalni.
my okupowałyśy ławke dotąd aż Pola nie poczuła sie na prawdę głodna....
zabrałam dziecko na szybkie zakupy: mleko, pieluchy itakie tam.
ponieważ Młody podawał zakupy pani ekspedientce, przy czym mówił i PJOSIE I DZIEKUJE  i takie tam inne, to pani rozbawiona dorzuciła gratis piłkę plażową ;) z takim to na zakupy ;)
w drodze powrotnej Mateusz zażyczył sobie lody. sam z siebie ;)
w domu za to szalał z piłką.
padł przed 18, ale obudził się po 20 i z miejsca zażyczył sobie chrupki.
pół godziny później dziadek w te pędy gnał po chipsy.....
no a wczoraj mnie rozłożyło.
T. zabrał Mateusza na spacer późnym popołudniem.
dziś natomiast z rana Matek wpakował sobie do nosa tic-taka.
to tak, żeby za dobrze nie było.
w południe rysowaliśmy korzystając z szablonów. Młody bawił się nieźle ;)
a teraz ja idę sobie poleżeć, a chłopaki popołudniu idą na jakieś kominy ;)
tym samym, miłego weekendu ;)

Komentarzy: 1 (Komentarze)


w skrócie :P
2008-08-20 16:16
 jakoś znowu trudno coś napisać.
czasu też specjalnie nie ma.
łapiemy w zasadzie ostatnie chwile sierpniowego słońca.
chyba ma się ku jesieni ;) nawet dziś w południe, to słońce już nie takie wściekle letnie...
teraz powinniśmy właśnie pakować bagaże i udać sie w podróż, w Bieszczady na przykład.
generalnie jakąś miejscówkę dożywotnio nad Soliną mamy, ale jak zwykle T. w okresie letnim zmienił pracę i siedzimy na tyłkach.
no może nie do końca ;)
w niedzielę my mieliśmy gości, w poniedziałek gościliśmy się my, wczoraj Młody zaliczył lot ze zjeżdżalni, dziś plażowaliśmy ;) jutro albo ZOO, albo umówiony spacer.....
jakiś wypad może uda nam sie wkońcu uskutecznić we wrześniu. dziś dzwoniła Werka, że jak tylko zamkną pewne sprawy, to od razu porywają nas na działkę ;) w planach jakieś imprezy urodzinowo - imieninowe ;)
życie towarzyskie reanimowane po okresie letniej posuchy  ;)
co do życia towarzyskiego właśnie ;)
w poniedziałek z rana wylądowaliśmy w Starogardzie. dzieci szalały, Młody okupował zjeżdżalnie, razem z Niką roznosili ogródek. Młody polował wytrwale na koty i teraz chodzi i obnosi te swoje rany wojenne i mówi: MAMA! TU KOTEK MNIE PODJAPAŁ. O TUTAJ!!! mam ubaw. żeby było już mniej zabawnie, to Mat władował się w resztę wody w basenie, tak jak stał, w butach i skarpetach. i tak biegał jak ta ofiara przez kilka minut. nie wiem czy tego efektem jest, czy w ogóle czegoś innego, że dzisiaj od rana cieknie mu z nosa. punktem kulminacyjnym był powrót do domu pociągiem. przeżycie wielkiej miary, bo bez wózka.... jak dla mnie też, bo dziecię  w pociągu puszczone wolno, to dziecię demonek.... grrrr.... skończyło się na tym, ze Mateusz spadł z siedzenia.
w Warszawie utknęliśmy w korku. odcinek drogi pokonywany zwykle w niecałe 10 minut zmienił się w półgodzinną przeprawę. w tym czasie Młody zdążył się wyspać. przezornie zadzwoniłam do dziadka po ratunek, co by po nas z wózkiem wyszedł do autobusu. a tu norma: ledwo stanęłam na chodniku, Młody miał oczy otwarte i wyspany. całe 15 minut spał. potem szalał do 22....
poza tym przed spaniem doprowadzał nas do łez. obśmialiśmy się jak norki ;) postanowiliśmy Mateusza nauczyć używać formy pierwszoosobowej, czyli nie MU i GO, a MI  i MNIE ;)
