www.smyki.pl
 
 
jasiek
                                                    
                                           Kto by pomyślał...
                                                      ...że moje serce będzie miało rumiane policzki
    
BLOG JASIA...

 
                            
...I ZOSI:
                          Kto by pomyślał...
                                                 ...że moje serce będzie spacerowało gdzieś poza moim ciałem

Jasia odwiedziło juz 256885 osób.


os.tu i teraz

 

 


2011-11-11
Zosia była pierwszy raz w kinie (Przygody Tintina)

2011-04-30
Kolejne ząbki pojawiły się stopniowo- prawa dolna trójka i górne czwórki

2010-12-08
Dwa kolejne ząbki- górne kły!

2010-12-07
Jedenasty ząbek- lewa dolna trójka.

2010-11-24
Dziesiąty ząbek- prawa dolna czwórka.

2010-11-22
Dziewiąty ząbek lewa dolna czwórka.

2010-11-10
Oparzenie Zosi... Pobyt w szpitalu do 23.11.2010. W tym czasie (16.11.2010) przeszczep skóry.

2010-11-02
Zosia chodzi!

2010-09-22
Ósmy ząbek- lewa górna dwójka

2010-09-15
Siódmy ząbek prawa dolna dwójka

2010-09-08
Szósty ząbek- prawa górna dwójka

2010-09-02
Piąty ząbek- lewa dolna dwójka

2010-08-27
Zosia potrafi chwilkę ustać bez podtrzymywania

2010-07-26
Zosia zaczęła nosić okularki

2010-05-24
Czwarty ząbek-prawa górna jedynka

2010-05-16
Trzeci ząbek- lewa górna jedynka

2010-05-14
Zosia zaczęła raczkować

2010-05-02
Zosia po raz pierwszy była na basenie

2010-04-15
Drugi ząbek- prawa dolna jedynka

2010-04-13
tatata- z ust Zosi

2010-04-10
Pierwszy ząbek Zosi- lewa dolna jedynka

2010-04-10
Chrzest Zosi

2010-03-09
Zosia obróciła się z plecków na brzuszek!

2010-02-05
Zosia obraca się na boczki

2010-02-01
mamama- z ust Zosi

2009-08-24
O godzinie 11:50 urodziła się Zosia

2008-05-01
Od lutego do maja uzupełniłem uzębienie o cztery piątki. Mam już komplet mleczaków!

2007-08-25
Jesteśmy bogatsi o dwa górne kły

2007-08-15
Wybił się drugi kieł- lewa dolna trójka

2007-07-15
Powitaliśmy prawą dolną trójkę

2007-06-09
12 ząbek- prawa górna czwórka!

2007-05-24
11 ząbek- lewa dolna czwórka!

2007-05-05
Odkryliśmy całkiem okazałą lewą górną czwórkę! Musiała cichaczem wykluć się kilka dobrych dni temu!

2007-05-01
9 ząbek- prawa dolna czwórka!

2007-04-03
Pierwsze strzyżenie!

2007-03-30
Ósmy ząbek- lewa górna dwójka!

2007-02-06
Siódmy ząbek-prawa górna dwójka!

2006-12-08
Postawiłem swoje pierwsze samodzielne kroki! Mam 9m-cy i 3 tyg!

2006-12-04
Powiedziałem najważniejsze słowo w życiu małego człowieka: MAMA!

2006-12-03
Szósty ząbek! Prawa dolna dwójka :)

2006-12-01
Potrafię chwilunię ustać bez podtrzymywania!

2006-11-11
Piąty ząbek! Lewa dolna dwójka :)

2006-11-01
Czwarty ząbek! Lewa górnajedynka. Już wyglądam jak króliczek!

2006-10-30
Trzeci ząbek- prawa górna jedynka!

2006-10-08
Zacząłem raczkować!

2006-09-06
Wybił się pierwszy ząbek! W wersji bonusowej: dwa dolne siekacze na raz!

2006-07-13
Zacząłem pełzać!

2006-07-01
Byłem na basenie!

2006-06-30
Wyćwiczyłem już przewroty na prawy boczek!

2006-06-27
Przewróciłem się z plecków na brzuszek!

2006-06-20
Przewracam się sam na lewy boczek!

2006-06-16
Moja pierwsza burza w życiu. Nawet powieka mi nie drgnęła, tak słodko spałem.

2006-06-15
Dzisiaj pierwszy raz spróbowałem jak smakuje coś innego niż mleczko. Mama dała mi marchewkę i jabłko. Dziwne..

