Strona główna   O mnie   Moja galeria   Księga gości   Podziękowania

 

 

 Griszkowy Pamiętnik,

czyli wzloty i upadki chłopca niepełnosprawnego...

 

 

 

 

      

Nowy rok szkolny...
  2016-09-09 20:38

 

 

      Nowy rok szkolny zaczęliśmy z przytupem - bez żadnych perturbacji organizacyjnych. Napiszę jeszcze raz - ŻADNYCH... Wszystko zgodnie z ustaleniami, bez poślizgów, bez szarpania się... Wszystko w zgodzie z przepisami i oczekiwaniami... Normalnie aż się boję pisać żeby nie zapeszyć...

Można? Można! Cieszę się z tego co udało się wypracować w relacjach z Grzesiowymi terapeutami i nauczycielami... Odrobina wzajemnego zrozumienia, znajomość przepisów, zaangażowanie na odpowiednim poziomie... i życie naprawdę staje się łatwiejsze :) 

W tym roku Grześ terapię logopedyczną będzie miał z nową panią, trochę tęsknimy za panią Grażynką, która ze względów osobistych musiała zrezygnować z pracy z Grzesiem, ale jak to mówią nie ma tego złego... Pani Małgosia neurologopedka, która przejęła terapię po pani Grażynce wydaje się być bardzo energiczną kobietą, która z jednej strony wie co chce z Grzesiem przez terapię osiągnąć, a z drugiej jest świadoma, że postawione cele dla powodzenia wykonanej pracy muszą być adekwatne do możliwości Grzesia. Ma swoją wizję pracy z Grzechem i za to już ją lubimy. Na dzień dobry "sprzedała" nam kilka cennych rad i zaleceń do codziennego stosowania, zakomunikowała też co będzie jej (i nam) potrzebne do pracy z Grzechem. Wakacje się skończyły... Czas nauki dla syna i rodziców uważamy za rozpoczęty.

Z życia wzięte:
Grześ przysłuchuje się rozmowie. Matka do drugiego Rodziciela - "Piotrek co Grześ dzisiaj robił z logopedką na zajęciach?" Rodziciel - "Masowała mu buziaka, podniebienie od środka, uczyli się liter p i t", Matka drąży - "A zademonstrowaliście Pani co Grześ już potrafi?", Rodziciel - "Nie musieliśmy, Grześ non stop wołał mama, teraz będą się uczyć mówić tata", na co Grzech wyraźnie urażony posądzeniem, że nie potrafi - "Tata" :)

 

      
 

 

Komentarzy: 0 (Komentarze)
 

 

 

 

      

Bez tematu...
  2016-08-20 16:55

 

 

       Strasznie dawno nie uzupełniałam Griszkowego pamiętniczka... Powody są co najmniej dwa - po pierwsze ciągły niedoczas, a po drugie teoretyczna stabilizacja w życiu Grzecha.

W uporządkowanym na swój sposób świecie Grzesia, właściwie niewiele nowego w ostatnim czasie się dzieje. Pomijając fakt, że rośnie jak na drożdżach przez co jego "obsługa" wymaga z naszej strony coraz większej siły fizycznej (której pokłady z niewiadomych przyczyn topnieją w zastraszającym tempie) to w trakcie roku szkolnego egzystencja syna obraca się właściwie wokół zajęć z nauczycielką, rehabilitacji, pracy z terapeutami, wizyt kontrolnych u specjalistów i "bycia" z najbliższymi. Z perspektywy czasu mogę napisać, że kiedy Grześ był mniejszy wszystko było jakieś prostsze. Łatwiej było nam się zorganizować, łatwiej było opuszczać z Grzesiem dom - jego azyl, a zarazem więzienie, żyliśmy szybciej i bardziej intensywnie, a wymagało to od nas dużo mniejszego nakładu sił niż teraz. Czyżby to już starość? Nie wykluczone, czas pędzi jak szalony, a starsza latorośl właśnie skończyła 18 lat...