efekt był taki, że Młody powtarzał co mówiłam, a na sam koniec, gdy powiedziałam przytul mnie, to syn powiedział: PSITUL GO i odwrócił sie do mnie tyłkiem, by przytulić się do T. potem było śpiewanie kołysanki, cyzli co stałe u nas: śpij maleństwo już. w wersji Mateusza całą czarną robotę odwala mama, a syn wtóruje przy końcówkach, czyli słyszę JUUUUŚ!!!!!!!! mus to kiedyś nagrać, boki zrywać. postanowiliśmy więc skłonić Mateusza, by zaśpiewał chociaż część piosenki. brzmiało to mniej więcej tak: SIJ MAIŃŚFO JUUUUUUUUUŚŚŚŚ, OĆKA MUŚ....
w końcu matka się zbuntowała, kazałam T. zaśpiewać. T. podszedł do sprawy z właściwym sobie podejściem. była kołysanka w wersji speed metalowej z bardzo poporzekręcanym tekstem..... to też trzeba było nagrać........
wczoraj natomiast próbowałam syna nauczyć krótkiej  rymowanki. ponieważ do starych pasji doszły samoloty więc oprócz tego, że Młody nigdy nie patrzy gdzie idzie bo taki zajety wykręcaniem głowy za tramwajami, to teraz dodatkowo zadziera głowę do góry. więc wczoraj uczyliśmy syna czegoś takiego: panie pilocie! dziura w samolocie. efekt taki: PAJE PIJOCIE! DZIULA  W LOCIE....
można i tak. poza tym usilnie próbuję nakłonić Młodego, co by wreszcie zaczął mówić jak ma na imię, gdy go o to pytamy. wszelkie znaki na ziemii i niebie wskazuja, że bestia wie o co chodzi, ale żeby powiedział chociaż Mati, to trzeba końmi i wołami...
co do wysokich lotów, a właściwie niskich i szybkich upadków, to poszliśmy wczoraj na plac zabaw na zjeżdżalnię.
po tym obiecałam Młodemu szlaban na zjeżdżalnie do końca życia, taka zła byłam.
dziś już nie pamiętał tylko śmigał po najwyższej zjeżdżalni na placu zabaw...
poza tym w drodze na plażę odwiedziliśmy miśki w Praskim. turyści nagminnie dokarmiają miśki owocami. miśki żebractwo opanowały już do perfekcji, nawet pestkę z owoców wyplują. i chyba jakieś strzyżone są ;)
na plaży słońce praży, co odważniejsi Warszawiacy wystawiają się by złapać trochę koloru.
my spotkałyśmy się z Kaśką by poplotkować. nasi synowie o dziwo, nie pokłócili się dzisiaj o nic, nie pobili o zabawki, i bawili się wspólnie całkiem nieźle. chociaż co do swobody, to Mateusz robi swoje, a Miłosz nadal oblega mamę. w pewnym momencie Młody wypatrzył prysznic..... nieco się nabiegałam sprintem ze slalomem, by zdążyć w ostatniej chwili złapać Mateusza za rękę i odciągnąć od wody. z resztą, gdyby był  szybszy, wracał by do domu w samym  t-shircie i pieluchach. zdaje się sądząc po minach plażowiczów stanowiliśmy atrakcję. chyba coś w stylu: zdąży ta baba czy nie zdąży....
co do innych konkurencji sportowych, to chyba powinni wymyślić kilka nowych konkurencji wyłącznie dla matek. coś jak przejazd przez pokój z na klocku z koszem pełnym zabawek w ręku. należy dodać, że zawodniczka wykonała przy tym pełny piruet i wylądowała na szafie. upadek był dość bolesny, bo trafiłam twarzą w kant szafy. T. stwierdził, że gdyby obrażenia były widoczne, to pewnie wina spadła by na niego.  niemniej jednak połowa twrzy pobolewa mnie do dziś.
chyba pomyśle o jakimś ubezpieczeniu, bo zanim skończy się era zabawek, to pewnie zaliczę jeszczeniejeden długi lot....
a! trza odnotować doniosły fakt, ze Młody dzisiaj najwyraźniej skorzystał ze swojej deski sedesowej w odpowiednim do tego celu ;)
 i tym samym: miłego...


