Smyki.pl - masz dziecko? pokaz je swiatu! Smyki.pl - masz dziecko? pokaz je swiatu!
Strona glowna Strona o mnie Galeria Pomoc Ksiega gosci Podziękowanie

Informacje z 2013.8:



2013-08-02 22:36

Wakacyjny czas...

Zapewne zastanawiacie się co u mnie na blogu taka cisza. Otóż spieszę wyjaśnić co u mnie. Wakacyjne dni upływają nam nieco leniwie, bo rehabilitacji mam mniej niż na co dzień, ze względu na sezon urlopowy. Tak, tak ciocie też muszą odpocząć, aby potem cały rok miały głowy pełne pomysłów na zajęcia. Z jednej strony to niezbyt dobrze dla moich mięśni i ogólnie dla mnie całego, a z drugiej strony, to nawet lepiej, bo mama ciągle jest niesprawna. Każde wyjście z domu to nie lada wyprawa, a wiecie jak działa komunikacja miejska. Mama porusza się o kulach. Kolano ciągle nie wróciło do sprawności po operacji i całej tej kontuzji. Żyjemy w takim dzikim kraju, że tata po 60 dniach opieki musiał wrócić do pracy. Bo za więcej nikt mu nie zapłaci. Jednak nikogo nie interesuje fakt,ż e ja sam potrzebuję całodobowej pomocy osoby drugiej. Sam nic nie potrafię. Do tego kontuzja mamy nie odpuszcza. I mamy błędne koło. Z zasiłków jakie wypłaca MOPS nie starcza nawet na mleko, a gdzie opłaty i itp. sprawy? Tata musiał zatem z duszą na ramieniu wrócić do pracy. Opiekę za to nad całym domem , mną i mamą przejęła babcia. Dobrze, że ona jeszcze daje radę i stara się wszystko ogarnąć. Wiem nie jest jej łatwo, ale co ma zrobić. Codziennie rano stawia się na placu naszego boju i ogarnia wszystko po kolei. Najgorzej mamy w dni kiedy mamy rehabilitację. Tak, tak mamy. Bo i ja i mama teraz musimy intensywnie ćwiczyć. Ja, żebym nie stracił dotychczasowej sprawności, a mama, aby mogła wrócić do pełni sił po urazie. Kolano niestety ciągle się nie zgina i nie jest sprawne, aby mogła jechać samochodem. Państwo nie zapewnia rehabilitacji w ramach kontraktu z NFZ dorosłym, więc gdyby nie zajęcia prywatne, to aż strach pomyśleć w jakim byłaby stanie dzisiaj. A jak wiadomo, czas nie jest dobrym sprzymierzeńcem. Bo im szybciej się zacznie rehabilitację po operacji i ponad miesięcznym unieruchomieniu tym lepiej. A tu perspektyw brak. Gdyby nie zajęcia z wujkiem Piotrkiem, który najpierw do nas do domu przyjeżdżał, to mama byłaby osobą leżącą. Tak to właśnie wygląda. Jednak to pochłania niemałe fundusze z domowego budżetu, który i tak duży nie jest. A liczyć trzeba wszystko razy dwa. Bo przecież moje zajęcia w kombinezonach też są prywatne. Niby mamy 1%, ale te środki zostaną dopiero nam udostępnione w listopadzie. Do tego czasu musimy sobie radzić sami.
Zajęcia mamy w Sosnowcu, więc musimy jechać z przesiadką. Środki komunikacji miejskiej to inna bajka, bo niby przystosowane do przewozu osób niepełnosprawnych tylko panowie kierowcy zapominają, aby blisko krawężnika podjechać. No i wtedy nie lada się trzeba nagimnastykować, aby wysiąść z wózkiem lub o kulach. Babcia już jest mega specjalistką w takiej gimnastyce.
Jakby tego było mało, ciągle mam ataki padaczki, nad którymi trudno zapanować. Okres wakacyjny to i czas urlopów lekarzy. Specjalisty zatem brak. Mama musi sobie jakoś z problemem radzić sama. Do szpitala się nie wybieramy, bo tam jakiejś wielkiej pomocy nie ma. A tak na marginesie to od maja nie mamy jeszcze wypisu z poprzedniego mojego pobytu na neurologii. Najpierw pan dr nie zrobił epikryzy, bo ciągle myślał co wpisać, a potem najzwyczajniej poszedł na urlop. Tak błogo minęły trzy miesiące. Zalecone leki niezbyt działają, a innych wdrożyć się nie da, bo nie ma wypisu. Kolejne koło się zamyka. Mamy już powoli dość tego wszystkiego. Zbyt dużo niefajnych rzeczy w tym roku się przytrafia, tylko dlaczego wszystkie akurat nam? Mam nadzieję, że następna notka będzie nieco bardziej optymistyczna i wreszcie będę mógł napisać, że mama wróciła do formy, a ja na wszystkie możliwe zajęcia. Trzymajcie proszę zatem kciuki mocno zaciśnięte. Pozdrawiam Wszystkich odwiedzającym mojego bloga i do następnej notatki.

P.S.
Dziękuję Wszystkim za każdą formę pomocy. To szczególnie teraz jest dla nas bardzo ważne. Jesteście Wielcy.



Komentarzy: 0 (Komentarze)