Wakacje w tym roku bardziej z konieczności niż wyboru spędzamy w domu. Grzech odpoczywa od rewalidacji z Panią Bożenką, pracy z logopedką i częściowo od rehabilitacji. Powtarzamy w miarę możliwości i chęci Grzesia wszystko czego nauczył się w minionym roku szkolnym - śpiewamy, czytamy, pokazujemy, wokalizujemy, lepimy z ciastoliny, kibicujemy "naszym" na olimpiadzie i tak w kółko - radosne kółko... bo mimo iż padaczka i inne przeciwności Grzechowi nie odpuszczają to jest on chyba jednym z najczęściej uśmiechających się i śmiejących dzieci jakie znam. Na każdych wakacjach dokonujemy pewnych odkryć w temacie naszego syna - w tym roku odkryciem jest przyzwolenie na mycie zębów szczoteczką elektryczną, której buczenie nie tak dawno wywoływało u syna panikę nie mniejszą niż elektryczna maszynka do włosów.

Za kilka dni koniec błogiego lenistwa... Wrócą obowiązki i ciężka praca, wrócą nierozwiązywalne dylematy dotyczące bioder i stopy Grzecha, wrócą pytania odnośnie ewentualnej modyfikacji leczenia padaczki i pewnie mnóstwo innych... ale to za kilka dni... póki co wciąż mamy wakacje...

 

      
 

 

Komentarzy: 0 (Komentarze)
 

 

 

 

      

Ferie...
  2016-02-13 14:52

 

 

       Ferie zimowe uważam za zakończone...

Co prawda trudno je nazywać zimowymi - za oknem na termometrze plus 6 stopni i zielona trawa - ale nie da się ukryć, że 14 dni laby dobiegło końca. Czas odpoczynku od "szkoły", od wstawania skoro świt na terapie (najwcześniejsze zajęcia Grzecha rozpoczynają się o godzinie 6.45 rano), czas błogiego leniuchowania. Szkoda, że to już koniec bo Grzechowi potrzebna już była przysłowiowa odsapka, a że syn na swoich śmieciach czuje się najlepiej więc dni wolne od szkoły spędził w domu, w towarzystwie ukochanej babci i siorki. Babcine śpiewanie i niekończące się rozmowy z wnukiem zaowocowały nową umiejętnością. Grześ zapytany: jak się nazywasz? - odpowiada "Ge-ge". Niestety nasze dziecko coraz bardziej interesowne jest więc aby usłyszeć odpowiedź na zadanie pytanie najpierw trzeba cwaniaczka przekupić jakąś zadowalającą go obietnicą - zaśpiewania ulubionej piosenki, albo przełożenia z fotela na materac.

Mimo iż prawdziwej zimy (takiej z mrozem i śniegiem) właściwie w tym roku u nas nie ma to i tak marzymy już o totalnym ciepełku i słoneczku, o tym żeby się wyrwać całą rodzinką z tego naszego więzienia na czwartym piętrze. Marzymy żeby Grzech mógł doświadczać innych ludzi, świata zewnętrznego. Marzymy ale wiemy, że marzenia czasami się spełniają. I zrobimy wszystko żeby im w tym pomóc :)

 

      
 

 

Komentarzy: 0 (Komentarze)
 

 

 

 

      

Święta, Nowy Rok i takie tam...
  2016-01-02 22:17

 

 

       Święta, święta i po świętach. Nawet Nowy Rok już przyszedł. Strasznie szybko ten czas pędzi. Za szybko...