Komentarzy: 2 (Komentarze)


zeszło sie nieco...
2008-08-16 17:34
 ten tydzień to jakiś wybitnie dobry nie był.
za dużo pretensji, złości i żalów.
sie nazbierało.
chyba ja sama za bardzo emocjonalnie do rzeczy podchodzę.
będę egoistką i w końcu zrobię coś tylko dla samej siebie.
prawda taka, że ja to nie Ja, a ja i moje dziecko.
nie jest tak źle, ale po ponad dwch latach stania w miejscu i dreptania w miejscu postanowiłąm coś zmienić.
Mateusza kocham, ale chyba lepsza matka wyluzowana niż sfrustrowana?
T. też się dostanie, po głowie......

poza tym powiedzmy, że reszta w normie.
na początku tygodnia połamało mnie znowu. i znowu kręgosłup. czas wybrać sie do lekarza, ale ja oporna jestem, więc Młody i T. musieli słuchać moich jęków. Młody nie zrobił sobie z tego nic, dodatkowo wwykorzystując jeczącą matkę w charakterze materaca tudzież trampoliny. rozłożyło mnie to nieco, choć nie na długo. mogłam jednak radośnie i bezceremonialnie wykorzystać fakt, to ze Młody tatę też ma i nieco odpocząć :P
Mateusz próbował oglądać z nami filmy i relacje z olimpiady.
Młody statyczny wyłącznie gdy śpi.
a i ze spaniem ciężko, opornie idzie. przed spaniem słowotok.
w wolnym czasie domowym Mateusz osttanio namiętnie oblega parapet. albo rozrabia.
któregoś dnia uznałam, że czas najwyższy postawić dziecko do kąta za karę.  łatwo nie było i nie wiem też czy swoje wyegzekwowałam, ale wiem, ze stanie w miejscu, to dla Mateusza tortura ;)

dzisiaj urządziliśy w kuchni malowanie farbami. stanęło na tym, że zamiast malowania po kartkach mieliśmy sesję body painting. niefrasobliwe oczywiście. potem mina mi zrzedła, gdy okazało się, że farby jakoś opornie schodzą....
do Mateuszowego dłowwnika przyplątały sięn iecenzuralne wyrazy. z resztą, żeby dojśc do tego co on akurat mówi, to trzeba sie mocno domyślać. mówię o tych, co nie znaja tej Mateuszowej nowomowy. postanowiliśmy zignorować sytuacjęi odczekać aż samo przejdzie, bo zdarza sie sporadycznie. tłumaczeniei robienie wielkiego halo z całą pewnością przyniosło by odwrotny skutek. na prawdę trzeba uważać co się mówi....

kupiliśmy deskę na sedes. deskę dla Mateusza. początkowy entuzjazm syna przerodził sie w obojętność.

w czwartek popołudniu byliśmy na urodzinach Julki w Hula Kula. Młody wyszalał się, a ja o dziwo, chyba pierwszy raz w życiu mogłam sobie spokojnie posiedzieć, pośmiac się, czy porozmawiać nie musząc przy tym biegać za Mateuszem. niesamowite uczucie..... ogólnie było bardzo sympatycznie ;)
wczoraj dla odmiany, wieczorem odwiedzili nas mieszkańcy Starogardu. wesoło było. tylko ta pogoda..... nie obyło się bez pożyczania parasola ;) z nieba spadały chyba hektolitry wody. i burza sobie poużywała. cały czas była niemal nad nami. Młody wpadł w panikę...
dziś mieliśmy wybrać sie z rewizytą ale wystraszyły nas prognozy meteorologiczne. nie wiem czy potrzebnie. zakładamy, że jutro sie uda.

nowym problemem jest to, ze dla Mateusza wszystkojest MOJE. dosadnie. wszystko jego: zabawki, moje rzeczy, rzeczy T.
i nie po złości, ale tego :MOJE, to nauczył Mateusza dziadek. oczywiscie wina leży po naszej stronie,a  dziadkowi nie można nic powiedzieć, bo od razu konflikt gotowy. nie wiem jak to zwalczyć w Mateuszu, bo juz troche wstyd po raz setny w parku przechodzić przez takie szopki. Mateusz do dzieci bardzo chętnie, wszystkie zabawki by zabrał. znaczy zabawki dzieci, a swoich też nie da, bo jego i koniec.

więc dziecie moje łatwe w obyciu nie jest. z dziadkami też pokojowo nie idzie....
a perspektywa wyprowadzki daleka.
od wtorku zaczynam krucjatę po urzędach, co by papierków nazbierać, by na koniec móc złożyc podanie do miasta o mieszkanie. własne. jesli wierzy się w cuda..... spróbować nigdy nie zaszkodzi.............

miłego weekendu.......



