Archiwum pamiętnika - matiniebieskieoko

Informacje z 2008.9:

i co? zdziwiona???
2008-09-26 13:03

dzisiejszego poranka stało się jasne, że któreś z nas padło tu ofiarą konsumpcjonizmu :P dodatkowo uświadomiło mi to, do jakiego stopnia rozwinęło się słownictwo syna....

z rana jak zwykle pytam Młodego, co chce na śniadanie. cierpliwie wymieniam długą listę porannych przysmaków, jednak żaden nie zyskuje akceptacji.

pytam więc w końcu: no to co Ty chcesz?

Matek: PAPJIKĘ!!!

paprykę??? skąd ja Ci teraz wezmę paprykę??

Syn rezolutnie: KUPISZ......

szerszego komentarza chyba nie potrzeba.......


Komentarzy: 4 (Komentarze)


ku ogólnej przestrodze..........
2008-09-25 15:43

budzą sie we mnie mordercze instynkty, od dni kilku.....

za ścianą ekipa remontowa zacięcie walczy z Bóg wie czym od 8 do 16, ze szczególnie dłuuuuuuuugą przerwą między 12 a 14..... pora obiadowa? szlag by to trafił. Młody z tego wszystkiego spać w dzień nie może........ sama radość. wziąć i udusić.... no bo ile czasu zajmuje taki remont????? oczywiscie najwieksze nasilenie hałasu trwa właśnie od 15 do 16.......

łaskawie dzis nad ranem dołączono nas do grupy szczęściarzy, którzy mogą pławić się w cieple emitowanym przez grzejniki.....  wtedy, kiedy wreszcie troche cieplej sie zrobiło.....

dla dodania dramatyzmu całej sytuacji, po tygodniu walki z wirusem, kolejnym z gorączką, na deser mamy wysypkę..... i nie wiadomo czy to trzydnówka była, no bo przecież gardło i temperatura tylko dwa dni. Młody nic podejrzanego nie zeżarł..... jutro znów pójdziemy do lekarza, niech nas nasza pani doktor oświeci....... uwzięło się na nas, czy co? siedzimy więc w domu.

cierpliwość mi się kończy. jak tak dalej pójdzie, to nastąpi mały sabotaż za ścianą..... przynajmniej będę miała choc odrobinę satysfakcji.....


Komentarzy: 3 (Komentarze)


gadu gadu............
2008-09-24 19:54
właśnie, pamięć krótka, ale jednak coś tam świta. Mattkowa mnie z motyką pogoni....
w każdym bądź razie ;)
ostatnio na MINI MINI Młody ogląda Benjamina, ja od czasu do czasu rzucam okiem. któregoś dnia Młody krzyczy: DZIE JEST MAMA??? ki diabeł? mówię: Synku, tu jestem, ale nadal słyszę to samo.
po jakimś czasie zagadka się wyjaśniła, że skojarzył sobie jedną z bohaterek ze mną. czemu? ciemne włosy i okulary :P
jak ktoś jest ciekawy jak wyglądam niech sobie obejrzy bajkę o Słoniu Benjaminie....

inna rzecz.
ostatni byliśmy u babci.
oczywiście u babci Buba jest.
Młody bawił się z psem rzucając mu piłkę.
babcia mówi: daj pani piłeczkę, na co Matek: DAJ PANU PIJEĆKĘ...
a potem został PANEM MATIEUSIEM.....
Młody w końcu przyswoił jak ma na imię ;)
któregoś dnia pytam się: czyj Ty jesteś? a on mi na to JEŚTEM TIEUŚ.....

koniec końców ostatnio Syn złożył mi życzenia: WESIOŁYCH ŚWIĄT MAMUSIU........



Komentarzy: 0 (Komentarze)