Święta spędziliśmy kameralnie u nas w domu, z Grzesiową babcią. Było pysznie, rodzinnie i spokojnie. Nie obyło się jednak bez nostalgii i wspomnień o tych, którzy z nami do wigilii już nigdy nie zasiądą i o tych, którzy są gdzieś tam... w świecie. Tradycyjnie już wspólnie spędzony czas zaowocował nowym spostrzeżeniem w zachowaniu Grzecha. Temat raczej nieadekwatny do magii Świąt ale cóż... Nie wdając się w szczegóły - podejrzewamy, że Grzech sygnalizuje pampersowe "grubsze sprawy" nie tylko po fakcie ale także przed. Jeszcze nad tym spostrzeżeniem musimy popracować i przypilnować syna, problem jednak w tym, że rozbieranie i ubieranie Grzecha po każdym "Eee" (niekoniecznie "prawdziwym") to naprawdę spory wysiłek fizyczny i nie lada wyzwanie dla naszych kręgosłupów. Jak to mówią pożyjemy - zobaczymy. Spędzony świąteczno-noworoczny czas to także wprowadzenie do repertuaru wspólnego śpiewania z Grzechem piosenki o choince ("Na gałązce choinkowej wiszą dwa jabłuszka, przy jabłuszku pierwszym pajac przy drugim kaczuszka...") - syn bezbłędnie włącza się w odpowiednim momencie słowami "kwa-kwa":) I jeszcze coś - po wystrojeniu Grzecha na wigilię w świąteczną koszulę  uzmysłowiłam sobie, że mój mały Grześ to już całkiem duży przystojniak. Przytłaczają mnie takie spostrzeżenia, bo zupełnie podświadomie zaczynam się zastanawiac jaki dziś byłby nasz syn gdyby urodził się zdrowy? Jak wyglądałoby życie naszej rodziny...

Ze względu na ciągły niedoczas w jakim się ostatnio znajduję nie zdążyliśmy w zeszłym roku podziękować naszym pomagaczom, którzy bardzo skutecznie wspierają rehabilitację i leczenie Grzesia. Wielkie dzięki wszystkim, którzy pamiętali o Grzesiu rozliczając 1% podatku za 2014 - jeżeli możecie to prosimy pamiętajcie o nim również w bieżącym roku. Te środki pomagają nam zabezpieczyć Grzesiowi niezbędny sprzęt, rehabilitację, leki, pampersy. Dziękujemy również za indywidualne wpłaty na Grzesiowe subkonto w Fundacji. Jeszcze raz serdecznie dziękujemy, że z nami jesteście i że wsparcie nas w tej nierównej walce.

 

      
 

 

Komentarzy: 0 (Komentarze)
 

 

 

 

      

Wspominamy lato :)
  2015-12-13 17:51

 

 

        Coraz bliżej święta, za oknem wieje i leje, a że lubimy ciepełko i słonko to z dużą przyjemnością wrócę do okresu wakacyjnego.

       W tym roku wakacje (już po raz drugi) spędziliśmy na turnusie rehabilitacyjnym w Międzywodziu, w Ośrodku Gwarek, z naszymi przyjaciółmi z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Rodzin Osób Niepełnosprawnych Razem Możemy Więcej. Widzieliśmy się ostatnio dwa lata temu i nie mogłam wyjść z podziwu jak bardzo urosły nasze dzieciaki... za to my rodzice w ogóle się nie zmieniliśmy :) Było fajnie. Dla nas najważniejsze, że Grześ godzinami przebywał na świeżym powietrzu wypełnionym olejkami sosnowymi i jodem - tego u nas nie ma.

Ze względu na niekończące się tłumy i walkę o niemal każdy centymetr piasku - plaża nie stała się naszym wymarzonym miejscem, ale kilometrowe spacery - o tak, to się synowi podobało. Tym to sposobem odkryliśmy cudny park z atrakcjami dla dzieci przy Kościele i mnóstwo przydatnych skrótów.

W ramach wycieczki kulturoznawczej byliśmy w Trzęsaczu. Ciekawe miejsce z możliwością multimedialnego poznania jego historii. Legenda o Zielenicy i królu Bałtyku nawet Grzechowi się spodobała - migające światełka, muzyka, wartka akcja, przemieszczanie się z pomieszczenia do pomieszczenia i udało się bez większych problemów dotrwac do końca multimedialnej prezentacji...

