Strona główna   O mnie   Moja galeria   Księga gości   Podziękowania

 

 

 Griszkowy Pamiętnik,

czyli wzloty i upadki chłopca niepełnosprawnego...

 

 

 

 

 

      

Kucharzymy...
  2014-10-17 12:53

 

 

       Wydawać by się mogło, że niedziela, po całym tygodniu gonitwy i ciężkiej pracy musi być dniem na leniuchowanie i bardziej lub mniej bezmyślny odpoczynek... Być może ale niekoniecznie u nas... Weekend to właściwie jedyny moment w tygodniu kiedy wreszcie mamy czas dla siebie i możemy zrobić coś wspólnie - coś co wykracza poza ustalony codzienny harmonogram dnia.  Z racji tego, że we wszystkim co robimy wyznajemy zasadę  zdrowego rozsądku i tak naprawdę średnio nas interesują przepychanki zwolenników i przeciwników  gender - syn został w niedzielę zagoniony do garów... A co... W końcu chłop w kuchni to przecież nie wstyd... Tym razem pomagał matce w pieczeniu ciasta i jak na pierwszy raz całkiem dobrze sobie radził...
 
 
Dużą frajdę sprawiało mu łączenie ze sobą mąki, żółtek, zimnej śmietany i margaryny. Ta ostatnia z racji swoich właściwości cieszyła się największym zainteresowaniem syna.
 
 
Nie powiem, żeby po całej akcji z zagniataniem przez Grzecha ciasta nie było co robić (czytaj: sprzątać) ale cóż to znaczy w obliczu pomocy tak zaangażowanego małego kuchcika...
 
 
Najbardziej radosnym momentem było jednak oblizywanie trzepaczek z miksera po ubijaniu białek z cukrem.
 
 
Ależ to było dobre, a jakie słodkie, a lepkie :) Nawet starsza latorośl załapała się na jedną trzepaczkę :)
 
 
No i na koniec najmniej fajna sprawa - rozkładanie dżemiku z pigwy na cieście... Matka wymyśliła, że trzeba zrobić to łyżką, a taki obrót sprawy nie do końca był po myśli młodszego kucharza - przecież można prościej: ręką :)
 
 
Koniec końców - przy wydatnej pomocy syna - ciasto zostało upieczone...
 
 
Każdy wie, że w dziecięcym świecie (w świecie dorosłych nie jest to już takie oczywiste) po  dobrze wykonanej pracy nagroda się należy. Pomysł był na spacer po lesie ale komary tak szalały, że musieliśmy ewakuować się "na miasto"...
 
 
 
Dziecko się przewietrzyło i dotleniło... Rodzice podczas wędrówki przeszli przeszło 5 km... Samo zdrowie :) Fajnie było...  

 

      
 

 

Komentarzy: 2 (Komentarze)
 

 

 

 

      

Rok szkolny rozpoczęty...
  2014-09-29 19:06

 

 

       Już prawie miesiąc trwa nowy rok szkolny... Grześ wszedł w niego z impetem... Po przeszło półtora roku od zabiegu na biodrze zaczyna z pomocą poduszki siadać na piętach i przyjmować wyższe pozycje przy piłce... Wszystko to ciągle jest bardzo nieporadne, podszyte dużą dawką strachu i ostrożności ale cieszymy się, że w ogóle jest, że syn wreszcie się przełamał!!! Patrząc na te poczynania Grzecha ręce same składają się do braw dla naszego małego-wielkiego wojownika... 

To najpiękniejsza zapłata za trud i powtarzane tysiące razy - od nowa i od nowa - ćwiczenia... To balsam na nasze rodzicielskie serducha... 

