Smyki.pl - masz dziecko? pokaz je swiatu! Smyki.pl - masz dziecko? pokaz je swiatu!
Strona glowna Strona o mnie Galeria Pomoc Ksiega gosci Podziękowanie

Informacje z 2011.3:



2011-03-27 17:10

W końcu zdrowy.

Nareszcie.
W czwartek po raz pierwszy od pięciu tygodni byłem na rehabilitacji. Dotąd ciągle chorowałem. Gdy skończyłem drugi antybiotyk, było już trochę lepiej. Wtedy to trafiłem do otolaryngologa na konsultację. Wizyta trwała pięć minut, diagnoza - zapalenie trąbek słuchowych. Nie wyleczenie ich doprowadzi do całkowitej głuchoty. No i znowu dostałem antybiotyk. Jednak tym razem w zastrzykach.
Teraz ciekawostka: Pan Oto Jestem Laryngolog stwierdził, iż receptę na antybiotyk ma wystawić mój pediatra, bo On "...nie jest do tego powołany". Po wymianie swoich doświadczeń z rodzicami, którzy byli wcześniej u tego Pana Doktora, wyłonił się obraz prawdziwego Lekarza Pierwszego Kontaktu. Dziecko ma z nim tylko jeden kontakt na drugą wizytę rodzice zabierają dzieci gdzie indziej.
Zastrzyki okazały się bardzo, bardzo bolesne. Trochę więc płakałem, ale histerii nie było. Zaczynałem dopiero po wyjęciu igły, a kończyłem gdy już ubranego mama wkładała mnie do wózka. Pielęgniarki dziwiły się że taki mały, a taki dzielny.
Na kontrolę trafiłem już do innego otolaryngologa. Ten na szczęście jest lekarzem z powołania. Wizyta trwała ponad pół godziny. Przeprowadził szczegółowy wywiad z mamą, mnie dokładnie zbadał i stwierdził, że przez ciągłe chorowanie mam zniszczoną śluzówkę nosa i migdały. Krzywa przegroda nosowa i niska nasada nosa też robią swoje. Trąbki słuchowe okazały się tylko zaczerwienione, ale podanie antybiotyku pochwalił i przedłużył o kolejne pięć dni (ała...). Po czym przeprowadził tympanometrię, to znaczy badanie słuchu. Wynik badania: przesiękowe zapalenie uszu. Powinienem słabiej słyszeć.
Co prawda od jakiegoś czasu rodzice zauważyli, że łapię się za uszy, często budzę się w nocy, ale wiązali to z moim chorowaniem. Później objawy te pasowały do diagnozy o zapaleniu trąbek. Ale żebym źle słyszał! Przecież ja cały czas wyłapuję każdy najsłabszy dźwięk wokół mnie.
Wynik badania okazał się jednak prawidłowy. W moich uszach znajduje się wydzielina. Prawdopodobnie spowodowane jest to ciągłym chorowaniem. Wtedy wydzielina pojawia się w zatokach, oskrzelach i uszach. Konieczna okazała się wizyta u alergologa, aby znaleźć przyczynę. Inaczej ciągle będę chorować, a nie wyleczone uszy doprowadza do tego, że naprawdę ogłuchnę.
W trakcie chorowania przytrawiło mi się również bardzo nieprzyjemne i bolesne zakażenie miejscowe. Byłem na konsultacji u chirurga, aby stwierdził czy nie mam choroby Hirschprunga. Pan doktor przeprowadził wywiad, pooglądał rtg z wlewu kontrastowego i po dokładnym zbadaniu mnie zdecydowanie wykluczył podejrzewaną chorobę. Wizyta zadowalająca pod każdym względem. Jednak do czasu...
Wieczorem podczas kąpieli okazało się, że mam "zaognionego" siusiaka. Rano był już ogromnie spuchnięty i nabrzmiały ropą. Widok był przerażający. Rodzice przypomnieli sobie, że chirurg sprawdzał czy napletek dobrze się odprowadza, a nie zrobił tego w rękawiczkach. Jak później stwierdził inny lekarz podczas badania mogło dojść do mikro urazu i "coś" z powietrza w gabinecie albo dłoni chirurga doprowadziło do zainfekowania mojej skóry.
Zaczęły się kilka razy dziennie kąpiele w nadmanganianie potasu i korze dębu, okłady z rivanolu i smarowanie przeróżnymi specyfikami z antybiotykiem i bez. Do tego ciągłe leżenie w jednej pozycji, wyłącznie na plecach z rozłożonymi nóżkami. Suche pieluszki też nie wróżyły niczego dobrego, ale to z kolei była tylko moja obrona przed tym, żeby mniej bolało. Przez kilka dni wyłem, piszczałem i płakałem z bólu. Potwornego bólu. A wszystko to zawdzięczam najprawdopodobniej rutynie.
Na szczęście jest to już za mną. Po tym długim okresie chorowania, żebym się wzmocnił pani doktor przepisała mi różne specyfiki, które dzielnie połykam. Mam nadzieję, że teraz będą przytrafiać mi się tylko wesołe przygody. No i mam nadzieję,że zacznę rehabilitację w tym tygodniu pełną parą.

PS
Dziękuję za wszystkie życzenia powrotu do zdrowia. Z Wami łatwiej było mi przez to przejść.

 



Komentarzy: 2 (Komentarze)





2011-03-08 11:42

Dzień Kobiet



Dla dziewcząt, które znamy
moc życzeń dzisiaj mamy,
dużo zdrowia, szczęścia i miłości
oraz kwiatów i radości,
niechaj się to niesie na cały kraj,
dziś dla pań wszystko naj... naj... naj.

Tomek z Tatą





Komentarzy: 5 (Komentarze)





2011-03-02 18:16

Choroby czas.

Oj wszystko mi się ostatnio skomplikowało...
Już drugi tydzień jestem chory. Tak jak poprzednio znowu dopadło mnie paskudne zapalenie oskrzeli i nie chce puścić. Dzięki czemu moja codzienność to po raz kolejny antybiotyk dwa razy na dobę. Jego smak jak zawsze jest paskudny, więc robię co tylko w mojej mocy, żeby go nie przełknąć.
Do tego dochodzą 2 - 3 razy dziennie inhalacje z nebulizatora i oklepywanie, aby pomóc usunąć nadmiar nagromadzonej wydzieliny. I z tym jest największy problem, bo osłuchowo jest już niby lepiej niż było, ale ciągle mam zalegania galaretowatej wydzieliny. Leki wykrztuśne nie spełniają chyba swojej roli, bo nie widać żadnych skutków ich działania. Zadanie na ten tydzień to ostateczne pozbycie się tego paskudztwa.
Siedzimy razem z mamą w domu i walczymy, aby jak najszybciej wrócić do zdrowia. Koniec lutego okazał się kolejną nie planowaną przerwą w rehabilitacji. A wydawało się, że już zacząłem ćwiczyć pełną parą.
Och fatalna jest ta zima, byle do wiosny.

 



Komentarzy: 6 (Komentarze)