Tradycyjnie już korzystaliśmy z atrakcji wesołego miasteczka przy ośrodku. Przejażdżki karuzelą były dla Grzecha faktyczną przyjemnością, a dla niektórych realnym kontaktem z "prawdziwą" kierownicą.

Wieczorami obserwowaliśmy malownicze zachody słońca i spacerowaliśmy po wyludnionej trochę plaży.

Korzystaliśmy z dobrodziejstw grillowanej kaszaneczki, kiełbaski i rybki (raz nawet ogromnego własnoręcznie złowionego szczupaczka), świętowaliśmy urodzinki aż trzech turusowiczów - jednego skutecznie i zgodnie z tradycją wprowadzaliśmy w dorosłość... Niestety mimo upałów, które nie dawały żyć na śląsku, nad morzem trafiliśmy na raczej mieszaną pogodę - tydzień ciepło, tydzień zdecydowanie mokro i zimno. Zmiana pogody pokrzyżowała nam trochę plany i nie zdążyliśmy popłynąć w rejs wodolotem, zostało nam podziwianie go z brzegu mariny - może następnym razem się uda.

Odwiedziliśmy za to Międzyzdroje, na molo tak wiało, że mało nam głów nie pourywało i nie zdecydowaliśmy się na głębsze wyjście "w morze". Rekompensatą za brak słonka i zburzone fryzury były przepyszne lody i gofry na deptaku.

Generalnie humory i kreatywność w wypełnianiu wolnego od ćwiczeń czasu nawet w niepogodę dopisywały więc nie było czasu na nudę. Hitem wieczorów tegorocznego turnusu były rozgrywki makao, gdzie udało mi się pobić wszelkie niechlubne rekordy - ciągnięcie 16 kart pod rząd i 8-kolejkowy postój.

Bawiliśmy się przednio, odpoczęliśmy, naładowaliśmy baterie i jak zwykle nie mogliśmy uwierzyć, że pobyt tak szybko dobiegł końca.

 

      
 

 

Komentarzy: 2 (Komentarze)
 

 

 

 

      

O tym i o owym...
  2015-07-12 17:24

 

 

       Jakoś zaniedbałam ten nasz dzienniczek. Czasu mam jakby z roku na rok coraz mniej. Energii również. A tymczasem dzieje się...

       Końcem maja z dużą radością rozpoczęliśmy sezon działeczkowy. I nie da się ukryć, że nigdzie indziej nasze dziecko nie czuje się tak bezpieczne poza domem i nigdzie indziej harce i wygłupy z tatą nie smakują tak jak tam.

Co prawda trochę czasu upłynęło nim Grześ przypomniał sobie i przywykł do otwartej przestrzeni, powiewu wiatru i promieni słonka przeciskających się przez gałęzie rozłożystej wiśni ale jak już się zadomowił na swoim działkowym kocu to... na koniec dnia trawkę wytrzepywaliśmy zewsząd - nie tylko z włosów i zza bluzeczki.... A tak w ogóle kocyk? Po co komu kocyk jak dookoła tyle trawy. Najlepsza do tarzania jest ta najbardziej wypalona przez słonko...

Po każdej takiej wyprawie Grzech łapie witaminy E w takiej dawce, że wieczorem i przez kilka kolejnych dni jego buziak przypomina dojrzałą malinkę. Niestety pogoda i okoliczności póki co pozwoliły tylko na kilka takich wypraw. A szkoda, bo nasz zakątek jak zwykle o tej porze roku kusi zapachami i kolorami roślin wszelakich oraz smakiem pierwszych owoców.