Podobnie jak w roku ubiegłym  tygodniowy wymiar zajęć "szkolnych" Grzesia to 15 godzin domowych zajęć rewalidacyjno-wychowawczych: 10 godzin rewalidacji, 2 godziny logopedii, 3 godziny rehabilitacji. W tym roku siatka godzin została przyznana i rozpisana Grzesiowi niejako z automatu - bez żadnych problemów ze strony władz powiatu. Nie da się ukryć, że fakt ten matkę niezmiernie ucieszył :) Dwa razy w tygodniu syn ma dodatkowo rehabilitację z zaprzyjaźnionym prywatnym rehabilitantem - Pawłem. Po dwumiesięcznej przerwie wakacyjnej Grześ z radością powitał wszystkich swoich nauczycieli i Panią Małgosię, i Panią Grażynkę, i wujka Pawła, a pierwsze zajęcia z Panią Bożenką polegały głównie na przytulaniu się bo tak bardzo dziecko stęskniło się za swoją Panią od rewalidacji…

Starsza latorośl również rozpoczęła rok szkolny... Pierwszy w liceum... i jakoś specjalnie się tym faktem nie przejęła... W przeciwieństwie do matki :) Ola nad podziw łatwo przystosowała się do nowej rzeczywistości, jedyna "niedogodność" jej zdaniem w nowej szkole - to dziennik elektroniczny :) Matka jest na bieżąco nie tylko ze stopniami ale i z frekwencją :)

 

      
 

 

Komentarzy: 0 (Komentarze)
 

 

 

 

      

Soczek...
  2014-09-21 17:52

 

 

       Sobotę wykorzystaliśmy na produkcję soczku z winogron wyhodowanych na naszej działeczce... Na próbę przerobiliśmy wiaderko owoców... a że wszystko odbywało się metodą tradycyjną to i Grześ miał swój czynny udział w całym przedsięwzięciu :) Przekładał winogron z jednego naczynia do drugiego...

Potem dosyć skutecznie czarne kuleczki szarpał, odrywał i miętolił...

Nie omieszkał oczywiście skosztować tego i owego... co z racji stopnia "kwasowości" uśmiech od ucha do ucha wywołało...

Na koniec przeciskanie czarnych kuleczek przez ściereczkę, które co prawda nim dziecko załapało w czym rzecz bardziej siłowanie się z matką przypominało ale ostatecznie odpowiedni efekt przyniosło...

Zabawa była przednia... Różne faktury, wielkości, stany skupienia i wszystko organoleptycznie można było sprawdzić... Soczek wyszedł pyszny ale baaardzo bogaty w witaminę C :) Na zimowe wieczorki i jesienne przeziębienia jak znalazł...

 

      
 

 

Komentarzy: 0 (Komentarze)
 

 

 

 

      

Niespodziewany gość...
  2014-08-29 17:52

 

 

      Kilka dni temu Grzesia odwiedził niespodziewany gość… Gość niespodziewany i jakby tu napisać? Wielki – w dosłownym i przenośnym tego słowa znaczeniu… Marcin Prus… Wieloletni reprezentant Polski i naszej miejscowej drużyny piłki siatkowej - Mostostal Azoty Kędzierzyn (ZAKSA), z którą zdobywał czterokrotnie Mistrza Polski… Obecnie po zakończonej karierze zawodniczej nadal związany jest ze sportem, zajmuje się komentowaniem meczy siatkówki w radio i telewizji, jest autorem wielu artykułów sportowych o tematyce siatkarskiej i książki autobiograficznej „Wszystkie barwy siatkówki”…

Wchodząc w nasze „niskie” progi Marcin musiał uważać na głowę ale to była jedyna bariera jaką musiał przezwyciężyć – kontakt z Grzechem złapał od razu… Zadanie miał o tyle ułatwione, że pojawił się u nas z prezentem, który był w jedynie słusznym - czerwonym kolorze (ulubionym Grzesia)...

Z racji zbliżających się mistrzostw świata w piłce siatkowej mężczyzn, wizyta Marcina była dla chłopców (dużego i małego) nielichym przeżyciem… Niestety, my, dziewczyny byłyśmy w tym czasie poza domem i szczególnie niezadowolona z tego powodu jest Ola, której dzięki gimnazjalnej przygodzie z tą dyscypliną, siatkówka jest szczególnie bliska… Na pocieszenie zostaje jej wyjazd do Warszawy na ceremonię otwarcia i mecz inauguracyjny Mistrzostw Świata: Polska - Serbia...