2006-06-03
Chrzest Święty. Rodzicami chrzestnymi zostali: Renia i Łukasz.

2006-02-15
O godz. 10:30 przyszedłem na świat. I tak już zostałem.

2002-06-08
Ślub rodziców

2000-11-21
Tata oświadczył się mamie (po 10 latach). Zrobił to w Wenecji, to się zgodziła :)

1975-05-08
Urodziła się mamusia

1974-03-14
Urodził się tatuś


2007-09-24
Dom

2007-08-30
Cicho! -z paluszkiem na ustach :)

2007-07-07
Brrrum, brrrum (z wyraźnym warkotem)!

2007-06-29
Bum bum

2007-05-30
Dzia-dzia, ku wielkiej uciesze rzeczonego!

2007-04-10
Ba! =bach -zawsze gdy coś upadnie!

2006-12-29
TATA!

2006-12-15
Da! (daj)

2006-12-04
MAMA! Najpiękniejsze co moje uszy kiedykolwiek słyszały :)

2006-09-26
baba

2006-06-24
,,He-niuuu"...Czyżby tajemniczy nieznajomy?

2006-06-23
,,Oui"...Uczę się francuskiego?

  Lilypie Kids Birthday tickers
Daisypath Happy Birthday tickers



Warzywka
2013-01-27 14:24
Siedzę w ta piękną słoneczną niedzielę w pracy, jak zwykle na dyżurze i obdzwaniam rodzinkę. Jaś jest z Grzegorzem na zimowisku harcerskim i nie ma czasu ze mną rozmawiać, wyciągnęłam jedynie coś w stylu:
-Jest supcio, daję ci tatę.
Zosia została z dziadkami, babcia zdała mi relację ze śniadanka. Zosia dostała parówkę z keczupem i musztardą oraz chlebek. Zdziwiona mówi do babci:
- A waziwka gdzie? Ja musię jeść waziwka!
Kochane dziecko! Edukacja ( w słowie i czynie) nie poszła na marne.
Spokojna o rodzinkę pracuję dalej....

Komentarzy: 0 (Komentarze)