       Jak to mówią - nie samą radością żyje człowiek. Grzech znowu przetestował naszą inteligencję. Kolejny raz przyszło nam się zmierzyć ze stresem związanym z bólem, jak zwykle "niewiadomego pochodzenia", który ni z tego ni z owego  dopadł syna. No właśnie bólem, którego źródła nie zdołaliśmy na czas zidentyfikować. Obstawialiśmy brzuch, może drugie biodro. I wszystkie podejmowane przez nas działania szły w tym kierunku. Tymczasem jak już udało się nam postawić diagnozę i przedstawić ją lekarzowi pierwszego kontaktu (sceptycznie zresztą nastawionego do rodzicielskiego rozpoznania) konieczna stała się wizyta na chirurgii dziecięcej w Opolu i operacyjny zabieg usunięcia skręconego jąderka. Grzech tradycyjnie już w takich sytuacjach zaskoczył nas siłą i akceptacją rzeczywistości. Momentami chyba większą niż nasza...  

W szpitalu Grzecha odwiedzili wolontariusze z Fundacji Dr Clown. Chęci i zapału do zabawy z przyczyn oczywistych nie było ale balon się synowi bardzo spodobał - memlał go, ugniatał, ściskał w nieskończonośc, nawet w drogę na salę operacyjną nową zabawkę zabrał...

        Skończył się rok szkolny. Kolejny... Myślę, że dobrze przepracowany zarówno przez Grzecha jak i starszą latorośl. Dumna z nich jestem. Ola obok szkolnej edukacji poznała w tym roku wartość osobiście zarobionych pieniędzy. Oboje zasłużyli na odpoczynek... Urlopie przybywaj...

 

      
 

 

Komentarzy: 0 (Komentarze)
 

 

 

 

      

Piankolina...
  2015-04-26 18:07

 

 

       Zauważyłam,  że ostatnio sprawdzają się u nas powroty do starych zabawek...

Jakiś czas temu zamówiłam Grzesiowi na Allegro piankolinę - maleńkie, lepkie, kolorowe kuleczki styropianowe. Pomyślałam, że ze względu na swoją strukturę będą stanowiły fajną bazę do terapii ręki. Niestety w przeciwieństwie do tradycyjnej ciastoliny nie wzbudziły specjalnego zainteresowania Grzesia. Odłożyliśmy je zatem "na bok". Dzisiaj zupełnie przez przypadek opakowane w folię kuleczki z sukcesem zostały odkryte na nowo...

Grześ właściwie od razu przekonał się do przyklejających mu się do rączek kuleczek. Gnieceniu i przekładaniu masy z ręki do ręki nie było końca...

Nawet kilka bałwanków udało się uśmiercić.

Szkoda, że tak późno od zakupu piankoliny udało się przekonać do niej Grzecha bo część kolorów zdążyła już wyschnąć. Kulki świetnie przyklejają się do woreczka foliowego jest zatem szansa, że następnym razem uda się uatrakcyjnić zabawę o "miętolenie" masy w woreczku. Jeśli zainteresowanie tą strukturą utrzyma się na dłużej to obowiązkowo będzie trzeba dokupić piankolinę w Grzesiowym ulubionym i jedynie słusznym - czerwonym kolorze...

 

      
 

 

Komentarzy: 1 (Komentarze)
 

 

 

 

      

Biodrowa refleksja...
  2015-04-18 18:48

 

 

       Od operacji Grzesiowego biodra, w marcu minęły już dwa lata... Według zapewnień profesora z otwockiego szpitala po operacji miało być lepiej - bo przecież nie da się zepsuć czegoś co jest już zepsute... A jednak - dało się...

Grześ mimo wysiłków naszych i rehabilitantów nie wrócił do sprawności sprzed zabiegu. Nogi nadal różnią się długością (i to znacznie), utrzymuje się duży przykurcz podkolanowy operowanej nogi co nie pozwala na jej pełny wyprost, choć widoczny jest niewielki postęp to Grześ ciągle nie używa jej z taką łatwością i wszechstronnością jak tej lewej nieoperowanej. Nie wspomnę już o samodzielnym siadaniu na piętach, czy siedzeniu "po turecku" - te umiejętności możemy pooglądać wyłącznie na starych zdjęciach... Taki obrót sprawy powoduje, że jeszcze trudniej nam zdecydować się na jakiekolwiek dalsze działania "reperacyjne", które wiszą nad nami niczym gilotyna. Lewa stopa wykoślawiła się masakrycznie, prawy bark wyskakuje przy każdym gwałtowniejszym ruchu. Szczęście w nieszczęściu Grzech sam potrafi z powrotem wprowadzić go w odpowiednie miejsce. Generalnie kiepsko to wszystko wygląda...