Podarowana Grzesiowi koszulka z autografem Marcina od początku miała swoje przeznaczenie – pomoc w finansowaniu rehabilitacji Grzesia… dlatego już wkrótce zostanie zlicytowana na aukcji Allegro…

Siatkarze i ich kibice to wyjątkowi ludzie… Mogliśmy się już o tym przekonać jakiś czas temu, przekonujemy się znowu dzisiaj… Dziękujemy… Szczególnie ciepło uśmiechamy się do Pawła Serafinowicza - Pawle dzięki...

PS (dopisane 30.08.2014)

Dla zainteresowanych, aukcja już trwa... Można ją śledzić tutaj :  Oryginalna koszulka Marcina Prusa z autografem

 

      
 

 

Komentarzy: 0 (Komentarze)
 

 

 

 

      

Wspominamy lato (?)...
  2014-08-22 18:40

 

 

       Wakacje się jeszcze nie skończyły, a już zimno się zrobiło i mokro na dworze... Rano tylko 8 stopni... Słonko coraz rzadziej wychyla się zza chmur... Jesień czuc w powietrzu... Nie cieszy nas taki obrót sprawy bo kiepska pogoda to koniec dla Grzesia beztroskich chwil na świeżym powietrzu ... A jeszcze kilka dni temu... Statki budowaliśmy i puszczaliśmy na działce... Co prawda zabawa przypominała bardziej topienie i łowienie tego co ze statków zostało niż ich puszczanie ale i tak bawiliśmy się świetnie... Grzecho właściwości papieru i ciastoliny w wodzie odkrył... Śliska ciastolina zdecydowanie bardziej przypadła synowi do gustu i większe zainteresowanie wzbudziła niż rozmokły papier...

I jabłka Grześ pierwszy raz w życiu zbierał... Po swojemu zbierał, sięgając i szarpiąc gałęzie na oślep, byle szybciej, byle dopaśc czerwoną kuleczkę... Robota ciężka była, na dodatek upał sprawy nie ułatwiał, tak więc i odpoczywanie musiało byc jak trzeba - zwis totalny :)

Fajnie, ciepłem pachnące chwile powspominac... Chciało by się dalej z pięknej pogody czerpac i akumulatorki ładowac... Jak będzie zobaczymy... Może to jednak nie koniec lata - ciepełko wróc jeszcze!

 

      
 

 

Komentarzy: 2 (Komentarze)
 

 

 

 

      

Dziadek Wojtek...
  2014-08-17 09:25

 

 

      Walczył dzielnie... Mimo iż cierpiał okrutnie, prawie do końca miał nadzieję, że uda się wygrac z chorobą... Niestety, nowotwór okazał się silniejszy... 

Dziadek Wojtek... Był dobrym człowiekiem, ciepłym dziadkiem, stanowczym ojcem i teściem... kochał swoją rodzinę... Skutecznie rozpuszczał wnuki... Miał swoje zdanie, którego bronił ale nie narzucał innym... Nie bał się ciężkiej pracy, uwielbiał przyrodę i przestrzeń - człowiek gór... Twardy i rodzinny zarazem... Szanował tradycję... Zawsze pamiętał o najbliższych o ich urodzinach, rocznicach, świętach, robił najsmaczniejsze kiełbasy i mięsa... Bezinteresowny, zawsze czujny, chętny do pomocy i wsparcia... Takiego właśnie będziemy Go pamiętac...

Cieszę się i jestem dumna, że moje dzieci miały szczęście obcowac z takim dziadkiem... Będziemy tęsknic... Chyba już tęsknimy...
 

 

      
 

 

Komentarzy: 2 (Komentarze)
 

 

 

 

      

Urlop...
  2014-08-15 16:29

 

 

Urlop planowaliśmy już od zeszłego roku... Nie mogliśmy się doczekac kiedy znowu spotkamy się z naszymi stowarzyszeniowymi przyjaciółmi na wakacyjnym turnusie rehabilitacyjnym nad Jeziorem Białym w Okunince... Miało byc radośnie, twórczo i beztrosko... z dala od domu i codzienności... Niestety, plany mają to do siebie, że często rozmijają się z rzeczywistością... Tak też stało się tym razem... Ze względu na poważny stan zdrowia dziadka Grzesia, wyjazd okazał się niemożliwy. Fakt, że zostaliśmy w domu nie oznaczał jednak, że Grześ w ogóle nie odczuł czasu wakacyjnej kanikuły... Korzystaliśmy z tego z czego w zaistniałych warunkach mogliśmy skorzystac... Działeczka znowu okazała się bezkonkurencyjna...