Wielbicielka czystości
2013-01-22 20:55
Dwa miesiące temu...
...po powrocie wieczorem z basenu dzieci zjadły kolację, umyły zęby i poszły spać. Godzina 3:00, Zosia się budzi i krzyczy na cały dom, że jest "nie umyjona". Wyje wręcz, że musi iść się wykąpać, na nic się zdają tłumaczenia, że myłam ją przecież mydełkiem pod prysznicem po basenie. To się nie liczy. Zosia nie zaliczyła jak co wieczór wanny. Zanoszącą się z płaczu wreszcie jakoś uśpiłam.
Dziś..
...w wannie. Histeria, że umyłam jej głowę, a ona chciała sama. Z anielską cierpliwością przepraszam za to nadużycie władzy rodzicielskiej( tym bardziej , że jestem świeżo upieczoną fanką "Wychowania bez porażek" Thomasa Gordona) i proponuję, żeby w takim razie umyła sobie jeszcze raz głowę, ostrzegam tylko, że się spóźni na dobranockę. Zosia mydli się cała ( głowa, brzuszek, nóżki) i chce wychodzić. To ja puszczam wodę i chcę ją spłukać- zaczyna krzyczeć na cały dom, że ona nie chce spłukiwania, że chce wyjść z wody "klejąća" (od mydła w płynie). Spłukałam ją na siłę ( zapominając na chwilę o tym, że można "wychowywać bez porażek"), ta się przykleiła do wanny jak glonojad i nie ma mowy, żeby wyszła ( w tym czasie wypuściłam już wodę). Poszłam dać Jasiowi kolację.  Zosia znów się namydliła jak poprzednio, przestała wyć i woła, żeby ją wyciągnąć. Puszczam wodę, żeby ją spłukać... ryyyyyyyyyyk. Spokojnie się pytam, co proponuje. Mam jej na nowo napuścić wody do wanny, ona się znów umyje. Dobrze, ale tylko odrobinkę, tak, żeby przykryła dno. Panna rozdarta łaskawie się zgodziła. Wyciągnęła sie jak długa w wannie ( pewnie po to, żeby rozgrzać wychłodzone już ciało). Z pokoju dobiega odgłos kończącej się w TV dobranocki. Jak oparzona wyłazi z wanny i leci z płaczem ( znów) do pokoju, bo nie zdążyła oglądnąć świnki Peppy. Mam jej puścić bajkę na innym programie. Z anielskim spokojem ( wypuszczając parę nosem i uszami) mówię, że czas bajki się skończył, teraz telewizor jest dla mamy i taty, i będziemy oglądać wiadomości. I ryk, bo księżniczka chce Peppę...
Po chwili, widząc, że nic nie wskóra, uspakaja się i oznajmia, że nie będzie jeść kolacji ( już dawno przygotowanej, czekającej na stole). To ja zupełnie spokojnie: dobrze Zosiu, nie musisz jeść jak nie jesteś głodna. Nie ma obowiązku jedzenia. Po pięciu minutach usiadła na krzesełku i zaczęła jeść. Po chwili...- Za duzio mi nałoziłaś! -Kochanie, nie musisz tego jeść. Zjedz ile chcesz. ( nadal spokojnie). Zosia zdziwiona węszy jakiś podstęp, wreszcie wycedza - No to mi pomóź! - Dobrze.
Zjadła połowę. I oznajmiła , że idzie się bawić.
Niby nic, zapraszam dzieci do łazienki na mycie ząbków. Jasiu ( w którym uruchomił się szósty zmysł, dzięki któremu dostrzega tą parę wydobywającą się z moich uszu) chodzi jak zegarek, i ani mru mru zawędrował do łazienki i szoruje ząbki. Hrabianka się bawi. To ja łagodnie do Jasia, żeby się położył przeczytam mu bajkę, co niniejszym czyni. Zosia na to, że też chce bajkę.
-Czytam bajki tylko dzieciom z umytymi ząbkami-oznajmiam
Poleciała do łazienki. Jaś spojrzał na mnie :
-Idź mamo jej pomóż, ja posłucham jak będziesz jej czytała -mimo, że wcześniej wybrał sobie jaką książkę mam mu przeczytać- jutro o tym przeczytamy- dodał spokojnie.
Po umyciu ząbków położyłyśmy się razem w Zosi łóżku, przeczytałam jej dwie bajeczki ( ledwo dostrzegając tekst zza zasłaniającej mi go pary nadal ulatującej nosem).
W trakcie czytania:
-Ciemu tak dziwnie mówiś mamo?
-Bo jestem zła.
-Ciemu???
- Bo jedno dziecko urządzało sceny w wannie.
-To nie ja!
Po skończeniu bajek:
-Poleż jeście ze mną...
-Dobrze.
Po chwili, już sennie:
-Lubię się tak psitulać do Ciebie... kofam Cię mamusiu...
Para uleciała.


Komentarzy: 0 (Komentarze)


UFO
2012-04-05 10:25
UFO wylądowało w naszym domu. I to nie jedno ale kilkadziesiąt (spodziewałam się, że ich statki kosmiczne będą większe, ale się myliłam). Kosmici opanowali przede wszystkim naczynia do picia i nasze głowy. Każdy kubek , a nawet filiżanka ma własne ufo, Zosia po prawej stronie głowy ma jedno ufo i po lewej też jedno ufo. Co gorsza my także mamy ufa po obu stronach głowy. Ciekawe czy małe zielone ludki penetrują już nasz mózg?
Nie wiem czy ma to jakiś związek a nasza wyprawą do Wiednia czy nie, ale ewidentnie inwazja rozpoczęła się po powrocie.
W Wiedniu, niczym nieświadomi zagrożenia, wypoczywaliśmy u naszych przyjaciół- Darka i Dagmary. My sielsko odpoczywaliśmy, delektowaliśmy się atrakcjami zapewnionymi przez gospodarzy, a dzieci bawiły się razem- Jasiek z Pią, a Zosia z Teą ( może z racji wieku dziewczynki nie bawiły się razem, ale przynajmniej obok siebie: Zosia odkryła całe góry "dziewczyńskich" zabawek).
Zapraszam na fotki do galerii.

Komentarzy: 2 (Komentarze)


6 lat!
2012-02-15 22:56
Nasz student (www.unikids.pl), który nie potrafi jeszcze czytać i pisać, za to dość sprawnie liczy :), wreszcie doczekał się wypatrywanych od listopada (!) urodzin.