Komentarzy: 4 (Komentarze)


a tak..........
2008-08-16 16:56
z gry nie wypadamy. głównie dla tego, że po tygodniu okazało się, że mi mo wszystko jestem uzależniona od tego miejsca w sieci. jakiekolwiek próby umiejscowienia się w wirtualnym świecie szły kiepsko. jakoś trudno mi zaczynać wszystko od nowa. chociaż plus jest taki, że mogę sobie w końcu gdzieś popisać o szystkim. i tak i nie. w tym miejscu mam juz swój styl, pomysł na nas, no i trochę dobrych dusz, co to doradzały powrót, czy prosiły o wieści. okazało się, że www.matiniebieskieoko.mlody.pl jest już jakąś integralną częścia mnie samej. przecież to kawał czasu, jak by nie patrzył.
i moge sobie pisać o czym chcę i robić co chcę ;)

zacznijmy od tego, że od popnad tygodnia przeżywałam ta całą sytuację na Kaukazie, niemal siwiejąc przez kilka dni z niepokoju. i w sumie zmęczona jestem. strach mój chyba nie irracjonalny. kiedyś bała bym sie chyba tylko o siebie. a teraz, kiedy mam własną rodzinę, ten niepokój wzrasta i męczy nie podwójnie a potrójnie.
człowiek w takich chwilach myśli o tym, żeby spakowac walizki i wynieść się z tego kraju, jak nadalej od takich sąsiadów i od prezydenta psychopaty, który zamiast rozwiązywac problemy w swoim kraju rzucił się dolewać oliwy do ognia w konflikcie międzynarodowym. tak, jestem z tych, którzy negatywnie oceniają działanie naszej dyplomacji.
potem jeszcze zastanawiałam sie dla kogo włąściwie ten nasz kraj.
nie jest to kraj dla starych ludzi. poprostu nie. ot taka choćby sytuacja: stoimy w kolejce w supermarkecie. przed nami babina wylicza drobne na zakupy.zakupy marne.
wystarczy posłuchać rozmów w parku, czy w autobusie. trzeba słuchać.
czy jest więc to kraj dla młodych ludzi?
za udział w wyścigu szczurów niektórym przychodzi zapłacić wysoką cenę. masz narzeczonego, psa i kredyt na mieszkanie zamiast dziecka. i zanim się obejrzysz, jesteś grubo po trzydziestce, w tym wieku o dziecko trudniej...... masz dwadziescia parę lat, masz meża, dziecko, ale mieszkasz z teściami, albo rodzicami. na mieszkanie własne cie nie stać, bo nie stać cie na kredyt.....
albo wszystko gra, aż nagle okazuje sie, że dziecko jest chore, leczenie wymaga duzych kosztów i znikad pomocy....
i mozna by tak wiele takich przypadków.......
się odechciewa, ale to prawda, gorzka prawda.....
sam optymizm nic nie da.
czasem musi być miejsce i na takie notki......

Komentarzy: 1 (Komentarze)