domu wariatów ciąg dalszy...
2008-09-23 16:24
ledwo wyszliśmy z rota, a mamy ciąg dalszy siedzenia w domu.
Młody od wczoraj gorączkuje, gardło czerwone ma, ale nasza pani doktor doradziła, by najpierw spróbować psikania i syropów. jeśli temperatura do czwartku nie przejdzie, no to niestety antybiotyki. teraz lecimy na czopkach i tantum verde.
Młody średnio szczęśliwy, znów w domu koczujemy, jak tak dalej pójdzie, to chyba nas szlag trafi.
dla odmiany, Młody instynktownie chyba sam się pakuje do łóżka i spędza w nim z pół dnia..... dziwny to widok, taki niezwyczajny....
zawsze Go pełno wszędzie, a teraz....
z pozostałych akcji, to w niedzielę przed południem Młody tak szalał u dziadków, że rypnął o kant stołu, dobrze, że nie o róg. na głowie śliwa i czerwona szrama.... chyba jakiś gruboskórny jest, że nie rozwalił tego łba do końca..... dobrze, że altacet pod ręką.....
poza tym wszyscy mają wielkie pretensje do mnie, ze dziecko chore, wczoraj ścięłam się z teściem, dziś moja mama na mnie nawrzeszczała przez telefon.... powariowali do reszty. już nie maja się o co przyczepić.....
dla polepszenia samopoczucia od wczoraj katuję Dead Can Dance, Młodemu chyba też się spodobało.... szybko zasnął ;)
przynajmniej jakiś relaks ;)
do następnej notki......

Komentarzy: 5 (Komentarze)


nadrabiamy.....
2008-09-22 13:21
nie dość, ze zimno, to jeszcze pada. i tak od kilku dni.
Młody kompletnego fioła dostaje, lepki się zrobił jak nigdy i całuśny.
za to znowu nie chce jeść.
dogrzewamy się grzejnikiem inaczej dupska by nam pomarzły.
wybywamy trochę z domu, na krótkie spacery. na dłuższe dystanse średnio się piszę. Młody wraca utytłany jak nie wiem co. w parku jak na złość, jak nigdy chyba o kasztany trza walczyć jak o ogień. zero, nie ma, wszystko wymiecione, jakby lokalne przedszkola złożyły zamówienie...... postanowiliśmy sobie poradzić w inny sposób, chociaż Mati niedobry jak sam diabeł. w końcu gdy się pokłuł, odpuścił.
w sobotę Mateusz wrócił ze sklepu z balonem. w domu balon momentalnie dokonał żywota, i to z wielkim hukiem, Młody wpadł w histerię... humor poprawił mu pociąg, który przyszedł paczką w sobotę akurat. całe popołudnie, nie licząc drzemki Mateusz targał swoja zdobycz, chociaż sprawiało mu to niejakie trudności ;) no i oczywiście wielką radość ;)
w piątek oglądaliśmy Gwiezdne. dziecko już kompletnie zwichrowało na punkcie R2D2 ;) T. stwierdził, że to ja tak dziecko skrzywiłam... potem w sobotę Młody załapał się na koniec powtórki i też był szał. a jeszcze wczoraj wieczorem na PRO7 leciały Klony i szczęścia było już ponad stan. postanowiłam Młodego zainteresować Yodą, T. nabijał się, że Jodyna, a Młody nadawał MIŚ JODA...... norma. w końcu potem był dokument o Gwiezdnych i znów R2.... Młody zasnął przed telewizorem......
T. przez cały weeken katował grę, którą rzekomo ściągnął dla nas......
czasem nie mam siły do nich obu, dwoje dzieci mam, nie jedno...
mniejsza.
Matek przejął w domu funkcję automatycznej sekretarki: jak tylko słyszy dzwoniący telefon, to albo go nam podaje, albo krzyczy, ze TEJEFON ;) czas dziecko przeszkolić w zakresie pilotowania ręcznego, bo pilot do tv ma konkretne tendencje do zagubienia w akcji....
poza tym Młody rozwala nas dość często swoimi odpowiedziami. czasem jeszcze tylko pojedzie chińszczyzną, zwłaszcza wtedy, gdy ma coś w buzi ;)
poza tym spanie jakby wracało do normy. dziś umościł mi się na kolanach i odpłynął. postanowiłam Go przełożyć na łóżko, ale ostatkiem sił wstał i poszedł do swojego i jeszcze rajtuzy kazał sobie zdjąć. przyzwoity facet ;) nawet, gdy się ze mną kłóci, potrafi powiedzieć PJOSIE, DZIEKUJE I PSIEPJASIAM... tylko wtedy to ja już jestem kompletnie rozbrojona ;)
podejrzewam, że gdybym pisała bardziej regularnie te notki, to więcej by tego było, bo pamięć moja zawodna jest ;)
innymi słowy: MŁODY RZĄDZI :)