Tymczasem Grzechulec niewiele sobie z tego wszystkiego robi. Jak na prawdziwego fightera przystało nie poddaje się. Próbuje, ćwiczy, kombinuje, szuka dogodnych dla siebie pozycji. I wbrew ograniczeniom osiąga swoje maleńkie sukcesy. Turlając się po ziemi, zaczyna wykorzystywać "napotkane" na swojej drodze meble aby przyjąć samodzielnie pozycję choć trochę wyższą niż leżąca. Czasami kończy się tylko na oparciu głowy o pufę, a czasami udaje się prawie usiąść chwytając za oparcia fotela. Ostatnio podczas rehabilitacji Grześ zademonstrował babci coś takiego:

Babcia była pod sporym wrażeniem... Dzwoniąc do mnie po rehabilitacji do pracy stwierdziła, "wiesz, dzisiaj to jestem taka szczęśliwa - jakby mi ktoś sto tysięcy podarował "...  Trudno o lepsze podsumowanie...

 

      
 

 

Komentarzy: 2 (Komentarze)
 

 

 

 

      

Motywacja...
  2015-03-01 20:39

 

 

       Miała być zaległa notka o pieczeniu serniczków ale będzie o czymś co wydarzyło się dzisiaj podczas zabawy na materacu...

Zabawa zaczęła się zupełnie niewinnie od wspólnego czytania  zestawu ulubionych książeczek o piesku, o kurce, o murzynku Bambo, o 10 bałwankach i jeszcze kilku innych - ja czytałam, a Grześ włączał się w odpowiednim momencie wyrazami, które zna... Potem był jeszcze wspólnie odśpiewany ulubiony repertuar muzyczny: piosenka o ogórku (buraczku, ziemniaczku, koperku, selerku), szła dzieweczka do laseczka, o zimie,  tańczymy labado. Jednym słowem było wszystko i śpiewanie i klaskanie i pokazywanie... W pewnym momencie Grześ demonstracyjnie zażądał zmiany pozycji… Wobec czego  przeszliśmy "do parteru"... Wyciągnęłam ze skrzynki z zabawkami zapomniane już trochę trzy kolorowe piłeczki. Pokazałam je Grzechwi, który leżąc na boku zaczął po nie sięgać i lotem błyskawicy przekładać za siebie, chowając je przede mną... Gdy przełożył wszystkie, poprosiłam żeby mi jedną oddał… Niestety prośba została przez syna totalnie zignorowana… Ponowiłam zatem próbę obiecując, że jak znajdzie i poda mi piłeczkę to zaśpiewamy piosenkę o ogórku… I co? Reakcja była natychmiastowa… Nie dość, że piłeczka została „odnaleziona” to jeszcze precyzyjnie dostarczona do moich rąk… Dwie kolejne piłeczki spotkał identyczny los… Za każdym razem odśpiewywaliśmy piosenkę o kolejnym warzywku… Takie zabawy utwierdzają mnie w przekonaniu, że Grześ naprawdę dużo rozumie i sporo potrafi… Wystarczy go tylko odpowiednio zmotywować…

 

      
 

 

Komentarzy: 2 (Komentarze)
 

 

 

 

      

Nowy Rok...
  2015-01-03 19:05

 

 

       No i jest... Nowy Rok... 2015... Jaki będzie? Już dzisiaj wiemy, że dla nas na pewno bardzo pracowity, wymagający sporo cierpliwości i siły - o wiele bardziej wyczerpujący niż ten miniony... Pełen wyzwań i trudnych wyborów... Liczymy jednak, że przy odrobinie szczęścia to co zaplanowaliśmy uda się doprowadzić do końca.