Podczas wkacyjnego odpoczywania na działce ujawniła się u Grzesia nowa umiejętnośc - uciekanie z basenu... Naiwnie myśleliśmy, że przez umieszczenie syna w suchym basenie zatrzymamy go z dala od mokrej od rosy trawy. Okazało się, że nasza naiwnośc jest wielka... a Grześ uwielbia bezpośredni kontakt z trawą - im świeższa i bardziej mokra tym lepsza...

Po kilku dniach grzania wody na słonku chłopcy zdecydowali się zamoczyc w naszym osobistym zbiorniku wodnym - basenie :) Mimo iż w dniu kąpieli woda w basenie była ciepła, a temperatura powietrza rozsadzała skalę termometru to pierwszy kontakt ciała Grzesia z wodą nie wydawał się byc radosnym doznaniem. W końcu jednak pojawiły się uśmiechy i pełna akceptacja...

Mimo urlopu i wakacji nie zapominaliśmy o stymulacji i bodźcowaniu... W użyciu były m.in szyszki z przydziałkowego "zagajnika". O ile ręce Grzesia je tolerowały o tyle stopy niekoniecznie. Zaczęliśmy też tworzenie nowej zabawki - ekologicznych kręgli, które od razu przypadły Grzesiowi do gustu... Oprócz Pana Śmieszka, Smuteczka stworzyliśmy też Pan Zdziwienie i Pana Złośc. Podczas zabawy zapytałam Grzesia czy wie jak płacze Pan Smuteczek, na co syn zaczął okładac żółtego kręgielka pięściami... W reakcji na działania syna zaczęłam naśladowac płacz bitego Smuteczka... Syn wydawał się byc bardzo zadowolony, a ja dopiero po chwili zrozumiałam, że w ten sposób Grześ wytłumaczył mi jak płacze Pan Smuteczek... Nie da się samodzielnie - własnymi ustami - trzeba sposobem :)

 

Pogoda dopisała, działaeczka kolejny raz się sprawdziła... Całymi dniami siedzieliśmy w cieniu winorośli, podziwialiśmy tańczące na wietrze słoneczniki, podjadaliśmy działkowe owoce z jabłkami na czele - na złośc Putinowi rzecz jasna... Jednym słowem delektowaliśmy się zapachem i smakiem lata... i dobrze nam było... Szkoda tylko, że czas urlopu tak szybko się skończył...

Tegoroczne rodzinne odpoczywanie było krótkie i zdecydowanie odmienne od odpoczywania do jakiego przyzwyczailiśmy się w ciągu ostatnich kilku lat ale jak to mówią co się odwlecze to nie uciecze... a rodzina jest najważniejsza... Tak czy inaczej już dzisiaj rozpoczynamy odliczanie dni do kolejnego urlopu i mamy nadzieję na wakacyjne spotkanie z przyjaciółmi w przyszłym roku - gdzieś tam w Polsce... 

 

      
 

 

Komentarzy: 2 (Komentarze)
 

 

 

 

      

Działeczkowanie...
  2014-07-12 21:09

 

 

       My, słońce, przyroda i więcej nic... Uwielbiamy takie klimaty... a co najważniejsze Grześ też lubi... Działka... To chyba jedyne miejsce gdzie nie musimy, a chcemy i chętnie bywamy... Z dala od zgiełku, miejskiego pędu i ciekawskich spojrzeń... Nasza oaza? Chyba tak... Tu czujemy, że odpoczywamy... nawet gdy niektórzy ciężko pracują przy grządkach :) 

Tutaj wszystko dużo lepiej smakuje...

Nawet jabłuszko udaje się samodzielnie odgryźc...

I lepiej się śpi...

Nie mówiąc o tym, że można "posiłowac" się z choinką, popróbowac "kolorowych kuleczek",  posłuchac śpiewu ptaków... i zwyczajnie się zamyślic ...