Komentarzy: 0 (Komentarze)


wieści z frontu ;)
2008-09-17 14:53
Mateusz i ja tkwimy w domu od niedzieli. mnie udało się wyrwać, Młody pokutuje.
z tego powodu chyba niedobry jak pies. dolegliwości jako tako ustępują, chociaż ciągnie się to i ciągnie. czy tak czy siak, Młody najchętniej obecnie pożarł by konia z kopytami, wszystko by zjadł. a teraz to wszystkiego tak nie można....
z tego głodu na dzień dobry pożarł dwie miski cienkiego rosołku zasypanego kaszą manną. osobiście. musiałam tylko uważać, co by zupa lądowała tam gdzie powinna. wszystko smakuje, nie trzeba ganiać z łyżką.....
jedyny minus, że teraz na dzień dobry słyszę: MAMA! KOLI DAJ!!! odzwyczajamy.
do tego wczoraj Matek cały dzień przeszalał. od 6 rano, do 20, by dzisiaj zerwać się po 6. na szczęście około 14 padł jak kawka w 5 minut, po godzinnych podchodach.
myślałam, ze się uda dzisiaj wybyć gdzieś, a tym czasem T. przypomniał mi o dentyście....
wczoraj T. miał urodziny. w prezencie otrzymał pierszeństwo w czytaniu książki......
wieczorem oglądaliśmy bajki o robotach i innych baśniowych stworach, czyli to co duże dzieci lubią najbardziej. najmłodsze dziecko odpadło w przedbiegach, chociaż na widok pewnego robota dostaje szału...



a to prawie jak WALL.E ;) ale też uciechy przy tym było ;)

poza tym, to w sumie nic nowego. marznąć już nie marzniemy, bo odpaliłam olejak. tym samym okazało się, ze wózek trzeba będzie wytransportować do Zielonki, bo Młody już w zasadzie z niego nie korzysta, drzemki dzienne to już niedługo będzie sobie można między bajki włożyć..... na wiosnę wózek sprzedam. tymczasem przezimuje u babci. jutro więc wyprawa pułku Igora.....

w kategorii LANS: za miesiąc równo wybieramy się na koncert zaprzyjaźnionej kapeli, która to organizuje taka oto imprezę ;)
http://www.lastfm.pl/event/751402
zapraszamy ;)

do następnej notki.....

Komentarzy: 4 (Komentarze)


kto chce rota?
2008-09-15 13:35
morale opadło, właśnie przerabiamy rota, po raz drugi w tym roku tak ostro.
Młody z lekka nie do zniesienia, rozregulowany, zły i z obolałą pupą.
nawet pomóc nie można, bo się drze, wije i płacze, ze BOLI!!!!!!!!
w październiku szczepimy....
i tyle mam ze świętego spokoju. jak nie urok to rota wirus......

Komentarzy: 4 (Komentarze)


Gwiezdne rządzą ;)
2008-09-13 18:11
po długich staraniach dzieć załapał klimat ;)
mówię: Synku, powiedz Mistrz Yoda. słyszę : MIŚ JODA, a powiedz R2D2 ( Ar Tu Di Tu) i słyszę: AJTUITU, a na dokładkę pół wieczoru: MAMA!!!! DZIE JOBOT????
nareszcie ;)
moja krew!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
p.s. dopadłam nowego Pratchetta. nie ma mnie do odwołania ;)

Komentarzy: 2 (Komentarze)


bunt dwulatka
2008-09-11 16:46
już wiele razy o tym myślałam o tym, czy i kiedy u nas rozpocznie się ten burzliwy okres w Mateuszowym życiu. nawet ostatnio rozmawiałyśmy o tym z Bry, ze Olek daje jej popalić, ja po cichu marzyłam, ze u nas to jest takie nieodczuwalne, bo Młody od zawse był niespokojną duszą. a tu co???
zaczęło się w pełnym wymiarze i rozmiarze XXL.
bunt dwulatka ;)
zaczęło się najwyraźniej od poniedziałku. wtorkowe popołudnie było spokojniejsze, bo dziecko zabraliśmy na poszukiwanie butów. nie obeszło się bez fochów i awantur. bo Matek chce to czy tamto.
za to wczoraj, to myślałam, ze syna zamorduję.
najpierw urządził scenę na środku sklepu, ze on chce samochodem jeździć. targałam go przez pół sklepu, takiego wyjącego i wyrywającego się, na przystanku autobusowym dopiero mu przeszło. potem w autobusie stwierdził, że on jedzie dalej i musiałam go wyciagnąć stamtąd siłą. po przejściu przez ulicę nawiał mi. nie słuchał tego, ze obok ulica itd... nerwy mi puściły i dostał po tyłku. pewnie, przez pieluche nie boli, ale znów wył na całą ulicę. wściekła i mokra, obwieszona siatami i wijącym się potomkiem, który wydawał z siebie donośne wycie jakos doczłapałam do domu. na samym progu wyjący Mateusz zaliczył jeszcze drzwi i ma rysę na łuku brwiomym. wył jeszcze bardziej.
popołudniu było to samo. wył o byle co. o to, że on już chce wyjść, a my jeszcze się szykujemy, w sklepie też urządzał szopki i tak do późnej nocy. a słuchać się, to nie słucha się w ogóle.
na dokładkę dziś nie chce spać, mało gościnny jest, z Weroniką zabawkami dzielić się nie chciał, pyskaty się robi. jeść też nie chce. diabeł w niego jakiś wlazł czy coś???
a mnie najzwyczajniej w swiecie cierpliwości zaczyna brakować....
ot i tyle....