Gościliśmy z tej okazji kilkunastu przedszkolaków, których dzięki pomysłowości naszego taty i grom zuchowym,  udało się okiełznać i całkiem miło, głośno i radośnie świętowaliśmy ten wielki dla naszego synka dzień.
A jeszcze niedawno wyglądał tak:

...to Jaś na swoich pierwszych urodzinach.
Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że będziesz miał siostrę, że będziesz bardzo cierpliwym i wyrozumiałym starszym bratem. Wiele się nauczyłeś przez te kilka lat- rozróżniasz literki, potrafisz dodawać i odejmować proste rachunki, znasz dni tygodnia, miesiace wymieniasz do kwietnia a potem jest listopad ...to chyba dlatego, że kochasz zimę :) I dzięki naszym wysiłkom bardzo lubisz sport- taekwondo, lekcje pływania i jazdę na nartach. Nadal nie interesujesz się pisaniem i czytaniem, uwielbiasz za to wieczorne czytanie bajek- najpierw słuchasz taty, który czyta specjalnie dla Ciebie, a potem mnie, jak czytam bajki dla Zosi.
Trochę wypatrzyłam (zawodowo) Twoje słownictwo- jak jesteś przeziębiony, to mówisz, że Cię boli "jama ustna". Gdy boli Cię brzuszek, to masz "ból pęcherza" itp. Nadal nie "wjeżdżasz" tylko "wjechujesz", co mnie nieustannie rozbawia. Uwielbiasz być chwalony i bardzo się starasz zbierać od nas pochwały, nie potrafisz przegrywać (czy to w grach planszowych- aktualnie na topie są "Pędzące żółwie"- czy w grach ruchowych)- obrażasz się, masz łzy w oczach, odwracasz się plecami.
Kochamy Cię ogromnie synku!
Bądź szczęsliwy- w dzieciństwie i przez resztę życia. Niech każdy Twój dzień będzie nową przygodą!

Komentarzy: 2 (Komentarze)


Żółte szczęście i czerwony Pan
2011-12-04 22:27
Nie wiem kto się bardziej ucieszył-Jaś, czy my. Wszyscy na pewno pękamy z dumy. Synek zdał egzamin na 8 cup w Taekwon-do i otrzymał żółty pas. Tym bardziej byliśmy zaskoczeni, jak wyszedł po treningu trzy razy większy niż zwykle (tak mu duma pierś rozpierała) z żółtym pasem przewiązanym na doboku,bo spodziewaliśmy się , że po egzaminie, który miał w listopadzie zdobył 9 a nie 8 cup. A tu taka niespodzianka!


Poza tym szukam jakiegoś dobrego marszanda oraz miejsca na galerię. Zofia nie podziela bowiem Jasia zapału do sportu, całkowicie oddała się malarstwu.




Do pracowitych i zdolnych dzieci ( czyli moich :) między innymi) Mikołaj przychodzi w pierwszej kolejności! Dziś po południu ten pan z długa brodą, przyodziany w czerwoną szatę, zaszczycił nas swoją obecnością! Była wielka radość i przejęcie ogromne tą wizytą. Jaś jak z karabinu wyrzucił z siebie słowa wierszyka, Zosia dała buziaka Mikołajowi za prezent, Kubuś zauważył, że Mikołaj pod szatą ma dżinsy (!), a Antoś pewnie zastanawiał się o co cały ten raban :)



O wasze uśmiechy najmilsi!

Komentarzy: 4 (Komentarze)


Legoland
2011-09-29 22:11
Ile to razy myślimy, że gdybyśmy mogli się zanurzyć w górze pieniędzy, z której tryskałoby nieustannie źródło gotówki strumieniem wprost na nasze konto, to byśmy mogli rozwiązać wszystkie nasze problemy i bylibyśmy szczęśliwi. Choć wiemy, że to nie prawda, to mimo to czasem nachodzi nas taka tęsknota. Albo marzymy o tym by choć na dzień móc z powrotem być dzieckiem, nie martwić się o nic, poczuć niczym nie zmąconą beztroskę.
Nie otworzył się przede mną żaden Sezam, ale na jeden wspaniały dzień znów mogłam być dzieckiem. Przyjemność tego doświadczenia była porównywalna z wygraniem miliona w Lotto. Tak myślę, bo nie wygrałam nigdy miliona....
Ten jeden dzień spędziłam z Grzesiem i dziećmi ok 900km od domu, w kraju, którego mieszkańcy bardzo kochają dzieci. Jeden z nich wymyślił najlepsze klocki na świecie- klocki LEGO, a potem stworzył Legoland. I to tam, w Danii, dorośli mogą znów poczuć się dziećmi i przeżyć wspaniałą przygodę. A przyjemność obserwowania szczęśliwych twarzy własnych dzieci czyni ta przygodę podwójnie wspaniałą.