gadu gadu............
2008-08-07 14:55
ukulturlnianie Młodzieńca trwa ;)
Młodzieniec śpi, po dzikiej awanturze, że ON PAĆ NIE CIE, NIE PAĆ NIE IDZIE!!!!!!!!!!! trzeba podkreślić ilość wykrzykników przy tej okazji.
a zasnął w pięć minut. taki jest.
ale już od rana kursowaliśmy po okolicy. wyszliśmy tylko tak połazić, a wylądowaliśmy na przedstawieniu teatralnym dla dzieci. zapomniałam już o tym, ze lokalny dom kultury organizuje dla najmłodszych takowe akcje, poza tym ostatnio lało w czwartki, a na ogłoszeniu było napisane, że dla dzieci od lat czterech.
jakoś się jednak udało. okazało sie, że nie tylko starsze dzieci, że maluchy też są.
na sam początek dzieć przeleciał jak burza przez zaimprowizowaną scenę. jak już go dopadłam, to usiedliśmy, ale też nie na długo. po kilku minutach przedstawienia Młody rozpłakał się, mówiąc: BOJE SIE,  IDZIMY??? IDZIMY??? BOJE SIE!!! ręce mi opadły ;)
próbowalam Go jakoś przekonać, że tu nie ma nic strasznego, ale najwyraźniej bajka o Pinokiu  przeraziła Go nie na żarty. no to co miałam zrobić? zabrałam i poszliśmy. daleko nie odeszliśmy, Młody zauważył, ze na przedstawienie wybiera sie co raz więcej dzieci.
koniec końców wróciliśmy i jakoś udało mi się przetłumaczyć i wyjaśnić. nie wszystko się Młodemu podobało, ale pierwsze starcie z tzw. sztuką teatru uważam za zwycięskie.
potem poszlismy na lody i na zakupy, jechaliśmy też tramwajem ;) zaliczyliśmy też sklep zoologiczny i obowiązkowo BIBY ;)

wczoraj wczesnym wieczorem wybraliśmy się na koncert do Parku Praskiego. na drugim brzegu Wisły też obchodzimy rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Młody bawił sie przednio w tym tłumie i na barana u skaczącego ojca. złapał klimat chłopak ;)
kto grał? LAO CHE. 3 lata temu zespół wydał album z piosenkami o Powstaniu. i może nie ma tu zwykle towarzyszącego okazji patosu. jest za to zwykły CZŁOWIEK, są jego odczucia, przeżycia.... i człowiek uświadamia sobie po raz kolejny, że o wolnosć walczyli zwykli ludzie...... sam koncert? zaczeło się od 10 minutowego poślizgu zespołu, a potem..... w połowie pierwszego kawałka zabrakło prądu. dobrze, że publika odśpiewała ten kawałek do końca. nastąpiła 15 minutowa przerwa, a potem???? no właśnie. moi faceci poszli szaleć. Młody miał niesamowitą radochę. najbardziej śmialiśmy się z tego, że przyłączył sie do skandów, i razem ze wszystkimi krzyczał: LAO CZE  :) warto zapoznać się z twórczością tej grupy nieco lepiej, nie tylko ze wzgledu na muzykę, ale i na nieprzeciętne teksty.
jak dla mnie, to i może płyta odarta z patosu, ale i pewne misterium.

poza tym, reszta u nas w normie. wszyscy pytają, co się młodemu stało, bo ma zdarty policzek. to też wejdzie chyba do rodzinnej normy.
a od września planujemy Młodego na jakieś zajecia muzyczno ruchowe gdzieś zapisać. ja za to idę zrobić wreszcie porządek z moim hiszpańskim. nie ma co tego odkładać z roku na rok.
ot i tyle.
miłego popołudnia....


Komentarzy: 0 (Komentarze)


i jeszcze to ;)
2008-08-05 15:31
 a tak w ogóle ;)
 była bym zapomniała, a to przecież ważne jest ;)
młody ma cały komplet uzębienia. pełne 20 sztuk.
Komentarzy: 1 (Komentarze)