Póki co nowy rok rozpoczął się dla nas średnio szczęśliwie. Po dwóch tygodniach od ostatniej dawki antybiotyku Grześ znowu został zaatakowany przez jakiegoś bakcyla. Tak zakatarzone, kaszlące i kichające flegmą nasze dziecko jeszcze chyba nie było... Czosnek, miód, cytryna, syropy, krople do nosa, olejki eteryczne, podwójna para skarpet na nogi, oklepywanie... i pobożne życzenia żeby pomogło... Wszak służba zdrowia w imię dobra pacjenta kolejny raz się na niego wypięła i postanowiła zastrajkować...  Wydaje mi się, że dużo rozumiem ale tego nijak pojąć nie potrafię... Biorąc pod uwagę bezmyślność i beztroskę z jaką pozbawiono nas możliwości skorzystania z porady lekarza pierwszego kontaktu oraz dostępu do historii leczenia Grzesia, bez żadnych skrupułów złożymy nową deklarację tam gdzie na pomoc będziemy mogli liczyć w każdym czasie - niezależnie od pory roku i etapu negocjowania umowy z NFZ...

 

      
 

 

Komentarzy: 0 (Komentarze)
 

 

 

 
 

 

 

 

   To już było:

   Archiwum:
2016 Wrzesień Sierpień Luty Styczeń
2015 Grudzień Lipiec Kwiecień Marzec Styczeń
2014 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń
2013 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń
2012 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Luty
2011 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Czerwiec Maj Marzec Luty
2010 Grudzień Listopad Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Kwiecień Marzec Luty
2009 Grudzień Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń
2008 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń
2007 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec

A to już było:

ć

Jesteś moim 300595 gościem.

 Jeżeli chcesz wesprzeć  leczenie i rehabilitację Grzesia możesz wziąć udział w aukcjach charytatywnych organizowanych dla Grzesia na Allegro. Możesz również sam zorganizować aukcje na jego rzecz. Szczegóły TUTAJ

 

Agusia (1990) z mamą Anią - *agnieszka1990.pl.tl/Strona-startowa.htm

Antoś (2001) i Ola z mamą Basią - *www.anton2001.blog.onet.pl

Borysek (2006) z mamą Kasią - *www.borysek.smyki.pl

Marcelek (2005) z mamą Iwoną - *www.marcel.mlody.pl

Oleńka (1996) z mamą Małgosią - *www.olenka96.pl.tl

Szymuś (2005) z mama Asią - *www.szymonmotal.blog.pl/szymonmpd.pl.tl/Strona-g%26%23322%3B%F3wna.htm

Tymoteusz (2005) z mamą Asią - *www.tymekz.blog.onet.pl

Zosia(2004) i Jasio (1996) z mamą Agnieszką - *www.zosia.corcia.pl

Bartłomiejek (2005) z K-K z mama Ewą - adr:www.bartłomiejek.smyki.pl

Kajetanek (2007) z mamą Kasią - adr:www.elvis.smyki.pl

Małgosia (2005) z mamą Elwirą - adr:www.margolcia.corka.pl

Ola (2006) z mamą Elą, nasz 1.000 i 2.500 gość - adr:www.olinka.smyki.pl

Moja zaprzyjaźniona fundacja - Fundacja Dziecięcy Uśmiech Do Świata

Forum mojej fundacji - Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą

Moja fundacja - Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą

Moja zaprzyjaźniona fundacja - Fundacja Przyjaciółka

Moja zaprzyjaźniona fundacja - Fundacja TVN nie jesteś sam

Moja zaprzyjaźniona fundacja - Fundacja Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy

Stronka Dzieci z WiRK - Niezwykła Kraina

Moje Stowarzyszenie - Ogólnopolskie Stowarzyszenie Rodzin Osób Niepełnosprawnych Razem Możemy Więcej

Moje zaprzyjaźnione ciocie :) - Polka International Alliance

Griszkowa kołderka z projektu Kołderka za jeden uśmiech - www.kolderki.org

Mój zaprzyjaźniony klub siatkarski - ZAKSA

2013-08-03
Turnus rehabilitacyjny w Ośrodku Gwarek w Międzywodziu - czwarty turnus z Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Rodzin Osób Niepełnosprawnych Razem Możemy Więcej
 

2013-03-13
Operacja prawego biodra Grzesia w Klinicznym Szpitalu im. A. Grucy w Otwocku
 

2012-08-03
Turnus rehabilitacyjny w Ośrodku Neptun w Jantarze z dodatkowo wykupioną terapią odruchów pierwotnych z UniqueCenter - trzeci turnus z Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Rodzin Osób Niepełnosprawnych Razem Możemy Więcej
 

2012-04-24
Turnus rehabilitacyjny w Czerwiennym. Rozpoczynamy współpracę z UniqueCenter
 

2011-06-28
Turnus rehabilitacyjny w Szczyrku - drugi turnus z Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Rodzin Osób Niepełnosprawnych Razem Możemy Więcej
 

2011-03-30
Grześ został poddany w Krakowie zabiegowi microfibreotomii metodą profesora Ulzibata. Dr Repetunov wykonał łącznie 17 nacięć włókien mięśniowych, na rękach i nogach Grzecha...
 

2010-06-26
Turnus rehabilitacyjny w Szczyrku - pierwszy turnus z Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Rodzin Osób Niepełnosprawnych Razem Możemy Więcej
 

2009-08-10
Turnus rehabilitacyjny w Puszczykowie
 

2009-07-16
Turnus rehabilitacyjny w Wałczu
 

2009-04-14
Turnus rehabilitacyjny w Wałczu
 

2008-09-26
Turnus rehabilitacyjny w Wałczu
 

2008-08-29
Turnus rehabilitacyjny -Ośrodek Rehabilitacyjny Magdalenka w Wiatrowie (6)
 

2008-08-12
Zostaliśmy 3 blogiem lipca 2008r.
 

2008-06-27
Turnus rehabilitacyjny -Ośrodek Rehabilitacyjny Magdalenka w Wiatrowie (5)
 

2008-06-12
Turnus rehabilitacyjny - Ośrodek Rehabilitacyjny Magdalenka w Wiatrowie (4)
 

2008-04-28
Turnus rehabilitacyjny -Ośrodek Rehabilitacyjny Magdalenka w Wiatrowie (3)
 

2008-04-12
Turnus rehabilitacyjny -Ośrodek Rehabilitacyjny Magdalenka w Wiatrowie (2)
 

2008-03-01
Dotarła do nas piękna kołderka od kołderkowych cioć:)
 

2007-10-01
Zostaliśmy laureatami w konkursie na zdjęcie miesiąca września (2 i 9 miejsce!)
 

2007-08-31
Zaczynamy współpracę z Ośrodkiem Rehabilitacyjnym Magdalenka w Wiatrowie - turnus rehabilitacyjny (www.wiatrowo.tami.pl)
 

2007-08-08
Zostalismy 4 blogiem lipca 2007r.
 

2007-07-06
Pierwsza kolonia Oli - Rewal
 

2007-06-23
Zaczynamy nasze blogowanie na Smykusiach
 

2007-05-15
Pierwszy turnus rehabilitacyjny Griszki - Międzywodzie
 

2003-05-12
Urodziny Grzesia
 

1998-08-13
Urodziny Oli
 

2003-03-03
Ola (lat 5) wskakuje na pufę z zabawkowym mikrofonem w ręce, w koronie na głowie i kocu na ramionach - przyjmując odpowiednią pozę krzyczy "Mamo, mamo patrz - STATUETA WOLNOŚCI".