Na więcej fotek zapraszam do galerii (większość wklejona jest z datą listopadową). Nasza wycieczka nie byłaby możliwa gdyby nie pomoc naszych przyjaciół- Artka, Eweliny oraz ich dzieci- Emilki i Bartusia. Za to Wam serdecznie dziękujemy!

Komentarzy: 0 (Komentarze)


Tęcza
2011-09-20 11:56
Nasze dzieci pierwszy raz w życiu leciały samolotem. Jaś do końca twierdził, że nie wsiądzie do samolotu, bo się boi. Martwiliśmy się bardzo jak zniesie lot, niepotrzebnie. Zosia się bardzo postarała by pomóc braciszkowi w stresowej dla niego sytuacji. W połowie lotu do Londynu postanowiła, że chce do bum-bum i ciągnęła mnie do drzwi, żeby wysiąść. Bardzo źle reagowała na słowo " nie teraz". Do tego stopnia zle, że pilot rozważał międzylądowanie. Gdziekolwiek. Połowa pasażerów rozważała opuszczenie samolotu na zawsze podczas lądowania i w obawie o straty, które poniosłyby linie lotnicze, koniec końców dolecieliśmy do Londynu bez międzylądowań. Jaś widząc co Zosia wyprawia taktycznie siedział cicho i nie sprawiał żadnych problemów. Złoty chłopak!
 Dzięki Zosi chrzestnemu- Tomkowi i jego dziewczynie Karolinie poznaliśmy dużo pięknych miejsc i zabytków. Z lądu, wody i powietrza :) Byliśmy w Muzeum Histori Naturalnej - priorytetem była oczywiście wystawa dinozaurów, wokól naszych głów fruwały przepiękne kolorowe motyle na czasowej ich wystawie w wielkim namiocie obok muzeum. Płynęliśmy statkiem by oglądnąć Tower Bridge, wznieśliśmy się wysoko ponad miasto w kapsule London Eye, oglądaliśmy płaszczki, rekiny i - ku wielkiej radości Jasia- piranie w The London Aquarium. Widzieliśmy Pałac Buckingham, Big Bena, jeździliśmy metrem i autobusem piętrowym. I duuuuużo spacerowaliśmy. I w deszczu, i w słońcu. I koniecznie musieliśmy odwiedzić sklep z klockami lego. Jaś obłowił się w nowe konstrukcje z klocków a Zofia, jak to kobieta, w nowe ciuszki.
Zaraz po przylocie, dziadkowie podczas oglądania zdjęć pytają się wnuka:
-Co Ci się najbardziej podobało Jasiu w Londynie?
A jaś z wypiekami na twarzy i błyskiem w oku:
- Ten duży statek z ratownikami i z.... (tu nastąpiła cała litania wzbogacająca jego opis)... z klocków lego!

Minął już miesiąc, wreszcie miałam czas by usiąść i obrobić zdjęcia, na nowo przypomniały mi się pewne rzeczy. Pytam się Jasia:
-Co najbardziej zapamiętałeś z Londynu?
-Tęczę.
-Tęczę? A dlaczego właśnie ją?
-Bo ja pierwszy raz w życiu widziałem prawdziwą tęczę mamo.

Zdziwiłam się bardzo, nie miałam tej świadomości, że dotąd tylko na obrazkach ja oglądał. Znak przymierza. Pomost między niebem a ziemią. Może kiedyś synek ruszy w podróż życia i znajdzie garnek złota zakopany u jej końca?







Na resztę fotek zapraszam do galerii.



Komentarzy: 3 (Komentarze)


2 latka Zosi!
2011-08-24 14:02
Pewnie jestem jedyną matką, która promienieje jak widzi jak jej córka gryzie, drapie pazurami i głośno krzyczy, by dostać to, czego w danej chwili pragnie. Oczywiście nie daję jej przedmiotu pożądania, jeśli jest zakazany, ale uśmiecham się szeroko i daję czułego buziaka w jej rozczochrana główkę. Uwielbiam ją taką, bo wiem, że nie będzie pokornie szła przez życie. Jak mamusia... ;)
Dwa lata temu nic nie zapowiadało, że córeczka obdarzona będzie tak mocnym i nieugiętym charakterem. Cichutko potrafiła bawić się samiuteńka na swojej macie. Niepostrzeżenie urosły jej ząbki, wyostrzyły się pazurki, rozczochrał włos... Ach- wypiękniała jednym słowem!
Wiele radości z czerpania życia garściami Ci córeńko życzę!