gadu gadu............
2008-08-05 15:24
 dziś w planie zajeć było spotkanie z Kacprem i Agnieszką ;)
i choć krótkie, to najwyraźniej udane.
oczywiście nie obyło się bez poślizgów, dzięki czemu Młody mógł sobie miśki pooglądać ;)
Kaśkę i Miłosza wystraszył silny wiatr.
można powiedzieć, że niestabilność pogody też nas nieco przepłoszyła.
umówiliśmy się na spacer po  parku, a w efekcie różnych zawirowań wylądowaliśmy na plaży ;)
i jak się okazało dzieci robiły swoje, co było dość absorbujace, więc nawet jakoś bardziej pogadać sie nie dało. ale tak to już jest.
Młody, co by nie było musiał zaliczyc kraksę i poprawił sobie oko. norma. popłakał, popłakał i poszedł w długą. ja zaraz poszukam altacetu, co by pychola posmarować. po jakimś czasie przyleciał z płaczem, że paluszek skaleczył, a dokładnie: MAMA!!! TU KUKU MAM! BOLI. a na widok osy zawył z okrzykiem: POTWÓL...... padłam ze śmiechu. ciotka Agnieszka wytłumaczyła mu, że to osa jest, Młody od razu załapał: OSIA? OSIA??? razem z Kacprem urządzili sobie tor przeszkód na wielkich leżakach, zdobywali kosze plażowe ;) Młody znalazł sobie doskonałą zabawę: wrzucał piłkę pod te leżaki, a potem się po nią czołgał. to ostatnie akurat chyba największym powodem do radochy jest ;) na sam koniec wiatr był już tak silny i tak zimny, że zapakowałyśmy towarzystwo i wio, do domu. przez park, rzecz oczywista. nie obyło sie bez łez po drodze. w przypadku Mateusza wszystko skończyło się na drobnym przekupstwie ;) potem Młody urządził cyrk pod żyrafą, podniósł larum, że nie idzie. to sobie poszłyśmy, a on stał i wył, aż skapitulował i przyszedł za nami.
na przystanek dotarliśmy już bez większych problemów, nie licząc akcji pod kioskiem, gdzy Młody dał nogę.....
na sam koniec okazało sie, że jestem trąba nad trąbami, ale to już mniejsza.... durna baba.
Młody po powrocie do domu padł w 10 minut.
wczoraj zaś lało jak z cebra, a po godzinie był kompletnie sucho. Młody oczywiscie paradował w kaloszach.
postrzyżyny się udały. Młody na koniec stwierdził: JECIE! puch i piórka poszły......
miłego ;).......

Komentarzy: 0 (Komentarze)



[1] [2] »


Moją stronę odwiedziło 157017 gości.

* - BUNIA GRUNIA :)

* - WIOLUŚ I JULUŚ ;)

!!!!!!!!!! - !!!! RATUJ MALUCHY!!!!!!!

* - * FOTY

* - * KSIĘGA GOŚCI

* - * MY

* - * OGŁOSZENIA

* - *BLOG

* - ALA

* - bardzo dzielny MICHAŁEK

* TO TEŻ LUBIMY OGLĄDAĆ :) - BLANKA

* - BRY I BUBU

* - CHłOPAKI STELLKI, CZYLI KAJTKOWE PRZYGODY I KACPERKOWE TEż ;)

* - DUŚKA I MAJA

* - GOCHA I NIKA

* - http://www.polskieserce.pl/

* - JASIEK

* - KACPEREK AGNIESZKI

* - KUBUŚ

* - MALUSZKI

* - MATI POKOCH Ł TEŻ LUMPKA ;)

* - MATTI

* - MIŁOSZ I KADM ;)

* - MINI MINI - z malucha zrobi zucha ;)

* - nakarm głodny brzuszek

* - NIKUŚ MONIKI

* - OLIWIEREK

* - patch adams i szpital \"zdrówko\"

* - PATKA & STEJSI

* - Pierwszy smykowy kumpel ;) czyli ALUSIE :)

* - POSADŹ DRZEWO!!!!

* - POSZUKIWACZE BIESZCZADZKICH ANIOłóW

* - SMYKI

* - TOBIASZ WAWRZYńCOWY

* ULUBIONA BAJKA MATEUSZA :) - TOMEK I PRZYJACIELE

* - TYMON - synek Mab i Keyffa



2007-08-01
Pierwszy rysunek.... ciekawe tylko czemu właśnie na ścianie?

2007-07-24
14 miesięcy

2007-06-24
13 miesięcy Niebieskookiego

2007-06-21
Rok na Smykach

2007-05-31
Szczepienie niespodzianka: odra, świnka i różyczka

2007-05-24
Mateusz skończył rok

2007-05-21
Obie górne dwójki

2007-05-12
Wyprawa do Dęblina

2007-05-10
Nadawał: Tatatatata przez pół godziny i na tym sie tatowanie skończyło ;)

2007-05-03
Spacer o 6::30 rano????

