Smyki.pl - masz dziecko? pokaz je swiatu! Smyki.pl - masz dziecko? pokaz je swiatu!
Strona glowna Strona o mnie Galeria Pomoc Ksiega gosci Podziękowanie

Informacje z 2011.7:



2011-07-24 12:04

Wakacyjne wycieczki.

Jak już poprzednio wspominałem podczas pobytu w Łebie byłem na dwóch wycieczkach. Teraz Wam o nich opowiem.
Pierwsza to była wycieczka statkiem po morzu. Czułem się jakbym płynął na pirackim okręcie. Wszystko było z drewna, więc miało się wrażenie, że statek ma kilka wieków.
Statkiem całkiem mocno bujało i nawet trochę morskiej wody wlało się na pokład. Mama musiała mocno trzymać wózek ze mną, a tata stał blisko i próbował robić zdjęcia i filmować.
Załoga myślała, że fale mnie ukołysają i będę spał podczas rejsu. Jednak ja cały czas byłem czujny. Extra odczucia są przy takim pływaniu. Gdybym mieszkał bliżej morza to był bym częstszym gościem na pokładzie.
Byłem także na innej fajnej wycieczce. Mój nowy przyjaciel Janusz, który razem z rodzicami też mieszkał w "Zdrowotelu", zaledwie kilka pokoi obok naszego. Namówił nas na wypad do Parku Dinozaurów w Łebie. Pojechaliśmy tam wspólnie meleksem. Dla mnie to była wyjątkowa przejażdżka, bo nie siedziałem w foteliku tylko u mamy na kolanach.
Jednak prawdziwe atrakcje czekały na nas dopiero na miejscu. Ponieważ Januszek był już w Parku wcześniej to wziął na siebie rolę przewodnika. Oprowadzał nas po całym parku i ze szczegółami opowiadał mi o wszystkich dinozaurach jakie tam spotkaliśmy. Okazało się, że jest ich znawcą i wielkim fanem. Dodam tylko, że Januszek ma trzy latka, a swoją wiedzą o dinozaurach (łącznie z wymienianiem trudnych nazw bez kartki, bo przecież nie umie jeszcze czytać) zadziwiał i zawstydzał prawie wszystkich dorosłych, których spotkaliśmy podczas zwiedzania. Kilka godzin tam spędzonych minęły bardzo szybko.
Oprócz oglądania dinozaurów i innych stworzeń można poszaleć na placu zabaw lub zajrzeć do mini zoo albo kina 5D. Miejsce jest dobrze zorganizowane. Widać, że właściciele przygotowują kolejne niespodzianki, więc wkrótce będzie jeszcze bardziej interesująco. Jak będziecie w pobliżu zajrzycie, bo warto.

PS
Dziekuję Januszkowi za zaproszenie mnie do swoich dziadków. Spędziliśmy wspólnie całe sobotnie popołudnie na świeżym powietrzu w przydomowym ogródku. Mogłem się turlać po trawie (i ją skubać), bujać się na huśtawce i bawić na kocu. Dorośli rozmawiali, zajadali się smakołykami. Było bardzo miło i wesoło. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam Januszka i całą jego rodzinę, którą miałem przyjemność poznać.

Komentarzy: 6 (Komentarze)





2011-07-18 20:38

O wakacjach.

Wakacje to głównie odpoczynek i leniuchowanie. U mnie też teraz tak jest, ponieważ część ośrodków rehabilitacyjnych podobnie jak szkoły jest zamknięta, więc ja z dnia na dzień mam coraz mniej zajęć. Dlatego za tydzień wyjeżdżam z mamą na turnus rehabilitacyjny do "Optimy", żeby nie mieć takiej długiej przerwy, ponieważ tylko regularne zajęcia mogą przynieść poprawę mojej kondycji, a na ostatniej wizycie u neurologa dostałem bardzo słabą ocenę.
W Wadowicach czekają mnie dwa tygodnie w kombinezonie TheraSuit, plus inne zajęcia. Powiem Wam, że zanosi się na niezłą harówkę. Napewno nie będzie tak "lajtowo" jak w Łebie. No i nie będzie szumu fal...
To był mój drugi raz nad morzem i drugi raz w ośrodku "Zdrowotel Łeba". Poprzednio byłem tu dwa lata temu, ale wtedy prawie cały czas było zimno. Na spacery po plaży byłem zawsze ubrany jak na ciężką zimę.
Nie to co tym razem, wylegiwanie się na słońcu (właściwie w cieniu), pływanie w morzu (zamoczenie się, bo woda jak zawsze "zamrożona"), podjadanie piasku (był wszędzie, więc trzeba było spróbować), notoryczne próby rozwalenia wiatrochronu (żeby zobaczyć co tak szumi po jego drugiej stronie). Tak, na plaży bardzo mi się podobało.
Po za nią też, bo była ładna pogoda i prawie cały czas byłem na powietrzu. Za wyjątkiem chwil kiedy rodzice mieli swoje pory karmienia i z rana kiedy mieliśmy zajęcia. Nawet jak trafiły się trzy pochmurne dni to nie lało przez cały czas i można było pospacerować.
Z wszystkich zabiegów jakie były w ofercie bardzo liczyłem na hydromasaż. To takie śmieszne bąbelki w dużej wannie. Niestety już go nie ma, bo się podobno popsuł, wielka szkoda. Jak się później okazało, zabiegi jakie miałem zlecone też były przyjemne. Najpierw była muzykoterapia, ale nie taka jaką mam u siebie w ośrodku. Tutaj całą rodziną leżeliśmy na matach masujących, z głośników leciała relaskująca muzyka, a Pani prowadząca zajęcia masowała mi stópki. Potem miałem ćwiczenia z ciocią Kasią. Niby się ze mną bawiła (przynajmniej tak mi się wydawało), ale przy tych ćwiczeniach musiałem się nieźle powysilać. Na koniec przychodził czas na masaż. Masowane miałem rączki i nóżki. Nie powiem było przyjemnie, jednak najbardziej podobało mi się gdy mogłem pozlizywać oliwkę z rączek, mniam pycha.
Byłem również na dwóch wycieczkach, ale opiszę je następnym razem.
Bardzo ważne jest dla mnie przebywanie nad morzem, żeby zażywać jak najwięcej jodu. Dzięki temu po powrocie do domu nie będę chorować. Poprzednim razem starczyło na prawie pięć miesięcy.
Podsumowując to był bardzo udany turnus. Była mama, był tata, szumiało morze i świeciło słońce... Tylko czas nie leniuchował i tak szybko, szybciutko uciekał.
Za rok koniecznie chcę tu wrócić.

Komentarzy: 2 (Komentarze)