Komentarzy: 3 (Komentarze)


jak zwykle bez ładu i składu, i bez polotu....
2008-09-09 16:10
zabrać się za napisanie notki... jakie to trudne, bo potem to już pewnie pójdzie.....
to był dłuuugi tydzień i jakoś tak nie mogłam się zebrać, żeby coś sensownego napisać.
zaczęło się od tego, że w środę połamało mnie konkretnie i dałam za wygraną. zapisałam się na basen, co by dać trochę odetchnąć mojemu kręgosłupowi. cierpię ja, okrutnie, Młody też na tym dobrze nie wychodzi. szczególnie, że znów jesteśmy na etapie: MAMA, NA JĘCIE, TAŃCIĆ CIĘ.... i odmów takiemu. tulenie wróciło do łask i nawet darmowe buziaki dostaję, bez okazji bywam niemiłosiernie obśliniana. do słownika weszło na stałe słowo: PSIEPjASIAM. Młody sobie sporo do serca potrafi wziąć, a potem komedia z tego.
wracając jednak do tematu; po tym jak zmobilizowałam się wreszcie i wylądowaliśmy na basenie, poszliśmy nad Wisłę. nie tam co zwykle, ale w zupełnie inne miejsce. po drodze znaleźliśmy odpowiednie miejsce do puszczania latawców. nad samą Wisłą zaliczyliśmy ucztę, której stanowiliśmy danie główne dla podłych komarów. Młody wypatrywł myszy i narobił rabanu, że POKSIWY i uciekał z piskiem, chociaż nigdy żadna Go nie pokłuła. efekt spotkania z komarami taki, ze Młody znów cały w bąblach i poszedł calutki fenistil... ja też pogryziona, tylko T. jak zwykle bez szwanku.
wieczorem dopatrzyłam sie też zaczerwienienia powiek u Młodego.
w czwartek rano nie wyglądało to już najlepiej, więc zadzwoniłam do przychodni zapytać co z takim fantem zrobić. stanęło na tym, że mamy sie stawić u naszej pani doktor. najpierw Mateuszowi włączyłą sie faza: IDZIMY DO PANI DOTOL? IDZIMY DO PANI DOTOL?? a w gabinecie siedział cichutko jak trusia i szeptał mi coś do ucha.
dopiero na koniec wizyty sie rozkręcił i  na odchodne powiedział DZIEKUJE i DZIENIA PANI DOTOL. a co Młodemu? Jęczmień. dlatego przerabialiśmy od czwartku antybiotyk w kroplach. po drodze Matek dostał mazaki ze stemplami i mieliśmy w domu lekki kryzys. dziecko nie oddało zdobyczy, wymazało sie okrutnie i z płaczem poszło spać. ja zastanawaiałam się jak zmyć granatowe tatuaże z dziecięcych pięt. problemem stały się również krople, a właściwie ich aplikacja. normalnie boje o Troję, wrzaski i piski, a Młody ma okrutne górne C aż w uszach wibruje, tylko czekać, aż kiedyś ktoś uzna, ze dziecko maltretujemy...
w piątek popołudniu wyruszyliśmy do ZIelonki, bynajmniej nie w komplecie.
Babcia jak zwykle szalała, ja próbowałam odpoczywać.
w nocy ciężko jakoś, bo Młody wędruje po całym łóżku, a ja boję sie, że spadnie, wiec chodzę niewyspana.
poza tym pogoda nam dała popalić. wyskoczył taki upał, że sie człowiek żywcem topił, Młody to samo...
na sam koniec GRUBA BUBA  uciekała przed Mateuszem i jego czułościami.
a od wczoraj znów się cos dziecku poprzestawiało.
pewnie dlatego, ze pogoda taka podła była, to i w domu siedzieliśmy, a wiadomo: w czasie deszczu dzieci się nudzą. Mateusz nudził sie do tego stopnia, ze w końcu wlał do moich butów wodę....  dziś również powtórzył wyczyn i wylał litr wody na dywan....
dorwał też plastry i kazał sie nimi pooklejać. przyszedł do mnie i mówi: MAMA, NAKIEJ PJAŚTEJEK, KOTEK PODJAPAŁ... też mu sie przypomniało... no i chodził taki pooklejany i dumny.... a potem te plastry wyladowały w plastikowej butelce z resztkami wody i słyszę: MAMA, PSIEPJASIAM, WZUCIŁEM PJAŚTEJEK..... no!!!!!!!! to się mogę chwalić, że pieknie gada ;) no i bez zmian zasypia w łóżeczku sam ;)
poza tym norma, z tym że z bieli przerzucił sie teraz na kolor niebieski i gdy ja nie widzę,maluje wszystko na niebiesko kredą czy kredką, bo gdzieś ja sobie zabunkrował. dziś z rana użył jednak kredki w przeznaczonym do tego celu. wział wielkie kartony, szablony, rozsiadł sie na stole i z zapałem rysował. gdy skończył, cały był niebieski. tak się przyłożył do roboty ;)
wczoraj naszło mnie coś na ciacho, wiec upiekłam. takie, ze by każdy mógł sobie zjesć z czym chce. wieczorem naszło mnie dodatkowo  na bitą śmietanę. Młody z miejsca pożarł jej połowę......  i tyle szczęścia było... chociaż dobrze, dba o moją linię, bo ja ja ustawicznie rujnuję  ;)
poza tym działo się jeszcze to i owo, ale to nie czas i miejsce by o tym....
do następnej notki....

