2017-03-19 19:29
Marzec

     Oluś już dwa tygodnie temu wrócił ze szpitala rehabilitacyjnego w Rusinowicach. Jak zawsze było super, ale jak zawsze nie obyło się bez tego czegoś. tym razem Olek się przeziębił, dostał antybiotyk i z rąk schodziła mu skóra płatami. Gruba i twarda, aż trzeba było obcinać zwisające płaty nożyczkami, bo inaczej zahaczał o wszystko. Masakra, każdy kto widział ręce myślał, że Olek jest chory na coś strasznego, a to objaw alergii.

     Tydzień temu byliśmy w Krakowie na konsultacji u ortopedy, traumatologa z Ukrainy. Wyznaczył zabieg fibrotomii na sierpień. Spróbuje pomóc Olkowi, ale efektów pozytywnych nie obiecuje. Uważa, że operacja wykonana na biodrze była niepotrzebna, że wykonana za wcześnie, że można było zrobić najpierw fibrotomię, poluzować mięśnie i wtedy zwichnięcie biodra nie miałoby szans. We Wrocławiu kazali operować. To co my rodzice mamy robić? Nie mamy wora pieniędzy, żeby każdą decyzję lekarza konsultować z kilkoma innymi. Wróciliśmy z Krakowa z poczuciem winy, że wyraziliśmy zgodę na wrześniową operację, która pogorszyła wszystko. Dopiero jedna mama potrząsnęła nami i powiedziała, że nie mamy sobie nic do zarzucenia, nie jesteśmy lekarzami i robimy to co lekarze zdecydowanie zalecają. Mamy nie oglądać się za siebie tylko robić tak, by było tylko lepiej. Za dużo doradców źle, bo każdy ma inne zdanie, za mało też źle.

Jedno jest pewne, musimy zbierać na operację 12.000 zł, zbierać na rotor, by odbudować mięśnie, zbierać na turnus rehabilitacyjny, na rehabilitacje w basenie, na nowy wózek do szkoły i tak ciągle coś.

Dobrze, że idzie wiosna, bo jak jest ponuro to szybko wpadam w depresję. Wiele zależy od naszego nastawienia. Więc włączam pozytywne myślenie... musi być tylko lepiej.

Jeszcze Wam opowiem mój cudowny sen. Śniło mi się, że Oluś mówił, całymi zdaniami. Radość niesamowita. Chociaż we śnie.

Komentarzy: 1 (Komentarze)


Archiwum:
2017 Marzec Luty Styczeń
2016 Grudzień
 

 
 

Moją stronę odwiedziło 1740 gości.