2007-04-26
Pierwsza impreza w Bolku...... Teraz to sie zaczyna za młodu ;)

2007-04-24
11 miesięcy

2007-04-12
Kupiliśmy pierwsze butki

2007-04-08
Pierwsza Wielkanoc Mateusza

2007-04-04
Wyszły dwie dolne dwójki

2007-03-24
10 miesięcy

2007-02-24
9 miesięcy

2007-01-24
8 miesięcy

2007-01-20
Wyszła w końcu lewa górna jedynka... prawa tuż tuż ;)

2007-01-12
już... już .... już.... prawie sam siedzę ;)

2006-12-31
Mati przymierzył się do raczkowania i coś dziwnego mu z tego wyszło ;)

2006-12-31
pierwszy Sylwester

2006-12-24
7 miesięcy i pierwsze swięta

2006-11-18
Mati ma 2 zęby!!!! Dwie dolne jedynki. A co się trzeba nagimnastykować, coby te dwie perełki dojrzec ;)

2006-11-12
Chrzest Mateusza: Wypędzaliśmy diabołka, chociaż chyba go tam nie było ;) Chrzestnymi zostali Ania i Piotrek ;)

2006-09-24
Skończyłem 4 miesiące i przekręcam się z pleców na brzuch!!!!

2006-09-24
Pierwszy raz byłem z rodzicami w Łazienkach Królewskich

2006-09-23
spróbowałem soczku jabłkowo - marchwiowego, ale niezbyt mi smakowało

2006-09-22
imieniny tatusia

2006-09-21
Wizyta u ortopedy. Dostałem skierowanie na rehabilitację. Mam kręcz szyi

2006-09-21
Czekam na moje pierwsze imieniny

2006-09-16
urodziny taty

2006-09-16
pierwszy raz jadłem jabłko!!!!

2006-09-05
Drugie, kontrolne badanie USG bioderek. Skierowanie do ortopedy z podejrzeniem kręczu szyi :(

2006-08-24
imieniny mamusi

2006-08-24
Skończyłem 3 miesiące!!!!

2006-08-17
Drugie kłucie ( PENTAXIM )

2006-08-02
Początek wojny butelkowej

2006-07-29
Oficjalny koniec afery pępkowej :)

2006-07-24
Skończyłem 2 miesiące!!!!

2006-07-18
Dostałem PESEL :)

2006-07-07
Początek afery pępkowej

2006-07-06
Pierwsze kłucie

2006-07-01
Pierwsz poważna wyprawa Mateusza do Łowicza

2006-06-24
Skończyłem miesiąc!!!!

2006-06-23
Pierwszy Dzień Taty

2006-06-21
Badanie USG bioderek w szpitalu Dzieciątka Jazus

2006-06-21
Ruszył www.matiniebieskieoko.mlody.pl

2006-06-09
Odpadł mi pępol

2006-06-02
Pierwszy spacer ( przespałem w całości )

2006-06-01
Pierwszy Dzień Dziecka

2006-05-27
Wróciliśmy z mamą do domu ;)

2006-05-26
Pierwszy Dzień Matki

2006-05-24
Pierwszy raz zaszczyciłem ten świat spojrzeniem moich niebieskich oczu :)



2008-03-07
Mati skrócił sobie Mamam Mirabel na MAMA BEL :) CITAJ znaczy czytaj

2008-03-07
AŁA BUBA, tak mówi na psa babci Zosi

2008-03-07
TANTIN Franklin, EMO Elmo, ENI Erni, BEJT Bert, ODZO Odżo, TELEK Trelek, EDET Edek,

2008-03-07
KAZIŚ tak mówi na dziadka Kazika

2008-03-07
MININA - Malina

2008-03-07
DESC deszcz, LIST liść

2008-03-07
DUM DUM auto, samochód, UTU pociąg, TATOJ - traktor

2008-03-07
IDZIŚ widzisz?

2008-03-07
MAMA SIO ;]

2008-03-07
TU tak woła do siebie

2008-03-07
liczebnik DWA używa w odpowiednim kontekście

2008-03-07
CICI, AŁA, BIII, MUUU, BEE, MEE, CHRR, KIC KIC, PUM - słoń, TOT kot, WILT wilk, ADA koń

2008-03-07
CAPA - czapa

2008-03-07
BAJA bajka, PAN pan,

2008-03-07
PICIU, MNIAM, PAPU, JEŚĆ, DAĆ, DAJ, MóJ, TY, TAM, CZEŚĆ, PIES

2007-05-13
Matejko prycha na kota ;)

2007-05-12
Młody mówi BACH! gdy upada