Komentarzy: 0 (Komentarze)



[1] [2] »


Moją stronę odwiedziło 157102 gości.

* - BUNIA GRUNIA :)

* - WIOLUŚ I JULUŚ ;)

!!!!!!!!!! - !!!! RATUJ MALUCHY!!!!!!!

* - * FOTY

* - * KSIĘGA GOŚCI

* - * MY

* - * OGŁOSZENIA

* - *BLOG

* - ALA

* - bardzo dzielny MICHAŁEK

* TO TEŻ LUBIMY OGLĄDAĆ :) - BLANKA

* - BRY I BUBU

* - CHłOPAKI STELLKI, CZYLI KAJTKOWE PRZYGODY I KACPERKOWE TEż ;)

* - DUŚKA I MAJA

* - GOCHA I NIKA

* - http://www.polskieserce.pl/

* - JASIEK

* - KACPEREK AGNIESZKI

* - KUBUŚ

* - MALUSZKI

* - MATI POKOCH Ł TEŻ LUMPKA ;)

* - MATTI

* - MIŁOSZ I KADM ;)

* - MINI MINI - z malucha zrobi zucha ;)

* - nakarm głodny brzuszek

* - NIKUŚ MONIKI

* - OLIWIEREK

* - patch adams i szpital \"zdrówko\"

* - PATKA & STEJSI

* - Pierwszy smykowy kumpel ;) czyli ALUSIE :)

* - POSADŹ DRZEWO!!!!

* - POSZUKIWACZE BIESZCZADZKICH ANIOłóW

* - SMYKI

* - TOBIASZ WAWRZYńCOWY

* ULUBIONA BAJKA MATEUSZA :) - TOMEK I PRZYJACIELE

* - TYMON - synek Mab i Keyffa



2007-08-01
Pierwszy rysunek.... ciekawe tylko czemu właśnie na ścianie?

2007-07-24
14 miesięcy

2007-06-24
13 miesięcy Niebieskookiego

2007-06-21
Rok na Smykach

2007-05-31
Szczepienie niespodzianka: odra, świnka i różyczka

2007-05-24
Mateusz skończył rok

2007-05-21
Obie górne dwójki

2007-05-12
Wyprawa do Dęblina

2007-05-10
Nadawał: Tatatatata przez pół godziny i na tym sie tatowanie skończyło ;)

2007-05-03
Spacer o 6::30 rano????