 

      
 

 

Komentarzy: 3 (Komentarze)
 

 

 

 

      

Dobre wieści...
  2014-06-10 19:52

 

 

       Końcem maja odwiedziliśmy naszą panią profesor neurochirurg w Łodzi... Wynik z badania rezonansem magnetycznym głowy Grzesia w jednej kwestii wydawał się wprost idealny dokładnie taki jakiego byśmy sobie życzyli zaś w innej po głebszym przestudiowaniu dawał naszym zdaniem wyraźne powody do zmartwienia... Na konsultacje jechaliśmy więc z mieszanymi uczuciami: pełni niepewności ale i pełni nadziei... Podczas konsultacji okazało się, że pani profesor nie jest w stanie otworzyć na swoim wiekowym sprzęcie naszej płytki ze "świeżutkim" badaniem RM i mogła skorzystać jedynie z opisu słownego, który porównała do wyniku badania z 2010 roku (tą płytkę udało się otworzyć)... Ku naszej radości, to co nas martwiło - nie zmartwiło pani profesor, a diagnoza z wodogłowia czynnego została zmieniona na wodogłowie ZATRZYMANE... Wygląda na to, że końcówka drenu jest poza układem komorowym, a organizm Grzesia sam sobie radzi z odprowadzaniem płynu mózgowo-rdzeniowego... To oznacza, że jeśli nic nieprzewidzianego się nie wydarzy to nie będzie konieczności wydłużania drenu zastawki, którego tak bardzo się baliśmy...

 

      
 

 

Komentarzy: 1 (Komentarze)
 

 

 

 

      

Hydrożelowe kuleczki...
  2014-05-29 18:32

 

 

      Odkryliśmy nową zabawę... Od dawna wiadomo, że najwięcej uciechy daje dzieciom to co najprostsze...  Nasze odkrycie to hydrożelowe kuleczki do kwiatów... Mimo iż teoretycznie do kwiatów, dzieciom też dają sporo radości :)... Są zimne, wilgotne, śliskie, sprężyste, niezbyt duże, w różnych kolorach... Świetnie nadają się do cwiczenia chwytu, nauki przekładania, a także obserwowania jak upuszczone z wysokości podskakują przed nosem :)

r

Maleńkie kuleczki zalewa się wodą:

A już po godzinie robi się ich tyle:

I można zacząc zabawę:

Grześ bardzo polubił nasz nowy wynalazek... Najwięcej frajdy sprawia mu wyrzucanie kulek z pojemników w tempie szybszym niż matka nadąża je zbierac :) Nie da się ukryc, że po zakończonej zabawie kuleczki są dosłownie wszędzie ale łatwo się je sprząta i co ważne po "podlaniu" stanowią zabawkę wielokrotnego użytku :). Mała, tania rzecz, a jak cieszy...

 

      
 

 

Komentarzy: 2 (Komentarze)
 

 

 

 
 

 

 

 

   To już było:

   Archiwum:
2014 Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń
2013 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń
2012 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Luty
2011 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Czerwiec Maj Marzec Luty
2010 Grudzień Listopad Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Kwiecień Marzec Luty
2009 Grudzień Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń
2008 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń
2007 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec

A to już było:

 

Jesteś moim 228014 gościem.

 

Agusia (1990) z mamą Anią - *agnieszka1990.pl.tl/Strona-startowa.htm

Sebuś (2001) z mamą Marzenką - *sebus.110mb.com

Antoś (2001) i Ola z mamą Basią - *www.anton2001.blog.onet.pl

Borysek (2006) z mamą Kasią - *www.borysek.smyki.pl

Marcelek (2005) z mamą Iwoną - *www.marcel.mlody.pl

Oleńka (1996) z mamą Małgosią - *www.olenka96.pl.tl

Szymuś (2005) z mama Asią - *www.szymonmotal.blog.pl/szymonmpd.pl.tl/Strona-g%26%23322%3B%F3wna.htm