Komentarzy: 0 (Komentarze)


O nawozie i kajaku
2011-08-11 08:27
Jak wiadomo, ziemia by była żyzna i urodzajna, musi być nawożona. Mamy w Polsce piękne lasy, o które musimy dbać byśmy mogli w ich cieniu wypoczywać przez długie lata. Nie mamy specjalnych nawozów, wywiezienie do lasu wiaderek pełnych dżdżownic też nie wchodziło w grę- jeszcze by się rozpełzły po aucie! Po krótkiej rodzinnej debacie postanowiliśmy wywieźć do lasu Zofię bez pampersów. Nie tylko nawoziła las wypadającymi z nogawek brązowymi bobkami, ale też obficie go nawadniała skutecznie walcząc z suszą i przeciwdziałając pożarom. Jako że specyficznym aromatem dobiegającym z okolic jej pupci odstraszała nie tylko komary, miałam trochę pracy w tym lesie przy czerpaniu wody z jeziora do miski i praniu jej spodenek. Tylko tary mi brakowało. W przerwach w praniu korzystałam wraz z resztą rodzinki z chłodnej wody w jeziorze Grzybno, przetrząsałam z Jasiem i Zosia leśne runo w poszukiwaniu barwiących na fioletowo buźki jagód i słodziutkich malinek.
Po długich spacerach ucinaliśmy sobie drzemki na pryczy.

A potem szliśmy na obiad:

... i na kajak:



Wieczorem odpoczywaliśmy w Kręgu Ognia. Nawet Zosia przesunęła swoją porę zasypiania i dzielnie wytrzymywała do późna, aż w lesie rozlegał się śpiew: -Ogniska już dogasa blask, braterski zwiążmy krąg. W wieczornej ciszy, w świetle gwiazd, ostatni uścisk rąk... Tylko Jaś czasem dawał za wygrana i usypiał zwinięty w kłębek w pokrowcu od gitary.




Tak było w lipcu, a w sierpniu...


Komentarzy: 1 (Komentarze)


Motylek
2011-07-01 22:41
Poczwarka

(wakacje 2010)
...i motylek:

(wakacje 2011).
Coraz mniej w niej bobaska, coraz więcej Małej Kobietki. Jestem zauroczona tą przemianą, która postępuje na moich oczach. Cudnie jest obserwować jak z kokonu wydostaje się kolorowy motylek.
Koraliki, czapeczki, buciki, torebeczki, bransoletki- być kobietą!
Zosia uważnie mnie obserwuje i usiłuje naśladować. Np. kreśli na kartce kredką świecową swoje arcydzieła, nagle odchyla lekko okulary i smaruje tą kredką sobie po powiece. Zakłada sobie mój zegarek na rączkę, wybiera spódniczki albo buciki, w które każe się ubierać.
Byliśmy pod koniec maja nad morzem, skorzystaliśmy z tego, że Zosia była z babcią w Klinice Okulistyki w Szczecinie na naświetlaniach oczek- stamtąd już było tak blisko do Niechorza, że postanowiliśmy kilka dni odpocząć i nawdychać się cennego jodu :)

Plażowaliśmy więc i zwiedzaliśmy okolicę, a wieczorami taplaliśmy się w hotelowym basenie.











Było miło i krótko. Ciepły piasek, pusta plaża przed sezonem, wędkarz zdradzający Jasiowi tajniki morskiego wędkowania, obowiązkowe wejście na latarnię morską, wycieczka do rezerwatu żubrów.
Przed nami natomiast odpoczynek w lesie nad jeziorem. Tradycyjnie już jedziemy na obóz harcerski. Bez prądu, bieżącej wody i innych cywilizacyjnych udogodnień. Szum drzew, stukot dzięcioła, nocna kąpiel w jeziorze po chwilach zadumy przy ognisku.
Doczekać się nie mogę.
Komentarzy: 0 (Komentarze)



Archiwum:
2013 Styczeń
2012 Kwiecień Luty
2011 Grudzień Wrzesień Sierpień Lipiec Kwiecień Luty Styczeń
2010 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń
2009 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Kwiecień Luty Styczeń
2008 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń
2007 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń
2006 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec
ślub, wesele