2007-04-26
Pierwsza impreza w Bolku...... Teraz to sie zaczyna za młodu ;)

2007-04-24
11 miesięcy

2007-04-12
Kupiliśmy pierwsze butki

2007-04-08
Pierwsza Wielkanoc Mateusza

2007-04-04
Wyszły dwie dolne dwójki

2007-03-24
10 miesięcy

2007-02-24
9 miesięcy

2007-01-24
8 miesięcy

2007-01-20
Wyszła w końcu lewa górna jedynka... prawa tuż tuż ;)

2007-01-12
już... już .... już.... prawie sam siedzę ;)

2006-12-31
Mati przymierzył się do raczkowania i coś dziwnego mu z tego wyszło ;)

2006-12-31
pierwszy Sylwester

2006-12-24
7 miesięcy i pierwsze swięta

2006-11-18
Mati ma 2 zęby!!!! Dwie dolne jedynki. A co się trzeba nagimnastykować, coby te dwie perełki dojrzec ;)

2006-11-12
Chrzest Mateusza: Wypędzaliśmy diabołka, chociaż chyba go tam nie było ;) Chrzestnymi zostali Ania i Piotrek ;)

2006-09-24
Skończyłem 4 miesiące i przekręcam się z pleców na brzuch!!!!

2006-09-24
Pierwszy raz byłem z rodzicami w Łazienkach Królewskich

2006-09-23
spróbowałem soczku jabłkowo - marchwiowego, ale niezbyt mi smakowało

2006-09-22
imieniny tatusia

2006-09-21
Wizyta u ortopedy. Dostałem skierowanie na rehabilitację. Mam kręcz szyi

2006-09-21
Czekam na moje pierwsze imieniny

2006-09-16
urodziny taty

2006-09-16
pierwszy raz jadłem jabłko!!!!

2006-09-05
Drugie, kontrolne badanie USG bioderek. Skierowanie do ortopedy z podejrzeniem kręczu szyi :(

2006-08-24
imieniny mamusi

2006-08-24
Skończyłem 3 miesiące!!!!

2006-08-17
Drugie kłucie ( PENTAXIM )

2006-08-02
Początek wojny butelkowej

2006-07-29
Oficjalny koniec afery pępkowej :)

2006-07-24
Skończyłem 2 miesiące!!!!

2006-07-18
Dostałem PESEL :)

2006-07-07
Początek afery pępkowej

2006-07-06
Pierwsze kłucie

2006-07-01
Pierwsz poważna wyprawa Mateusza do Łowicza

2006-06-24
Skończyłem miesiąc!!!!

2006-06-23
Pierwszy Dzień Taty

2006-06-21
Badanie USG bioderek w szpitalu Dzieciątka Jazus

2006-06-21
Ruszył www.matiniebieskieoko.mlody.pl

2006-06-09
Odpadł mi pępol

2006-06-02
Pierwszy spacer ( przespałem w całości )

2006-06-01
Pierwszy Dzień Dziecka

2006-05-27
Wróciliśmy z mamą do domu ;)

2006-05-26
Pierwszy Dzień Matki

2006-05-24
Pierwszy raz zaszczyciłem ten świat spojrzeniem moich niebieskich oczu :)



2008-03-07
Mati skrócił sobie Mamam Mirabel na MAMA BEL :) CITAJ znaczy czytaj

2008-03-07
AŁA BUBA, tak mówi na psa babci Zosi

2008-03-07
TANTIN Franklin, EMO Elmo, ENI Erni, BEJT Bert, ODZO Odżo, TELEK Trelek, EDET Edek,

2008-03-07
KAZIŚ tak mówi na dziadka Kazika

2008-03-07
MININA - Malina

2008-03-07
DESC deszcz, LIST liść

2008-03-07
DUM DUM auto, samochód, UTU pociąg, TATOJ - traktor

2008-03-07
IDZIŚ widzisz?

2008-03-07
MAMA SIO ;]

2008-03-07
TU tak woła do siebie

2008-03-07
liczebnik DWA używa w odpowiednim kontekście

2008-03-07
CICI, AŁA, BIII, MUUU, BEE, MEE, CHRR, KIC KIC, PUM - słoń, TOT kot, WILT wilk, ADA koń

2008-03-07
CAPA - czapa

2008-03-07
BAJA bajka, PAN pan,

2008-03-07
PICIU, MNIAM, PAPU, JEŚĆ, DAĆ, DAJ, MóJ, TY, TAM, CZEŚĆ, PIES

2007-05-13
Matejko prycha na kota ;)

2007-05-12
Młody mówi BACH! gdy upada