Tymoteusz (2005) z mamą Asią - *www.tymekz.blog.onet.pl

Zosia(2004) i Jasio (1996) z mamą Agnieszką - *www.zosia.corcia.pl

Bartłomiejek (2005) z K-K z mama Ewą - adr:www.bartłomiejek.smyki.pl

Kajetanek (2007) z mamą Kasią - adr:www.elvis.smyki.pl

Małgosia (2005) z mamą Elwirą - adr:www.margolcia.corka.pl

Ola (2006) z mamą Elą, nasz 1.000 i 2.500 gość - adr:www.olinka.smyki.pl

Moja zaprzyjaźniona fundacja - Fundacja Dziecięcy Uśmiech Do Świata

Forum mojej fundacji - Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą

Moja fundacja - Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą

Moja zaprzyjaźniona fundacja - Fundacja Przyjaciółka

Moja zaprzyjaźniona fundacja - Fundacja TVN nie jesteś sam

Moja zaprzyjaźniona fundacja - Fundacja Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy

Stronka Dzieci z WiRK - Niezwykła Kraina

Moje Stowarzyszenie - Ogólnopolskie Stowarzyszenie Rodzin Osób Niepełnosprawnych Razem Możemy Więcej

Griszkowa kołderka z projektu Kołderka za jeden uśmiech - www.kolderki.org

Mój zaprzyjaźniony klub siatkarski - ZAK SA

2013-08-03
Turnus rehabilitacyjny w Ośrodku Gwarek w Międzywodziu - czwarty turnus z Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Rodzin Osób Niepełnosprawnych Razem Możemy Więcej
 

2013-03-13
Operacja prawego biodra Grzesia w Klinicznym Szpitalu im. A. Grucy w Otwocku
 

2012-08-03
Turnus rehabilitacyjny w Ośrodku Neptun w Jantarze z dodatkowo wykupioną terapią odruchów pierwotnych z UniqueCenter - trzeci turnus z Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Rodzin Osób Niepełnosprawnych Razem Możemy Więcej
 

2012-04-24
Turnus rehabilitacyjny w Czerwiennym. Rozpoczynamy współpracę z UniqueCenter
 

2011-06-28
Turnus rehabilitacyjny w Szczyrku - drugi turnus z Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Rodzin Osób Niepełnosprawnych Razem Możemy Więcej
 

2011-03-30
Grześ został poddany w Krakowie zabiegowi microfibreotomii metodą profesora Ulzibata. Dr Repetunov wykonał łącznie 17 nacięć włókien mięśniowych, na rękach i nogach Grzecha...
 

2010-06-26
Turnus rehabilitacyjny w Szczyrku - pierwszy turnus z Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Rodzin Osób Niepełnosprawnych Razem Możemy Więcej
 

2009-08-10
Turnus rehabilitacyjny w Puszczykowie
 

2009-07-16
Turnus rehabilitacyjny w Wałczu
 

2009-04-14
Turnus rehabilitacyjny w Wałczu
 

2008-09-26
Turnus rehabilitacyjny w Wałczu
 

2008-08-29
Turnus rehabilitacyjny -Ośrodek Rehabilitacyjny Magdalenka w Wiatrowie (6)
 

2008-08-12
Zostaliśmy 3 blogiem lipca 2008r.
 

2008-06-27
Turnus rehabilitacyjny -Ośrodek Rehabilitacyjny Magdalenka w Wiatrowie (5)
 

2008-06-12
Turnus rehabilitacyjny - Ośrodek Rehabilitacyjny Magdalenka w Wiatrowie (4)
 

2008-04-28
Turnus rehabilitacyjny -Ośrodek Rehabilitacyjny Magdalenka w Wiatrowie (3)
 

2008-04-12
Turnus rehabilitacyjny -Ośrodek Rehabilitacyjny Magdalenka w Wiatrowie (2)
 

2008-03-01
Dotarła do nas piękna kołderka od kołderkowych cioć:)
 

2007-10-01
Zostaliśmy laureatami w konkursie na zdjęcie miesiąca września (2 i 9 miejsce!)
 

2007-08-31
Zaczynamy współpracę z Ośrodkiem Rehabilitacyjnym Magdalenka w Wiatrowie - turnus rehabilitacyjny (www.wiatrowo.tami.pl)
 

2007-08-08
Zostalismy 4 blogiem lipca 2007r.
 

2007-07-06
Pierwsza kolonia Oli - Rewal
 

2007-06-23
Zaczynamy nasze blogowanie na Smykusiach
 

2007-05-15
Pierwszy turnus rehabilitacyjny Griszki - Międzywodzie
 

2003-05-12
Urodziny Grzesia
 

1998-08-13
Urodziny Oli